niedziela, 20 września 2015

19.

Jechaliśmy w stronę schroniska. Powiadomiłem ekipę, że trochę się spóźnimy. - Kici..- Szeptała Alex. Siedziała z tyłu, a obok niej siedział rudy kot. Dziewczyna smyrała go palcem po karku, a on co chwila atakował ją łapkami. Był to tak uroczy widok..
- Podrapie Cię.- powiedziałem z uśmiechem.
- Trudno. Szkoda, że nie możemy go wziąć.. - westchnęła.
- Gdyby nie to, że mama ma uczulenie, wziął bym go do domu Słoneczko..- Mruknąłem. Zrobił bym wszystko, by była szczęśliwa.
- Wiem.- spojrzała w lusterko.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.- posłałem jej uśmiech, który natychmiast odwzajemniła. Skręciłem w drogę do schroniska.

Rudy kociak siedział na rękach Alexandry i patrzył dookoła. Weszliśmy do budynku i znaleźliśmy się w recepcji. Za czymś w stylu biurka siedziała starsza pani. Gdy tylko nas zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
- Dzień dobry.- odezwała się zachrypniętym, miłym głosem.- W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry.. Znaleźliśmy dziś tego malucha.- wskazałem na kota. Alex postawiła go na blacie, a ten od razu usiadł i zaczął czyścić łapki.
- O jaki on rozkoszny!- pisnęła kobieta.- Chcecie go zaadoptować?
- Niestety nie możemy.- powiedziała smutno Alex..- Nie mieszkamy razem, a mama Harry'ego ma uczulenie na koty..
- Oh.. U nas na pewno znajdzie dom.- uśmiechnęła się pocieszająco.- Zaraz przyjdzie Eva i zobaczy kociaka. - Podniosła słuchawkę telefonu.
Spojrzałem na Alex. Uśmiechała się lekko i patrzyła na mnie. Wydała mi się jakaś przygnębiona, dlatego rozłożyłem ramiona, by mogła się przytulić. Od razu skorzystała z mojej propozycji i wtuliła się we mnie.
- Kupisz mi kiedyś kotka?- zapytała słodko. Zaśmiałem się pod nosem. To samo pytanie zadałem kiedyś mamie, gdy byliśmy u cioci, która miała białego kocura. Jej odpowiedź oczywiście brzmiała nie.
- Oczywiście. Jak zamieszkasz ze mną.- pocałowałem czubek jej głowy.
- Chcesz nazwać Kocura?- kobiecy głos przerwał nam rozmowę. Stała przed nami kobieta około 30. Głaskała 'naszego' kota.
- Mogę?- Alexandra uradowana oderwała się ode mnie. Kobieta przytaknęła, a ona zamyśliła się na chwilę.- Moris.
- Serio?- zaśmiałem się.- To imię z jakiejś bajki.
Ona tylko wzruszyła ramionami.

*Alex*

>Następnego dnia<

Obudził mnie mój telefon, który wibrował pod poduszką. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegar ścienny. 7:39..
- Alex, wyłącz to..- warknięcie Harry'ego lekko mnie przestraszyło. Wyciągnęłam telefon z pod poduszki.
- Harry..- mój głos zadrżał. Szturchnęłam chłopaka w bok. Na wyświetlaczu widniał ten numer.
Chłopak odwrócił się w moją stronę. Tak samo jak ja patrzył na telefon.
- Odbierz.- mruknął. Był zdenerwowany. Ja drżałam z przerażenia.
Nacisnęłam na zieloną słuchawkę, by po chwili nacisnąć no głośnik.
- Halo?- starałam się brzmieć wystarczająco naturalnie. Nie uzyskałam odpowiedzi tylko głośne westchnięcie i pomruki.- Halo?
- Mów do mnie skarbie..- ktoś warknął. Spojrzałam spanikowana na Harry'ego. Marszczył brwi w głębokim zamyśleniu.
- Mów dalej Alex..- wyszeptał Loczek i patrzył na mnie z troską.
- Proszę do mnie nie dzwonić..- powiedziałam dość odważnie do telefonu.- Nie widzę potrzeby, rozmowy z Tobą.
- A ja widzę wiele moich potrzeby Alexandra'o.- Skąd on zna moje imię? No tak, ma mój numer, więc musi wiedzieć z kim rozmawia. Harry zabrał mój telefon i wyłączył tryb głośnomówiący.
- Słuchaj wiem kim jesteś i kurwa, obiecuję, że Cię znajdę skurwielu. Odwal się od mojej dziewczyny, bo będziesz wąchał kwiatki od spodu..- wyłączył rozmowę i rzucił telefon na szafkę.
Podciągnęłam kolana pod szyję. Moje wszystkie mięśnie się spięły. Na prawdę się bałam. Jakiś facet coś ode mnie chce, a ja nawet nie wiem kto to!
Harry ukląkł na łóżku, tuż przede mną, Usiadł na swoich łydkach i patrzył na mnie.
- Boisz się?- boże, jakie głupie pytanie. Przytaknęłam.- Chodź do mnie.- rozłożył ramiona.
 Powoli uwolniłam się z kołdry i usiadłam na jego udach. Moje nogi znalazły się po obu stronach jego tułowia. Przyległam do jego klatki piersiowej. Jego ciepło opatuliło moje przestraszone ciało.
- Nikt Cię nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to. Nie pozwolę słyszysz?- potwierdziłam ruchem głowy jego pytanie.- Jesteś bezpieczna Słoneczko. Nie pozwolę, by stała Ci się krzywda.
Delikatnie gładził moje plecy i całował moją szyję. Moje spięte mięśnia powoli się rozluźniały. Czułam się bezpieczna z Harrym. Jest moim aniołem stróżem.
- Słońce?
- Hm?- spojrzałam na niego. Moje włosy opadły mi na twarz, ale szybko schowałam je za uszami.
- Pozwól mi..- zrobił pauzę i również poprawił moje włosy..- Pozwól mi sprawić
Tobie przyjemność..

------
Dziękuję za pomoc Kornelowi <3

czwartek, 17 września 2015

18.

- Cholera..- usłyszałem po drugiej stronie słuchawki. Skurwiel się rozłączył.
Wziąłem głębszy oddech. Znałem ten głos, tylko nie pamiętam do kogo należał.. Czułem jak moja krew szybciej krąży w moim ciele. Żyłka na mojej szyi zaczęła pulsować.
- Harry?- Alex weszła do pokoju..- Coś się stało?- Podałem jej biały telefon, który należał do niej. Spojrzała na numer, który dzwonił.- Znowu...
- Jak to znowu?!- Warknąłem i wstałem.- ten skurwiel dzwonił do Ciebie i nic mi nie powiedziałaś?!
- Tak jest od tygodnia Hazz.. Dzwonił i.. Słyszałam tylko jego ciężki oddech.. Ja nie chciałam Cię martwić i tak masz dużo problemów.. Boję się Harry, wiesz, że nie podaję byle komu numerów..- pociągnęła noskiem.- Mówił coś?
- Mówił, że nas widział i by Cię przeleciał!- krzyknąłem. Byłem zły.. Ona mi nic nie powiedziała, a jakiś jebany zboczeniec do niej dzwoni i dyszy jej do słuchawki! Może jeszcze walił do jej głosu?!
- Nie krzycz na mnie Harry..- wyszlochała. Płaczę.. Nie, nie.. Ona nie może płakać.
- Muszę zapalić..- tak to mnie uspokoi.. Wyciągnąłem z kieszeni bluzy paczkę Marlboro i zapałki. Usiadłem na parapecie w jej pokoju i otworzyłem okno. Jeden buch, drugi, trzeci... Nikotyna ogarnęła moje ciało, a nerwy wyszły ze mnie razem z dymem. Spojrzałem na Alex. Stała w tym samym miejscu co wcześniej.. Oczy miała zaszklone, a po policzkach spływały małe łezki. Byłem zły na siebie, że na nią nakrzyczałem.. Patrzyła na mnie z troską i strachem. Nie chciałem, by się bała.
- Chodź do mnie.- wyrzuciłem peta przez okno i rozłożyłem ramiona czekając na nią.
Przydreptała do mnie i usiadła mi na kolanach. Wtuliła się w moją szyję i cicho szlochała. Głaskałem delikatnie jej plecy. Poczułem jej usta na mojej szyi.. Mruknąłem cicho i pocałowałem jej ramię.
- Nie lubię jak krzyczysz..- pociągnęła noskiem i znów pocałowała moją szyję. Miałem ochotę jęknąć, bo znalazła mój czuły punkt- w miejscu, gdzie szyja stykała się ze szczęką.
- Wkurwiłem się..- mruknąłem, wtulając policzek w jej szyję.- Jestem zły, bo mi nie powiedziałaś..
- Nie chciałam Cię martwić... Nie gniewaj się skarbie.- Spojrzała na mnie tymi zapłakanymi oczkami. Wytarłem jej policzki zewnętrzną  stroną dłoni i cmoknąłem jej usta. Ona wplątała palce w moje włosy i znów mnie pocałowała, tym razy bardziej namiętnie.
- Jedziemy do Horana?- mruknąłem pomiędzy pocałunkami. Teraz nie chciałem zostać z Alex w domu i cały czas ją całować i pieścić.
W mojej wyobraźni pojawił się obrazek Alex wijącej się z rozkoszy pode mną.. Tak, bardzo chciałem to zobaczyć, ale nie będę na nią naciskał..Szczerze, bardzo tego chciałem, ale tez bałem się.. Że sprawię jej ból, że nie będę delikatny..
- Jedziemy..- szepnęła brunetka i odsunęła się ode mnie. -Chodź.
Wstała z moich kolan i złapała moją dłoń.
-Ejej.. Nie przebrałem się.- podniosłem mój plecak, w którym miałem ubrania.
- Hazz..- jęknęła.
- Wolałbym, żebyś jęczała moje imię trochę w innej sytuacji.- wyszczerzyłem zęby, a ona rzuciła ze mnie jakąś maskotką.
- Spadaj do łazienki się przebrać..- mruknęła i wskazała ręką na drzwi.
Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem w stronę łazienki. Zrzuciłem z siebie ubrania.
- Mogę wziąć prysznic?- krzyknąłem. Na prawdę potrzebowałem prysznica.
- Masz pięć minut!- usłyszałem jej głos pod drzwiami łazienki.
Pozbyłem się bokserek i wszedłem do kabiny prysznicowej.

Zszedłem na dół już czysty i w świeżych ubraniach. Dziewczyna siedziała na ganku i czekała na mnie,
- To idziemy.- Westchnąłem, zamykając drzwi.
- Harry, patrz jaki słodki..- szepnęła do mnie brunetka, patrząc w lewą stronę. Z krzaków, obok domu wyszedł mały, rudy kociak. Szedł w naszą stronę. Nie wyglądał na udomowionego. Jego sierść była lekko zabrudzona i posklejana, ale mimo to był uroczy.
Kot szedł po trawniku, aż nagle usiadł na nim i patrzył w naszą stronę.
- Kiciuś,,- Alex przykucnęła i wyciągnęła dłoń w stronę małego rudzielca. On tylko patrzył na nią z lekko przekrzywionym łebkiem.
- Kici kici.. Chodź.- Przykucnąłem obok brunetki. Kot ruszył w naszą stronę. Zaczął łasić się do mojej dłoni.
- Boże jaki piękny,- Alex drapała rudzielca za uchem, a on cicho mruczał.
- Trzeba go odwieść do schroniska.- mruknąłem i wziąłem zwierzaka na kolana.- Tam o niego zadbają.
- Szkoda, że nie mam własnego mieszkania.. Przygarnęła bym go.
- Znajdzie jakiś super dom.. Zawieziemy go po drodze do Horana.- tylko smutno przytaknęła.- Ej.. Misiu..
- Co?- spojrzała na mnie smutno.
- Jak kiedyś zamieszkamy razem, to kupimy kotka.- posłałem jej jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- Chcesz ze mną zamieszkać?- Uśmiechnęła się lekko. Kocham jej uśmiech.
- Na zawsze.- cmoknąłem jej usta.