niedziela, 31 maja 2015

13.

Oparła się plecami o ścianę. Delikatnie musiałem jej usta moimi wargami. Jej małe dłonie wplątały się w moje włosy. Mruknąłem cicho w jej usta. Zjechałem całusami po linii jej szczęki, aż dotarłem do jej szyji. Schyliłem się i wtuliłem nos w zagłębienie między jej szyją, a obojczykiem.
- Co za słodkie powitanie. Czym sobie na nie zasłużyłam?- jej chłodne dłonie delikatnie masowały mój kark.
- Bardzo Cię kocham..- szepnąłem niepewnie i przytuliłem się do małej brunetki.
- Yhem. - wymowne chrząkniecie mojej mamy zniszczyło tą przyjemną chwilę- Miło Cię widzieć Alexandra'o.
- Dobry wieczór.. - Szepnęła niebieskooka piękność. Objąłem ją ramieniem.
-Mamuś, Alex będzie dzisiaj u mnie spała, dobrze? Została sama na noc w domu i trochę się boi..
- Okej.- uśmiechnęła się moja rodzicielka.- Alex, jeśli chcesz, mogę cię jutro uczesać. Rano.
- Będzie miło.- wyjąkała moja kruszynka z lekkim uśmiechem.- Dobranoc Pani Styles.
- Dobranoc kochani.- wziąłem Alex za rękę i zaprowadziłem do swojego pokoju. Dziewczyna rzuciła swoją torbę na fotel, a później podeszła do mnie i cmoknęła moje wargi. Uśmiech sam wkradł mi się na usta.
Po chwili namysłu wziąłem ją na ręce. Jej słodki, cichy pisk dobiegł do moich uszu.
- Księżyc odstaw mnie. Jestem ciężka. - Oparła głowę o mój obojczyk.
Usiadłem na łóżku z brunetką na kolanach. Oparła się policzkiem o jej głowę i zaciagnąłem się zapachem jej włosów. Jej ramiona objęły mój kark.
- Teraz mi cieplutko. - odezwała się, ziewając. Zaśmiałem się cicho.
- Przebieraj się szybko i idziemy spać.- cmoknąłem jej czoło. Oderwała się ode mnie.
- Mam się tu przebrać?- zapytała z zaskoczeniem.
- No a gdzie? Mama śpi na dole. - Przytaknęła niepewnie. Wstała z moich kolan i wyciągnęła z torby dresowe rybaczki i bluzkę na ramiączkach. Obserwowałem każdy jej ruch.
Powoli zsunęła trampki. Podwinęła trochę koszulkę i rozpięła spodnie. Równie powoli jak trampki zciągnęła z n nóg czarne jeansy. Odwróciła się do mnie bokiem i zarzuciła z siebie koszulkę. Skasowałem jej piękne ciało okręt tylko białą bielizną.
- Odwróć się w moją stronę.. - Szepnąłem cicho.. Spojrzała na mnie i niepewnie przytaknęła.
Mój przyjaciel dawał o sobie znać, gdy w moich bokserkach zrobiło się o wiele ciaśniej. Skasowałem jej piękne ciało wzrokiem. Moje spojrzenie zatrzymało się na jej płaskiem brzuszku i udach.
Najpierw myślałem, że mam schizy. Powoli wstałem i ruszyłem w stronę Alex. Ona stała i patrzyła w podłogę. Zatrzymałem się kilka centymetrów przed nią. Nie wierzyłem w to, co widzę. Moja ręką powędrowała do jej brzucha. Nie myliłem się.
Pod palcami poczułem chropowate wzgrubienia, które speciły jej idealną skórę. Tworzyły brzydkie, kańciaste wzory na jej ciele. Poczułem, jak w moich oczach zbierają się łzy.
- Słońce.. Co ty..- starałem się być twardy.. Ale po moich polikach zaczęły spływać łzy.
- Chciałam, żebyś wiedział.. I rozumiem, jeśli teraz się mną brzydzisz.
- Skarbie.. Dlaczego..- nie spojrzała na mnie. Uniosłem jej buzię tak, by patrzyła na mnie.
- Harry, dlaczego płaczesz?- jej małe dłonie objęły moja twarz i wywarły słoną ciecz z twarzy..
-Dlaczego sobie to robisz.. Kochanie..- złapałem jej rękę w ucałowałem wewnętrzną stronę jej dłoni.
- Kiedyś czułam się nie kochana.. A tak bardzo kochałam ciebie.. I.. Byłam beznadziejna.. Jestem beznadziejna..- pociągnęła noskiem.- Zrozumiem, jeśli teraz mnie zostawisz.. Jeśli się mną brzydzisz..
- Nie zostawię cię. Nawet tak nie mów.- wziąłem ją w objęcia.- nie rób tego więcej kochanie.. Bo zrobię to samo, słyszysz?
- Kocham cię Hazz.. - Wyszlochała..
- Chodź spać maluszku..- kolejny raz dziś wziąłem ją na rękę. Zaniosłem ją na łóżko i zacząłem ubierać.
Spojrzałem ostatni raz na jej brzuch. Czułem, jej wzrok na sobie. Pochyliłem się i ucałowałem jej blizny. Lekko zadrżała. Bolała mnie myśl, że taka piękna i mądra istotka jak ona robiła sobie krzywdę. To, że sprawiała sobie ból, bo czuła się beznadziejna, bo kochała mnie..
Naciągnąłem na nią koszulkę i położyłem się obok niej. Wtuliła się we mnie jak dziecko w maskotkę. Ona jest taka krucha i delikatna.
- Nie zrobię tego więcej..- spojrzała na mnie.- dopóki jestem z tobą nie zrobię tego..
- Słońce..- wypiłem się w jej usta. Musiałem je i delikatnie gryzłem jej dolną wargę.- Masz już więcej tego nie robić. Nigdy.
- Dlaczego?- chciała się ze mną droczyć. Na jej lekko opuchnięte usta wkradł się cwany uśmieszek.
- Bo cię kocham..- powiedziałem śmiertelnie poważe. Patrzyłem jej głęboko w oczy.
A ona połączyła nasze usta w delikatnym pocałunku. Gdy odezwałem się od niej i znów spojrzałem w jej cudne, niebieskie oczy usłyszałem odpowiedź na moje wyznanie.
- Ja Ciebie mocnej Księżyc...

piątek, 8 maja 2015

12.

*Harry*

Alex zasnęła tuląc się do mojego torsu. Uśmiechnąłem się lekko. Ona jest piękna. Taka słodka gdy śpi.. A co najważniejsze: jest tylko moja. Jeszcze raz zobacze jak Tom ślini się na jej widok, a będzie musiał zębów szukać po okolicy. Ten Aniołek jest tylko mój. MÓJ. Nie wiem, czy ją kocham.. Ale jej szczęście jest dla mnie najważniejsze. Kiedy jest obok czuję się... Silniejszy? Chyba tak. To jak się o mnie troszczy, jak się uśmiecha, jak słodko marszczy nosek kiedy myśli czy coś jej się nie podoba.. Uwielbiam to.. Czyli.. Kocham ją? Chyba tak.
Wykręciłem się jakoś z jej uścisku. Mruknęła coś pod nosem. Dłonią zaczęła szukać czegoś obok, aż natknęła się na puchatą poduszkę i wtuliła się w nią. Zaśmiałem się cicho i zabrałem koc z szafki. Nakryłem niebieskim materiałem jej drobne ciało i nachyliwszy się nad nią cmoknąłem jej zaróżowiony policzek.
Wyszłem z domu Alex i zakluczyłem je kluczem, który jak zawsze znajdował się w pod doniczką. Znów odłożyłem go tam, gdzie było jego stałe miejsce i potruchtałem do samochodu. Włączyłem silnik w ruszyłem wąską drogą. Z głośników sączyła się piosenka Billy'ego Talent'a. Stukałem na kierownicy rytm melodii.. Gdy stanąłem na światłach zacząłem wspominać cały dzisiejszy dzień. Skończyłem szkołę.. Wow.. Fajnie. I spotkałem Tom'a po trzech latach. A on.. Zaczął patrzeć na Alex jak na mięso. Zachowywał się tak jakiś... Ugh.. Miałem go dość.. Chamowałem się, by nie zrobić czegoś przy Alexandra'rze. Musze coś z tym zrobić..

Harry (00:53)
Stary podaj mi numer Tom'a.

Liam :3 (00:54)
Po co?

Harry (00:56)
Bo ładnie proszę? Liam, skarbie..

Liam :3 (00:59)
631 096 381

Harry (01:01)
Liam, kochanie, dziękuje. ♥

Usiadłem na schodach swojego domu i wybrałem numer, który Liam mi wysłał. Po trzech sygnałach w słuchawce, rozbrzmiał głos blondyna.
- Halo? Kto dzwoni?
- Odwal się od Alexandry..
- Hazz! Jakie miłe powitanie.- usłyszałem jego rozbawiony głos w słuchawce.
- Tom nie wkurwiaj mnie.- warknąłem do telefonu.
- Styles, o co Ci chodzi? Przecież jeszcze jej nic nie zrobiłem. - mruknął jakby znudzony.
-Dotknij ją choć palcem, a zginiesz..- syknąłem i rozłaczyłem się.. Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do domu, ale przez garaż. Stało  nim auto mojego ojca.. Czyżby wrócił na weekend? Hmm..
Jak najciszej mogłem dostałem się do domu. W salonie paliło się światło, co oznaczało, że rodzice nie śpią. Zciągnąłem kurtkę, a gdy chciałem odwiesić ją na haczyk, spadła robiąc troche hałasu.
-Synku to ty?- głos mojej rodzicielki dobiegł do moich uszu.
- Tak mamo..- mruknąłem i wszedłem do salonu. Mama siedziała w fotelu i czytała ostatnie strony swojej książki, a ojciec siedział z wzrokiem utkwionym w ekran laptopa.
- Idź spać Harry jutro idziesz z Alex na ten ślub.- powiedziała moja mama, posyłając mi ten jej kochany uśmiech.
- Z jaką Alex?- mój ojciec nagle zwrócił na mnie uwage. Wspominałem, że go nienawidzę? Dlaczego? Z prostego powodu. Jest zapatrzonym w siebie, egoistycznym frajerem, bez uczuć. Żałuje, że jest moim ojcem. Ale rodziny się nie wybiera.
- Alexandra Tomlinson- odezwała się mama, jeszcze szerzej się uśmiechając, gdy wspomniała o moim aniołku- To dziewczyna Harry'ego. Oj, znasz ją David, to ta urocza brunetka, która tak często odwiedzała nas w ubiegłe wakacje.
- Od kiedy jesteście razem?- Odezwał się, marszcząc czoło.
- Od niedawna.. - mruknąłem.
- To nie jest dziewczyna dla Ciebie synu..- odrzekł sucho, a ja myślałem, że dostane szału.
- Co? Co?!- krzyknąłem na niego- Czemu tak sądzisz? Bo nie ma tyle pieniędzy?! Bo jest skromna i nieśmiała?! Taką ją kocham! Nie chce mieć takiej dziewczyny, która wygląda i zachowuje się tak te wszystkie szmaty, z którymi zdradzasz mamę!
- Że co?- moja mama spojrzała na swojego męża z takim.. Zdziwieniem, strachem i złością.- David, o czym mówi Hazz?!
- Mamo, ty naprawde nie wiesz? Ten śmieć, zdradza cię z jakimiś dziwkami! Wiele razy go przyłapałem. To w domu, to w gabinecie..
Mama nie powiedziała nic tylko wstała i poszła do sypialni. Poszłem za nią, a zaraz potem przyszedł i tatuś. Wszedłem do sypialni rodziców i zobaczyłem jak moja mama z wielkim spokojem pakuje rzeczy swojego męża do walizki.
- Ann co ty robisz?- odezwał się ojczulek.
- Wyprowadzasz się.
- Ja? - szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia jego miny.
- A kto? Chce Ci przypomnieć kochanie, że ten dom odziedziczyłam po mojej babci i jest mój. Ty, możesz iść do tych swoich laseczek.- podziwiałem swoją mamę. Wiedziałem, że to, czego się dowiedziała, zabolało ją niemiłosiernie, jednak zachowała kamienny wyraz twarzy.
- Ciekawe skąd weźmiecie pieniądzę.- zadrwił David.
- Mamy oszczędności i mam odszkodowanie za ten wypadek w pracy. A Harry chciał pracować, prawda synku?- przytaknąłem i zapiąłem spakowaną walizkę ojca. - Aha. Nie będziesz mówił mojemu synkowi z kim ma być. On przynajmiej stara się wyjść na ludzi i wiem, że ta słodka dziewczyna mu w tym pomoże. Bo w przeciwieństwie do takich osób jak ty David'dzie, on ma serce zdolne do uczuć.
Mama objęła mnie w talii i uśmiechnęła się do mnie z dołu. Oddałem jej uśmiech i wyniosłem walizki tego człowieka z ganek.
- Wyjdź.- Warknąłem w jego stronę. Nie ruszył się z miejsca. - Wyjdź, albo Cię wyrzuce kurwo..
- Jestem twoim ojcem Harry.
- Ty? Nie. Ty jesteś nędzną karykaturą ojca. Brzydzę się tobą.
Wyminął mnie gdy wychodził, a ja zatrzasnąłem za nim drzwi. Podeszłem do mojej rodzicielki, a ta wtuliła się we mnie, jak dziecko.
- Damy radę mamo..- cmoknąłem ją w czybek głowy.
- Wiem synku. - szepnęła i spojrzała na mnie z uśmiechem.- idź spać Hazz.. Muszisz być wyspany, by jutro dobrze się bawić z twoją dziewczyną.
Zaśmiałem się i schyliłem się, by cmoknąć ją w policzek.
- Dobranoc. - mruknąłem i pobiegłem do swojego pokoju..
Kładąc się do łóżka, usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Alex.
- Cześć kochanie, czemu nie śpisz?
- Bo stoje pod twoim domem.. Lou nie wraca na noc, a ja boje się spać sama.. Mogę spać...
- Już biegnę Ci otworzyć.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem. Zbiegłem na dół i otworzyłem drzwi. Za nimi stała Alex z małą torbą. Zaprosiłem ją do środka, a gdy zamknąłem drzwi wpiłem się w jej słodkie usta...