Spacerowaliśmy po Zoo już drugą godzinę. Hazz obejmował mnie w talli, trzymając blisko przy sobie.
- Nie jest ci zimno?- Odezwał się, kiedy zatrzymaliśmy się przy owcach. Zapatrzona w słodkie, małe owieczki, zaprzeczyłam ruchem głowy. Ubrana byłam dość lekko i przy większym wietrze, na moich nogach pokazywała się gęsia skórka, ale nie chciałam tym zawracać Harry'emu głowy.
Małe, puchate zwierzątka, podeszły do ogrodzenia i patrzyły na nas tymi ślicznymi oczkami. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam dłoń do białej istotki. Podrapałam zwierzątko po czubku głowy.
- Słodka.- spojrzałam na Harry'ego. Uśmiechnął się do mnie ukazując te słodkie dołeczki.
- Zwykle nie podchodzą do ludzi.- dobiegł mnie męski głos. Natychmiast odwróciłam się w stronę, skąd dobiegał. Wysoki chłopak stał w zwierzakami za płotem. Miał około 20 lat. Lekki zarost idealnie komponował się w postawionymi na żelu włosami. Szare oczy wpatrywały się w moją osobę. Uśmiechał się pokazując szereg białych zębów.
- Oh.. Ona jest słodziutka.- uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam na owce, która stała najbliżej mnie.
- Mała Bella.- zaśmiał się, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.- Tak ma na imię. Bella. Jest tu najmłodsza.
- Pracujesz tu..? Eee..- zdałam sobie sprawę, że nie znam imienia mojego rozmówcy.
- Adam.- zaśmiał się brunet.- i jestem tu wolontariuszem. A ty? Jak masz na imię i co tu robisz?
- Alexandra. I jestem na wycieczce z nim.- pokazałam na Harry'ego, który kupował watę cukrową.
- Brat?- zapytał i uniósł jedną brew.
- Kochanie, Niall robi dziś imprezę i jesteśmy zaproszeni- powiedział głośniej Loczek chowając telefon w tylnej kieszeni spodni.
-Chłopak.- odpowiedziałam Adamowi i uśmiechnęłam się do Hazz'a. Dostałam watę cukrową, a zaraz potem słodkiego buziaka. - Harry, to Adam. Adam, Harry.- przedstawiłam ich, dziwnie gestykulując.
- Cześć.- mruknął Hazz i objął mnie w talii.- Idziemy już?
- Mieliśmy zobaczyć papugi..- jęknęłam robiąc minę szczeniaka.- Kotku..
- Ugh.. Dobra.
- To miłego zwiedzania Zoo. Do zobaczenia Alexandra.- uśmiechnął się Adam.
- Pa.- pomachałam mu i zostałam pociągnięta przez Styles'a.
- Do zobaczenia? Chyba po moim trupie.- warknął i szedł w stronę wybiegu dla zebr.
- Ktoś tu jest zazdrosny.- zaśmiałam się i złapałam jego ramię.- Harry..
- Jeśli jeszcze raz spotkamy tego kolesia, a on zacznie tak do ciebie gadać, tak na ciebie patrzeć, obiecuję, że rozjebie mu nos.- stanął w miejscu i ciężko oddychał. Był zdenerwowany.
- Ej...Księżyc.- dotknęłam opuszkami palców jego szyi. Przymknął oczy, a jego rysy twarzy stały się łagodniejsze.- On był tylko miły..
- Patrzył na Ciebie jak na kawał mięsa.- westchnął.- Jesteś moja, skarbie.
- Tylko twoja.- Uśmiechnęłam się do niego z dołu. On był piękny, Biała koszulka idealnie opinała jego wyrzeźbiony tors. Przez dekolt można było zobaczyć kawałek jego tatuażu. Bandama we włosach sprawiała, że loki tak bardzo nie opadały na jego czoło. Czarne rurki zwisały z jego bioder.
Pochylił się i pocałował mnie w czoło.
- Impreza jest na 16.. A mamy 13.- szepnął.- Skarbie.. Impreza nad basenem. Może jedziemy już do domu, bo się nie wyrobisz?
- Eh.. Ale zabierzesz mnie tu jeszcze kiedyś? Na prawdę chciałam zobaczyć te papugi!- zaśmiał się i cmoknął mnie w czubek nosa.
***
-Skarbie ty na prawdę chcesz ubrać bikini? Tam będzie.. Z 8 facetów.- Harry marudził gdy stałam przed szafą.
- Harry, ale ja uwielbiam ten strój.
- Ale no.. Ten czarny jest ładny.. A ten kolorowy jest cudny.- pokazywał na różne stroje jakie miałam w szafie.
- Idę się ubrać ten biały.- mruknęłam.
- Pokaż się potem.- westchnął i rzucił się na łóżko.
*Harry*
Leżałem z zamkniętymi oczami. Dalej jestem zły na tego... Adama. On ewidentnie podrywał Alex.
Jestem zazdrośnikiem. Tak, jestem mega zazdrosny. Jeśli ktoś dotknie mojej kobiety, jeden uśmiech za dużo, jakieś głupie słowo, a może nie wyjść z tego w jednym kawałku. Dlatego też, nie chcę by Alexandra ubierała ten strój.. Chłopcy będą się na nią patrzeć jak jakaś hiena na mięso. Jej idealne ciało jest tylko moje. Tylko ja mogę je podziwiać.
- Hazz?- Jej słodki głos wybudził mnie z zamyśleń. Podniosłem się do pozycji siedzącej, a to co zobaczyłem sprawiło, że w moich bokserkach zrobiło się ciasno. Alex stała przede mną w samym stroju. Jej biust prezentował się... zabójczo w białej górze bikini. Dół idealnie opinał jej zgrabny tyłek. Blizny na jej brzuchu były ledwo widoczne, tylko ktoś, kto długo by się mu przypatrywał, zauważył by tą skazę na jej skórze.
- Kurwa...- warknąłem i dyskretnie poprawiłem spodnie. Zobaczyłem słodki uśmiech na jej twarzy.
- Czyli może być?- zaśmiała się i poprawiła kosmyki włosów, które wydostały się z jej kucyka.
- Jak ktoś na Ciebie spojrzy, to mu wyskubie oczy widelcem.- wstałem i podszedłem do brunetki. Górowałem nad nią wzrostem, więc by pocałować jej słodkie usta, musiałem się schylić. Ona stanęła na palcach, przez co zarzuciła rączki na moją szyję i nasze ciała były blisko siebie. Delikatnie muskałem jej usta, a ona jedną ręką bawiła się moimi włosami. Oderwaliśmy się od siebie, a ona chytrze się uśmiechała.
- Stało się coś?- zmieszany, zmarszczyłem czoło.
- Komuś ciasno?- zaśmiała się i spojrzała w dół, na moje krocze. Na moich czarnych spodniach odznaczała się dość spora erekcja. Nie krępowało mnie to. jestem tylko facetem.
- To przez Ciebie.- mruknąłem.- powinnaś mi teraz pomóc..
- Harry...- klepnęła mnie lekko w ramię. Na jej policzkach pojawił się rumieniec. - Ja.. Nie..
- Cii.. Żartowałem.- uśmiechnąłem się szeroko widząc jej zakłopotanie.- ubieraj się..
Podeszła do naszykowanych ubrań i zgarnęła je wszystkie.
- Idę do łazienki.- zrobiłem zdziwioną minę, co pewnie zauważyła.- Muszę jeszcze się pomalować i zrobić coś z włosami.
- Okej.- po raz kolejny rzuciłem się na łóżko.- Mamy tylko godzinę więc się pośpiesz.
- Cholera.- wybiegła z łazienki.
Zaśmiałem się głośno. Nagle zadzwonił jej telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer. Tylko numer.. Więc Alex nie znała tego numeru. Odebrałem i byłem cicho.
- Wiedziałem Cię dziś z nim.. Byłaś tak cholernie seksowna... Kurwa, ale bym Cię..
- Z kim mam kurwa przyjemność?!- krzyknąłem do słuchawki,

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz