- Kochasz mnie?- zapytał z taką śmiertelną powagą.- Harry, oczywiście, że tak.- osiadł na krześle przy blacie. Wyciągnął dłoń w moją stronę. Podeszłam do niego i stanęłam pomiędzy jego nogami. Objął ramionami moje nogi.
- Niall jest w szpitalu... Przeze mnie.- patrzył mi głęboko w oczy.
- Co?- usiadłam mu na kolanach.- Co ty mówisz Hazz?
- Pamiętasz jak dwa tygodnie temu przyszłam do Ciebie pobity?- przytaknęłam- Zadarłem z pewnym gangiem.. Byłem im winny kasę.. Spóźniłem się ze spłatą więc dostałem.. Chłopaki się zbuntowali i zdemolowali jednemu z nich samochód. Oni zauważyli Nialla. Obserwowali go, a gdy on byłą sam.. Pobili.- spuścił wzrok.- Mam problemy Alex. Wszyscy mamy problem..
- W też tworzycie gang?- zapytałam cicho.
- Można tak powiedzieć. Ale nikogo nie krzywdzimy. Ja.. My wszyscy.. jesteśmy teraz zagrożeni.. Oni zrobią wszystko by nas uciszyć.- patrzył na moją twarz.- Nie chciałem ci tego mówić, żebyś byłą bezpieczna, ale.. to trochę za daleko zaszło.
Zamilkł.. Ja też nic nie mówiłam..Patrzył na mnie, a ja patrzyłam za okno. On przerwał tą ciszę.
- Skarbię..
- Nie Harry. - przerwałam i zeszłam z jego kolan.
- Nie zostawiaj mnie.- szepnął.
- Hazz, proszę Cię wyjdź..- spojrzałam na niego. Był załamany. Miałam ochotę podejść do niego i go przytulić, ale coś mnie blokowało. Za wiele się dowiedziałam.
- Misiu, nie zostawiaj mnie.- jego głos się łamał.
- Po prostu wyjdź.. Muszę pomyśleć.- uśmiechnęłam się lekko.
- Dobrze.- wstał i ruszył w stronę drzwi. Szłam za nim. Ubrał czerwone vansy i spojrzał na mnie. Schylił się by mnie pocałować, ale wycofał się.- Jeśli.. wszystko przemyślisz to napisz.. Przyjadę.- zrobił pauzę.- Kocham cię Alex.. Pa.
- Cześć..- zamknęłam za nim drzwi.
W mojej głowie kłębiły się setki myśli.. Dlaczego mi nie powiedział od razu ? Nie ufa mi?
Nakładałam obiad dla Lou, kiedy brat wbiegł do domu.
- Jestem głooooodny!- krzyknął, gdy odwieszał na wieszak swoją jeansową kurtkę.
Usiadł przy stole, a ja podałam mu obiad i usiadłam obok. Od razu wziął się za jedzenie.
- Pyszne siostra. Ty nie jesz?
- Nie mam ochoty.- mruknęłam i bawiłam się końcówkami moich włosów.
- Co się dzieje? I nie mów, że nic, za dobrze cię znam.- uśmiechnął się do mnie.
- Harry powiedział mi o.. jakimś gangu..- Lou zakrztusił się kawałkiem kurczaka.
- Co?! Powiedział Ci?
- Wiedziałeś?- nie odpowiedział.- ty też mnie okłamałeś?
-Nie.. Alex.- Wstał i mnie przytulił.- Chcieliśmy, żebyś była bezpieczna i nie martwiła się. Kochamy Cię..
- Nie ufacie mi?- miałam ochotę się rozpłakać.
-Po prostu wiemy jak to przeżyjesz.. i.. Harry bał się, że go zostawisz. On Cię kocha. Bardzo.
- Też go kocham.- szepnęłam tuląc się do brata. Czułam się bezpieczna. Wiem, że Lou jest kimś, kto mnie nie zostawi i będzie zawsze. Mój brat.
- Powinnaś do niego jechać, wiesz? On na pewno myśli, że go zostawisz..- przeczesał palcami moje włosy.- Zawiozę cię, jeśli chcesz..
- Okej..- mruknęłam.- idę się przebrać, bo.. jestem w dresach.
- Okej, dojem i poczekam na Ciebie.- uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.- Leć młoda.
Pobiegłam do swojego pokoju. Ubrałam się, a potem spakowałam do plecaka coś do spania bo.. może zostanę u Hazz'a na noc.
Zbiegłam na dół, a Louis już czekał przy drzwiach. W ciszy wsiedliśmy do samochodu.Włączył muzykę, a do moich uszu dotarła piosenka Nirvany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz