Wziąłem głębszy oddech. Znałem ten głos, tylko nie pamiętam do kogo należał.. Czułem jak moja krew szybciej krąży w moim ciele. Żyłka na mojej szyi zaczęła pulsować.
- Harry?- Alex weszła do pokoju..- Coś się stało?- Podałem jej biały telefon, który należał do niej. Spojrzała na numer, który dzwonił.- Znowu...
- Jak to znowu?!- Warknąłem i wstałem.- ten skurwiel dzwonił do Ciebie i nic mi nie powiedziałaś?!
- Tak jest od tygodnia Hazz.. Dzwonił i.. Słyszałam tylko jego ciężki oddech.. Ja nie chciałam Cię martwić i tak masz dużo problemów.. Boję się Harry, wiesz, że nie podaję byle komu numerów..- pociągnęła noskiem.- Mówił coś?
- Mówił, że nas widział i by Cię przeleciał!- krzyknąłem. Byłem zły.. Ona mi nic nie powiedziała, a jakiś jebany zboczeniec do niej dzwoni i dyszy jej do słuchawki! Może jeszcze walił do jej głosu?!
- Nie krzycz na mnie Harry..- wyszlochała. Płaczę.. Nie, nie.. Ona nie może płakać.
- Muszę zapalić..- tak to mnie uspokoi.. Wyciągnąłem z kieszeni bluzy paczkę Marlboro i zapałki. Usiadłem na parapecie w jej pokoju i otworzyłem okno. Jeden buch, drugi, trzeci... Nikotyna ogarnęła moje ciało, a nerwy wyszły ze mnie razem z dymem. Spojrzałem na Alex. Stała w tym samym miejscu co wcześniej.. Oczy miała zaszklone, a po policzkach spływały małe łezki. Byłem zły na siebie, że na nią nakrzyczałem.. Patrzyła na mnie z troską i strachem. Nie chciałem, by się bała.
- Chodź do mnie.- wyrzuciłem peta przez okno i rozłożyłem ramiona czekając na nią.
Przydreptała do mnie i usiadła mi na kolanach. Wtuliła się w moją szyję i cicho szlochała. Głaskałem delikatnie jej plecy. Poczułem jej usta na mojej szyi.. Mruknąłem cicho i pocałowałem jej ramię.
- Nie lubię jak krzyczysz..- pociągnęła noskiem i znów pocałowała moją szyję. Miałem ochotę jęknąć, bo znalazła mój czuły punkt- w miejscu, gdzie szyja stykała się ze szczęką.
- Wkurwiłem się..- mruknąłem, wtulając policzek w jej szyję.- Jestem zły, bo mi nie powiedziałaś..
- Nie chciałam Cię martwić... Nie gniewaj się skarbie.- Spojrzała na mnie tymi zapłakanymi oczkami. Wytarłem jej policzki zewnętrzną stroną dłoni i cmoknąłem jej usta. Ona wplątała palce w moje włosy i znów mnie pocałowała, tym razy bardziej namiętnie.
- Jedziemy do Horana?- mruknąłem pomiędzy pocałunkami. Teraz nie chciałem zostać z Alex w domu i cały czas ją całować i pieścić.
W mojej wyobraźni pojawił się obrazek Alex wijącej się z rozkoszy pode mną.. Tak, bardzo chciałem to zobaczyć, ale nie będę na nią naciskał..Szczerze, bardzo tego chciałem, ale tez bałem się.. Że sprawię jej ból, że nie będę delikatny..
- Jedziemy..- szepnęła brunetka i odsunęła się ode mnie. -Chodź.
Wstała z moich kolan i złapała moją dłoń.
-Ejej.. Nie przebrałem się.- podniosłem mój plecak, w którym miałem ubrania.
- Hazz..- jęknęła.
- Wolałbym, żebyś jęczała moje imię trochę w innej sytuacji.- wyszczerzyłem zęby, a ona rzuciła ze mnie jakąś maskotką.
Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem w stronę łazienki. Zrzuciłem z siebie ubrania.
- Mogę wziąć prysznic?- krzyknąłem. Na prawdę potrzebowałem prysznica.
- Masz pięć minut!- usłyszałem jej głos pod drzwiami łazienki.
Pozbyłem się bokserek i wszedłem do kabiny prysznicowej.
Zszedłem na dół już czysty i w świeżych ubraniach. Dziewczyna siedziała na ganku i czekała na mnie,
- To idziemy.- Westchnąłem, zamykając drzwi.
- Harry, patrz jaki słodki..- szepnęła do mnie brunetka, patrząc w lewą stronę. Z krzaków, obok domu wyszedł mały, rudy kociak. Szedł w naszą stronę. Nie wyglądał na udomowionego. Jego sierść była lekko zabrudzona i posklejana, ale mimo to był uroczy.
Kot szedł po trawniku, aż nagle usiadł na nim i patrzył w naszą stronę.
- Kiciuś,,- Alex przykucnęła i wyciągnęła dłoń w stronę małego rudzielca. On tylko patrzył na nią z lekko przekrzywionym łebkiem.
- Kici kici.. Chodź.- Przykucnąłem obok brunetki. Kot ruszył w naszą stronę. Zaczął łasić się do mojej dłoni.
- Boże jaki piękny,- Alex drapała rudzielca za uchem, a on cicho mruczał.
- Trzeba go odwieść do schroniska.- mruknąłem i wziąłem zwierzaka na kolana.- Tam o niego zadbają.
- Szkoda, że nie mam własnego mieszkania.. Przygarnęła bym go.
- Znajdzie jakiś super dom.. Zawieziemy go po drodze do Horana.- tylko smutno przytaknęła.- Ej.. Misiu..
- Co?- spojrzała na mnie smutno.
- Jak kiedyś zamieszkamy razem, to kupimy kotka.- posłałem jej jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- Chcesz ze mną zamieszkać?- Uśmiechnęła się lekko. Kocham jej uśmiech.
- Na zawsze.- cmoknąłem jej usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz