czwartek, 26 lutego 2015

Prolog.

Razem z  Rose przemierzam szkolny korytarz i kierujemy się na szkolne boisko. Jest końcówka roku szkolnego, czyli czas, gdzie większość uczni poprawia oceny, a reszta ma spokój od nauki.
- Mówię ci Alex, ta jędza się na mnie uwzięła!- wysłuchuje narzekań mojej przyjaciółki. Obie jesteśmy w miarę pilnymi uczennicami i nie mamy problemu z ocenami. Noo.. Rose nienawidzi chemii.. I z tego ma najsłabsze oceny, dlatego narzeka na naszą chemiczkę- panią Dianę Lee.
- Alexandra!- słyszę nawoływania ze strony boiska do koszykówki, Doskonale wiem, kto mnie woła.
Mój brat. Louis "Tommo" Tomlinson. Jeden z najbardziej popularnych chłopców w naszej szkole.
Jest w drużynie koszykarskiej. Nic dziwnego. Aha, no i dwa razy nie zdał do następnej klasy. Czyli w wieku 20 lat dalej siedzi w naszym liceum.
Podbiegł do mnie i wziął mnie z zaskoku na ręce. Nie wiedząc co się dzieje, mocno objęłam jego szyję rękami. Boże.. Doprowadzi mnie do zawału.
- Lou, co ty wyprawiasz?!- zaśmiałam się, kiedy zrobił obrót wokół własnej osi.
- Dzięki Tobie zdam ten rok! Matematyczka dała mi z testu czwórkę, rozumiesz to?! Wyjdę z tej budy!- Postawił mnie w końcu na ziemi. Objął mnie mocno ramionami i trzymał tak przy sobie dłuższą chwilę.
- Braciszku, tak się cieszę.- pisnęłam i rozczochrałam jego idealnie ułożone włosy.- O której kończysz?
- O 15.- Jęknęłam z niezadowoleniem.- Siostra przykro mi, nie zawiozę cię dziś do centrum.
- Ale..
- Ja cię zawiozę.- zachrypnięty głos dobiegł nas za moich placów.
- Harry..- wyszeptałam.
- Co?- Przyległ do moich placów. Uśmiechał się szeroko, pokazując szereg białych zębów, a w policzkach miał te słodkie dołeczki.
Harry Styles- Również jeden z najpopularniejszych chłopców w szkole. Był kapitanem drużyny koszykarskiej. Dziewczyny prost mdlały na jego widok. Był dobrym kumplem mojego braka, a moim NAJLEPSZY PRZYJACIELEM. Tylko, że ja już dawno nie traktuje go jako przyjaciela.
- Nie no stary.. Ja ją zawiozę do tego centrum wieczorem.- Lou widział moje zakłopotanie. On jedyny wie, o moich uczuciach do chłopaka z bujną czupryną.
- Ej spokojnie Tommo. Obiecuje zachowywać się stosownie i odwieźć ją do domu o przyzwoitej porze.- po tych słowach między nasza tróją nastała cisza. Lecz po chwili mój brat parsknął śmiechem.
- Okej.- odezwałam się w końcu.- To po lekcjach na parkingu, Harry?
- Tak. Pa słońce.- cmoknął mój policzek, a w mój brzuch zrobił obrót o 180 stopni.
- Pa księżycu.- zaśmiał się tylko i wszedł do szkoły.
- Na pewno chcesz jechać? Z nim?- Weszliśmy z Lou i Rose do szkoły. W czasie gdy rozmawiałam z bratem i przyjacielem, Ro powtarzała na chemie.
- Tak! To w końcu mój przyjaciel.
- Ale on nie wie, że..- nie dokończył, bo dostał ode mnie i Rose w głowę.
- I nie dowie się w najbliższym czasie.- warknęłam do niego.
Pożegnałam się z nim pod salą z chemii.
Lekcja jak zwykle minęła mi nudno, bo cały materiał potrafiłam doskonale. Mój telefon zawibrował, co oznaczało przyjście sms'a.

Harry. (12;40)
Po lekcji czekam przy samochodzie Słońce. <3 ;)

Zaśmiałam się cicho.

Alex (12;42)
Okej. Do zobaczenia Księżyc. ;)

Harry. (12;44)
Lubie kiedy do mnie tak mówisz. To urocze..

Alex (12;45)
Dobra, ucz się tego francuskiego, bo nie zdasz. Wiem, że jesteś zagrożony.

Harry.(12;48)
Hm.. Ale pocałunki francuskie potrafię doskonale. :D

Alex (12;52)
HARRY! Ugh... Do zobaczenia za jakieś...Pół godziny. 

Resztę lekcji pochłaniała mnie tylko jedna myśl.. Jedna osoba. Zabawny, przystojny chłopak, o zielonych oczach i cudnym uśmiechu.. Harry.. On ukradł moje serce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz