piątek, 27 lutego 2015

1.

*HARRY*

Lekcja minęła mi nieubłaganie długo. Nienawidzę francuskiego. Zawsze Alexandra pomaga mi w zadaniach. Jest prawdziwym aniołem.
Ze szkoły wyszła  Alex. Prawdziwe słońce. Piękna.
A no tak. Nie mówiłem. Z Alexandrą przyjaźnimy się od dwóch lat. Jest siostrą mojego najlepszego kumpla i poznałem ja na domówce u nich. Jest urocza, zadziorna, kochana, czuła i taka delikatna. Ja od dłuższego czasu darzę ją uczuciem większym niż przyjaźń. Jest dla mnie perfekcyjna.
- Hallo? Harry? Wszystko okej?- mała dłoń mignęła mi przed oczami. Spojrzałem w dół. Słodka Alex śmiała się ze mnie. Sięgała mi do brody.
- Tak.- uśmiechnąłem się do niej.- Kiedy w końcu urośniesz?
- Ej!- dźgnęła mnie w brzuch.- Lubie swój wzrost. Jak ci przeszkadza..
-Jesteś słodka.- zarumieniła się i spojrzała na swoje nogi.- Chodź jedziemy.
Otworzyłem jej drzwi od strony pasażera. Wdrapała się na siedzenie. Zamknąłem drzwi i obiegłem auto. Wskoczyłem na swoje miejsce i odpaliłem silnik.
- Dzięki, że ze mną jedziesz..- mruknęła, patrząc z obraz za oknem.
- Cała przyjemność po mojej stronie.- odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą.- A po co tam jedziemy?
- Bo.. Mój wujek bierze ślub za dwa tygodnie.. I muszę kupić sukienkę.- Byliśmy już na parkingu pod Centrum Handlowym.
Przytaknąłem, skupiając się nad parkowaniem. Nie chce zarysować mojego pięknego land rovera.
Powoli kierowaliśmy się w stronę Centrum. Objąłem ją ramieniem. Nie zepchnęła mojej ręki. W moim brzuchu takie dziwne uczucie.

Czekałem na brunetkę przed przebieralnią. Wybraliśmy z 5 sukienek, które podobały się jej i mi. Cały czas pytała mnie o zdanie. To urocze.
Przymknąłem oczy. Już słyszę te rozmowy. "HARRY STYLES, WIELKI PODRYWACZ, KTÓRY PRAWIE CO NOC MIAŁ W ŁÓŻKU INNĄ LASKĘ, ZAKOCHAŁ SIĘ"
Taką mam opinię w naszym miasteczku. Z resztą zasłużyłem. Nawet nie wiem czemu Alex chce mieć ze mną coś wspólnego.
- Księżyc.- jej słodki głos dotarł do mnie.- A ta? Ładna? Sam ją wybrałeś.
Pokazała mi się w białej, koronkowej sukience. Wyglądała cudnie.
- Pięknie.- mówię, mrugając parę razy. Czuje jak podnosi mi się ciśnienie.
Ona tylko się zarumieniła. Wybrała jeszcze miętowe szpiki.Podeszliśmy do kasy.
- 219,80.- Powiedziała kobieta przy kasie, o blond włosach, mocnym makijażu i wielkim dekolcie, który wypinała w moją stronę.
- Kurde.. Mam tyko 160.. Muszę odłożyć te buty..- Mruknęła z niezadowoleniem.
- Zapłacę.- podałem blondi moją moją kartę kredytową. Wbiłem pin, zanim Alexandra zdążyła się odezwać. Zabrałem jej rzeczy.
-Dziękuję..- usłyszałem jej cichy głos. Stanęła, wspięła się na palce i cmoknęła mój policzek.
Tapeta Alex. *.*
- Postawisz mi za to kawę.- szepnąłem. To było takie.. niespodziewane.
Chwilę później byliśmy już w kawiarni pijąc kawę.
- Harry..- spojrzałem na nią pytającym wzrokiem. Nagle jej telefon zaświecił się oznajmiając sms'a . Ukazało się nasze zdjęcie. Zrobiliśmy je podczas nocki, gdy spała u mnie.  - To Rose.. Więc.. Na to wesele.. Każdy powinien przyjść z osobą towarzyszącą... I pomyślałam.. Pójdziesz ze mną?
- No.. To będzie dla mnie przyjemność.- uśmiechnęła się promiennie. Nadeszła mnie myśl.. Powiem jej..- Alex.. Bo ja.. Nie chce psuć naszej przyjaźni.. Ale.. Kocham cię..
Jej oczy nagle zrobiły się większe. Zjebałem. Na 100%. Spuściłem wzrok na filiżankę kawy. Nagle poczułem jej dotyk na swojej dłoni. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się lekko i pochyliła nad małym stolikiem. Ucałowała delikatnie kącik moich ust. To było magiczne.
- Ja ciebie też, Księżyc..- moje serce zabiło szybciej. Wpiłem się w jej słodkie, malinowe usta.. Jestem w raju.. Ona ukradła moje serce..

czwartek, 26 lutego 2015

Prolog.

Razem z  Rose przemierzam szkolny korytarz i kierujemy się na szkolne boisko. Jest końcówka roku szkolnego, czyli czas, gdzie większość uczni poprawia oceny, a reszta ma spokój od nauki.
- Mówię ci Alex, ta jędza się na mnie uwzięła!- wysłuchuje narzekań mojej przyjaciółki. Obie jesteśmy w miarę pilnymi uczennicami i nie mamy problemu z ocenami. Noo.. Rose nienawidzi chemii.. I z tego ma najsłabsze oceny, dlatego narzeka na naszą chemiczkę- panią Dianę Lee.
- Alexandra!- słyszę nawoływania ze strony boiska do koszykówki, Doskonale wiem, kto mnie woła.
Mój brat. Louis "Tommo" Tomlinson. Jeden z najbardziej popularnych chłopców w naszej szkole.
Jest w drużynie koszykarskiej. Nic dziwnego. Aha, no i dwa razy nie zdał do następnej klasy. Czyli w wieku 20 lat dalej siedzi w naszym liceum.
Podbiegł do mnie i wziął mnie z zaskoku na ręce. Nie wiedząc co się dzieje, mocno objęłam jego szyję rękami. Boże.. Doprowadzi mnie do zawału.
- Lou, co ty wyprawiasz?!- zaśmiałam się, kiedy zrobił obrót wokół własnej osi.
- Dzięki Tobie zdam ten rok! Matematyczka dała mi z testu czwórkę, rozumiesz to?! Wyjdę z tej budy!- Postawił mnie w końcu na ziemi. Objął mnie mocno ramionami i trzymał tak przy sobie dłuższą chwilę.
- Braciszku, tak się cieszę.- pisnęłam i rozczochrałam jego idealnie ułożone włosy.- O której kończysz?
- O 15.- Jęknęłam z niezadowoleniem.- Siostra przykro mi, nie zawiozę cię dziś do centrum.
- Ale..
- Ja cię zawiozę.- zachrypnięty głos dobiegł nas za moich placów.
- Harry..- wyszeptałam.
- Co?- Przyległ do moich placów. Uśmiechał się szeroko, pokazując szereg białych zębów, a w policzkach miał te słodkie dołeczki.
Harry Styles- Również jeden z najpopularniejszych chłopców w szkole. Był kapitanem drużyny koszykarskiej. Dziewczyny prost mdlały na jego widok. Był dobrym kumplem mojego braka, a moim NAJLEPSZY PRZYJACIELEM. Tylko, że ja już dawno nie traktuje go jako przyjaciela.
- Nie no stary.. Ja ją zawiozę do tego centrum wieczorem.- Lou widział moje zakłopotanie. On jedyny wie, o moich uczuciach do chłopaka z bujną czupryną.
- Ej spokojnie Tommo. Obiecuje zachowywać się stosownie i odwieźć ją do domu o przyzwoitej porze.- po tych słowach między nasza tróją nastała cisza. Lecz po chwili mój brat parsknął śmiechem.
- Okej.- odezwałam się w końcu.- To po lekcjach na parkingu, Harry?
- Tak. Pa słońce.- cmoknął mój policzek, a w mój brzuch zrobił obrót o 180 stopni.
- Pa księżycu.- zaśmiał się tylko i wszedł do szkoły.
- Na pewno chcesz jechać? Z nim?- Weszliśmy z Lou i Rose do szkoły. W czasie gdy rozmawiałam z bratem i przyjacielem, Ro powtarzała na chemie.
- Tak! To w końcu mój przyjaciel.
- Ale on nie wie, że..- nie dokończył, bo dostał ode mnie i Rose w głowę.
- I nie dowie się w najbliższym czasie.- warknęłam do niego.
Pożegnałam się z nim pod salą z chemii.
Lekcja jak zwykle minęła mi nudno, bo cały materiał potrafiłam doskonale. Mój telefon zawibrował, co oznaczało przyjście sms'a.

Harry. (12;40)
Po lekcji czekam przy samochodzie Słońce. <3 ;)

Zaśmiałam się cicho.

Alex (12;42)
Okej. Do zobaczenia Księżyc. ;)

Harry. (12;44)
Lubie kiedy do mnie tak mówisz. To urocze..

Alex (12;45)
Dobra, ucz się tego francuskiego, bo nie zdasz. Wiem, że jesteś zagrożony.

Harry.(12;48)
Hm.. Ale pocałunki francuskie potrafię doskonale. :D

Alex (12;52)
HARRY! Ugh... Do zobaczenia za jakieś...Pół godziny. 

Resztę lekcji pochłaniała mnie tylko jedna myśl.. Jedna osoba. Zabawny, przystojny chłopak, o zielonych oczach i cudnym uśmiechu.. Harry.. On ukradł moje serce...

środa, 25 lutego 2015

Bohaterowie.


Alexandra "Alex" Tomlinson.
(W roli Alex- Emily Rudd)
'Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz, one przychodzą same'


Louis Tomlinson.

' Ogarnij dupę, zaciśnij pięści i daj radę. Nieważne, że nie ma dla kogo,
-ważne żeby opadły im kopary'


Harry Styles.

'Jeśli się cofasz, to tylko po to by wziąć rozbieg'


Rose White.
(W roli Rose <przyjaciółki Alex> - Barbara Palvin)
'Jeśli nie spróbujesz, nigdy nie dowiesz się czy było warto'

Sophie Tomlinson.
( W roli Sophie <Mamy Lou i Alex> Merly Steep)


To jedne z głównych postaci. Pojawią się jeszcze jakieś, których zdjęcia dodam w trakcie pisania. 
\