poniedziałek, 27 lipca 2015

16.

*HARRY*
Zerwałem się z łóżka.. Ojciec. Wiedziałem, że nie może być aż tak pięknie. Spojrzałem na Aleksandre. Siedziała na łóżku i wielkimi, przerażonymi oczami patrzyła, jak naciagam na siebie dresy.
- Hazz..- szepnęła. Cmoknąłem czubek jej głowy.
- Mamy nie ma w domu.. Idę go wyjebać z domu..- pokiwała przecząco głową.- nic mi nie będzie..
- Idę z tobą.- zanim zdążyłem zareagować, stała już obok mnie i ubierła dresowe spodenki.

Zbiegłem na dół. Dziewczyna szła powoli za mną. Prosiłem ją, by stała za mną, bo nie jestem pewny co do mojego ojca.
-Ann, ty dziwko gdzie jesteś?!- zanotowało się we mnie.. Szybkim krokiem wpakowałem do kuchni.
- Wyjdź.- warknąłem. Dalej stał i głupio się uśmiechał.- Wyjdź!
- Mój synek... - Zaśmiał się, a mój oddech przyspieszył.- Hohoho, ktoś się denerwuje. I co uderzysz własnego ojca?
-Wypierdalaj stąd i zostaw nas w spokoju. Mama nie chce Cię znać, tak samo jak ja.- poczułem dłonie Alex na moich plecach.. Moje mięśnie lekko się rozluźniły. Delikatnie pocałowała moją łopatkę.
- Nie denerwuj się Harry.- szepnęła jakby rozpaczona.
- A co to za ślicznotka? To ta twoja Alexandra? - Na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech.
- David Wyjdź. - Warknąłem w jego stronę. On tylko się zaśmiał i odwrócił w stronę wyjścia w kuchni.
- Do zobaczenia moi kochani.- spojrzał na brunetkę i wysłał jej w powietrzu buziaka. Zakryłem ją bardziej swoim ciałem do puki nie wyszedł.. 
Stałem jeszcze z kilka minut patrząc się tępo w drzwi.. Jeżeli ten palant zbliży się do mojej mamy, albo mojego aniołka to roztrzaskam mu mordę.
- Harry..- nagle przede mną stanęła Alex. Jej małe rączki płasko spoczywały na moim torsie. Uśmiechała się do mnie delikatnie.- Uspokój się. Już dobrze.
Stanęła na palcach i delikatnie musnęła moje usta. Uśmiechnąłem się pod nosem. Powoli nerwy ze mnie upłynęły. Byłem tylko a i Alex. Jej miękkie usta na moim policzku.
Złapałem ją za biodra i podniosłem do góry. Usłyszałem jej słodki śmiech. Posadziłem ją na kuchennym blacie i stanąłem między jej nóżkami. Moja głowa znalazła się w zagłębieniu między jej szyją, a ramieniem.
- Harry.- zaśmiała się, kiedy cicho warknąłem przegryzając lekko skórę na jej szyi.
Przegryzałem i ssałem lekko kawałek jej gładkiej skóry. Słyszałem, jak jej oddech lekko przyśpiesza. Pisnęła cicho, gdy mocniej ugryzłem jej szyję. Odchyliłem się i dmuchnąłem zimnym powietrzem na podrażnioną skórę. Z zachwytem patrzyłem jak jej skórę pokrywa gęsia skórka i na średniej wielkości fioletową plamkę.
- Ślicznie.- uśmiechnąłem się do niej.- Teraz każdy będzie wiedział, że jesteś moja, aniołku. Chodź.
Rozłożyłem ramiona. Oplotła mnie w talii nóżkami, a szyję rękoma. Zaniosłem ją do mojego pokoju.
- Nie chcę spać.- mruknęła, kiedy przykryłem ją kołdrą.
- Obejrzymy film.- zgarnąłem z szafki laptopa. - Horror? Sensacyjny? Komedia?
- Romantyczny.- powiedziała i wtuliła się w mój tors. Jęknąłem i przetarłem twarz dłonią.- nie marudź!
- 'Brzydka prawda', 'Tylko Ciebie chcę' czy '50 twarzy Greya' ?- mruknąłęm, przeglądając moją bibliotekę.

*ALEX*

Obudziłam się sama. Do mojego nosa dotarł słodki zapach.. Ktoś coś robił w kuchni. Mój brzuch zaczął żyć własnym życiem i wydał jakiś dziwny odgłos.
- Ktoś głodny?- zza drzwi wychylił się Loczek z dwoma talerzami. - Naleśniki z czekoladą.
- Mówiłam Ci, że Cię kocham?- Zaśmiał się. Gdy chciałam sięgnąć po talerz z pysznym jedzeniem, on odsunął go ode mnie. Fuknęłam i uderzyłam go w bok.
- Buziak. - pokazał na swój policzek. Musnęłam delikatnie jego chropowatą skórę. Lekki zarost pokazał się na jego skórze, co dodawało mu trochę lat.
- Chcę mojego naleśnika!- wyrwałam mu talerz i zaczęłam jeść. On tylko patrzył na mnie z uśmiechem. 
- Zabiorę Cię dziś do Zoo. Co ty na to?
- Serio?- powiedziałam z pełnymi ustami.- Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w Zoo.
- To zejdz ładnie, pojedziemy do ciebie po ubrania i na wycieczkę. - Powiedział odkryjąc kawałek ciasta. 
Przysunęłam się w jego stronę i odwróciłam jego twarz w moją stronę. Cmoknęłam kącik jego ust. Przeczesałam dłonią jego gęste loki.
- Dziękuję.- mruknęłam, lekko poburzając jego włosy.
- Dla ciebie wszystko Słońce. - Złapał moja dłoń i uniósł do swoich ust. Ucałował jej zewnętrzną stronę z lekkim uśmiechem.
- Harold już jestem!- głos Ann rozbrzmiał w całym domu.
- Okej!
- Harold? Serio?- starałam się nie wybuchnąć śmiechem, ale słabo mi to szło. 
- Mama mnie tak nazywa.. - Podrapał się po policzku zmieszany..
- Taki słodki Harold.
- Ej.. Słodki? Ja ci dam słodkiego!- rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Brakowało mi powietrza, a dawka, którą czerpałam między napadami śmiechu nie wystarczała moim płacą.
- Harry, błagam skończ! - udało mi się powiedzieć.
- Synu, zostaw ta biegną dziewczynę w spokoju!- uśmiechnięta mama Hazz'a weszła do pokoju.
- Ona się ze mnie śmieje!- dziecięce oskarżenie wypadło z jego ust. Uciekam z jego łaskoczących rąk i schowałam się za Ann. 
- A ty ją torturujesz.
- Właśnie- pokazałam mu język. Uśmiechnął się szeroko ukazując swoje słodkie dołeczki. 
- Właśnie Harry.. Bilety do Zoo, na które dałeś mi wczoraj pieniądze, są w kuchni na stole. Ja zaraz jadę do cioci Kate.
- Okej. - Wstał i podszedł do szafy. Wyciągnął czarne rurki i naciagnął na siebie.
- Synu, nowy obrazek na twoim ciele?- tak jak Ann zmarszczyłam brwi. Harry spojrzał na róże na ramieniu, która zrobiła jego opaloną skórę. 
- Tak.- uśmiechnął się delikatnie.
- Co ma oznaczać, lub przypominać?- Pani Styles zadawała takie normalne pytania, jakby nie interesowało ją dlaczego Harry pokrywa ciało tatuażami, po co mu one i skąd bierze na to pieniądze.
- Co symbolizuje?- uśmiechnął się szerzej i spojrzał na  mnie.- Alexandra'e.

sobota, 18 lipca 2015

15.

-Alex..- objął mnie ramieniem.- Alice, odejdź..
- Nie wiedziałaś o tym jaki jest Twój chłopak, słodziutka?- Barbie wyszczerzyła swoje zęby w cwanym uśmieszku.
- Nie interesuje mnie, co robił z Tobą.. Wiem, że przy mnie jest inny, bo mnie kocha. A teraz odejdź i daj mi się nacieszyć MOIM chłopakiem.- syknęłam jej w twarz i wtuliłam w bok bruneta. Hazz delikatnie przytulił mnie do siebie, a blondynie uśmiech zszedł z twarzy.. Zarzuciła włosami i z obrażoną miną odeszła od nas.
- Słońce..-szepnął mi do ucha i delikatnie musnął ustami mój policzek..
- Później mi to wytłumaczysz..-spiął delikatnie mięśnie. Obawiał się czegoś.- To nic nie zmieni Harry..
- Zostawisz mnie..- głos mu się załamał.- Kocham Cię Alex..
- Ja Ciebie też kocham..- wplątałam palce w jego włosy.- Chodź. Tata będzie się martwił.
Przytaknął delikatnie głową. Złapałam go za dłoń i pociągnęłam go w stronę lokalu. Czułam jego wzrok na swojej twarzy. Lekko się uśmiechnęłam. Byłam w centrum jego uwagi.
Weszliśmy na salę weselną. Wszystko było pięknie wystrojone w trzech kolorach: zielony, fioletowy i biały. Ludzie zajmowali swoje miejsca, na sali panował gwar, ale wszyscy byli w świetnych humorach.
Kątem oka zauważyłam Alice.. Chciała mnie zabić wzrokiem. Miałam ją gdzieś.
- Kochanie..- Zachrypnięty głos Loczka  dotarł do moich uszu.- Tu są wolne miejsca.
Przytaknęłam i rzuciłam u ręce na kark. Musnęłam ustami jego malinowe wargi. Zaczął łapczywie muskać moje usta. Spojrzałam na blondynę. Była wkurzona. Jej twarz zrobiła się czerwona, a gdyby w oczach miała lasery, to jestem kupką popiołu. Uśmiechnęłam się lekko. Harry oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy. W jego oczach tańczyły płomyki szczęścia. Kocham go.. Tak bardzo.

***

- Jestem wykończona..- mruknęłam, gdy weszłam do pokoju Harry'ego. Usiadłam na łóżku i ściągnęłam te piekielne szpilki. Podniosłam wzrok na Loczka. Odpinał właśnie ostatni guzik swojej koszuli. Moim oczom ukazały się idealne tatuaże, które zdobiły jego idealne ciało. Boże, kocham ten widok.
-Kochanie.. Mieliśmy porozmawiać..- westchnął i kucnął przede mną.- Bo ja.. Bo ona.. Ja..
- Harry..- spojrzał mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego.- Nie interesuje mnie to, co ona o tobie mówi.. Kocham Cię, wiesz?
- Chcę, żebyś wiedziała o co jej chodziło..- złapał moją dłoń w swoje duże ręce i bawił się moimi palcami.
- Okej.- szepnęłam i wolną ręką przeczesałam jego loki. Zamknął na chwilę oczy i mruknął gardłowo.
- Ehh.. Z Alice spotykałem się jakieś dwa, trzy lata temu.. Dość krótko. Wtedy.. Podobałaś mi się.. Ale byłaś z  Foster'em. A ja.. Ja szalałem. Znaczy nie tak, jak normalny człowiek.. Nie upijałem się, nie ćpałem. - przetarł oczy.- Nerwy 'wypuszczałem' podczas seksu.. Często moje partnerki były poobijane, obolałe. Sprawiało mi to jakąś przyjemność. Nie kontrolowałem tego, bo te wszystkie dziewczyny to podniecało, zachowywały się jak typowe dziwki.. Czasami nawet same sprawiały, że wychodziła ta druga strona mnie. Ta ciemna. Nawet czasami nie pamiętałem tego, co działo się w łóżku. Potem one mi to opowiadały po czym wychodziły, lub ja wychodziłem. Chciały tylko seksu. Tego brutalnego. W wieku 17lat stałem się kimś w stylu męskiej dziwki.- zaśmiał się gorzko.- Z Alice trwało to najdłużej. Ona mnie w tym trzymała. Wiedziała, że jesteś moim słabym punktem. Gdy dochodziło do czegoś, ona mówiła mi, że ty nigdy nie będziesz moja, że mnie nie kochasz.. Wtedy wychodziła moja druga strona...
Patrzyłam na niego i słuchałam.. W moich oczach zbierały się łzy.. Harry nie jest taki.. To ona chciała zrobić z niego potwora, który by ją zadowalał.. Te dziewczyny, kobiety.. One go wykorzystywały..
- Nie chcę Ci zrobić krzywdy gdy my.. Kiedy będziesz chciała ze mną spróbować i..- głos mu się załamał, a po policzku spłynęła łza. Starłam ją kciukiem i upadłam obok niego na kolana.
- Nie płacz..- wyszeptałam, by mój głos również się nie załamał.
Usiadłam na jego kolanach i przytuliłam go do siebie. Wtuliła się we mnie jak małe dziecko do swojej matki, gdy czegoś się boi. Jego głowa spoczywała na moim ramieniu, twarz wtulona w moją szyję, a ręce przyciskały mnie do jego klatki piersiowej. Wplątałam palce w jego włosy, by dodać mu otuchy. Płakał. Jego klatka piersiowa poruszała się nierównomiernie, oddech przyśpieszył.
- Kocham Cię.- Szepnął mi do ucha.- Kocham tak bardzo.. Nie chcę Ci zrobić krzywdy, dlatego..Zrozumiem jeśli...
- Harry...-przerwałam mu. Pociągnęłam go za włosy by podniósł głowę i spojrzał na mnie.
Był zapłakany. Jego oczy były czerwone, policzki mokre od łez. Patrzył mi głęboko w oczy. Moje dłonie objęły jego twarz, kciukami wytarłam jego policzki.
- Kocham Cię.- uśmiechnęłam się delikatnie. On tylko zamknął oczy, a jego usta wygięły się w prawie niezauważalny uśmiech.- I nie boję się, tego co będzie. Nie jesteś taki..
Objął mnie mocniej w pasie po czym wstał. Oplotłam jego talię nogami. Stał i patrzył mi w oczy.
- Pocałuj mnie.. Proszę.- szepnął cicho.
Bez zastanowienia wpiłam się w jego usta. Jego usta idealnie pasowały do moich. Oddał pocałunek z wielką namiętnością i miłością. Nasze usta były harmonią, języki tańczyły ze sobą. Oderwaliśmy się od siebie, gdy brakło nam tchu. Oparł czoło o moje i patrzył na moją twarz. Ja jeździłam rękoma po jego pięknych, wyrzeźbionych ramionach i klatce piersiowej. Był piękny..
- Jesteś śliczna..- mruknął i cmoknął mój policzek.- Taka drobna, piękna.. idealna.. Moja.
- Tylko twoja..- szepnęłam.- Chodźmy spać..
- Boję się, że to sen.. A jak się obudzę, nie będzie Cię przy mnie.- mruknął w moją szyję.
- Zawsze będę..- pocałowałam jego policzek.- A teraz mnie postaw, bo czas spać.
- Nie.- ruszył w stronę łóżka. Położył mnie na nim jak księżniczkę. Zaśmiałam się cicho.- Gdzie masz piżamę?
- W plecaku..- patrzyłam jak wyciąga z plecaka moje spodenki i koszulkę.. Ułożył je na łóżku i rzucił plecak w kąt pokoju.
- Przebiorę cię.- rozpiął powoli moją sukienkę.
 Podniosłam się delikatnie w górę, a on wsunął ją ze mnie, aż do kostek. Zapomniałam, że nie mam na sobie stanika. Odruchowo zakryłam swój biust i poczułam, jak moja twarz robi się czerwona.
- Wstydzisz się?- zmarszczył brwi tak, że tworzyły jedną linię. Przegryzłam dolną wargę.- Nie wstydź się.. Jesteś piękna..- złapał mój nadgarstek i delikatnie zabrał moją dłoń.- Cholera..
Przyglądał mi się przez chwilę. Odwróciłam wzrok.. To było tak cholernie krępujące..
- Jesteś piękna.- szepnął.
Nie patrzyłam na niego. Wystraszyłam się, gdy poczułam jego usta tuż pod moją piersią. Gdy oderwał się ode mnie zobaczyłam ból w jego oczach.
- Boisz się mnie?- wyszeptał i odwrócił wzrok.
- Nie.. Harry.- usiadłam obok niego i złapałam jego rękę.- Wystraszyłeś mnie troszkę, bo nie patrzyłam na Ciebie.. Kochanie..- Uśmiechnął się i sięgnął po koszulkę. Naciągnął ją na mnie.
- Idziemy spać.- pocałował mnie w czoło.
Patrzyłam jak ściąga spodnie i kładzie się na łóżku. Odkrył kawałek kołdry i spojrzał na mnie pytająco. Zaśmiałam się cicho. Gdy już leżałam pod ciepłą pierzyną, wtuliłam się w jego ramię.
- Dobranoc Harry.- Cmoknął mnie w czubek głowy i objął ramieniem.
Gdy już odlatywałam w krainę Morfeusza obudził mnie trzask i krzyk z dołu.
- ANN!