piątek, 23 października 2015

21.

-Co?- zaśmiała się.- Harry..
Zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Billy.
- Odbierz..- mruknęła i odgoniła mnie ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju, przy okazji zabierając z fotela koszulkę.
- No co jest Billy?- odebrałem i przeciągnąłem przez szyję koszulkę.
- Harry?- był zdenerwowany.- Wsiadaj w samochód.
- Jestem u Alex i nie mogę...
- Niall jest w szpitalu.- przerwał mi sucho.
-Co?!- chyba dostałem w twarz.
- Pobili go..-mruknął.- Gang.
- Mieliście się pilnować, kurwa...-warknąłem.- gdzie leży?
- Nasz szpital.
- Będę za 30 minut.- rozłączyłem się.
Kurwa, kurwa, kurwaaa! I co ja mam zrobić? Dlaczego Niall? On.., Jest moim przyjacielem.. Jest jak brat. Tak wiem, gadam jak ciota, ale tak jest. On zawsze jest przy mnie.. Boziu...
Wbiegłem do pokoju Alex. Leżała w niebieskiej pościeli i tuliła wielką poduszkę. Wyglądała jak anioł. Włosy miała spięte w kucyk, zamknięte oczy..
- Stało się coś?- odezwała się cicho.
- Muszę jechać.- wciągnąłem na siebie jeansy. Usiadła na łóżku i patrzyła na mnie,
- Co się stało Hazz?- westchnąłem.
- Niall wylądował w szpitalu.- usiadłem obok niej.
-Co? Jak to?! Jadę z Tobą!- chciała wstać z łóżka, ale złapałem ją z dłonie.
- Nie wiem co się stało.- skłamałem.- Za niedługo przyjadę do Ciebie i wszystko ci wytłumaczę, dobrze? - patrzyła na mnie dużymi oczkami. Przytaknęła.
- Uważaj na siebie, dobrze?- ścisnęła moją dłoń. Przytaknąłem i pochyliłem się nad nią. Pocałowałem ją w czubek nosa. Uśmiechnęła się słodko, a ja wpiłem się w jej usta. Muskałem je przez chwię, a ona wplotła palce w moje włosy..
- Muszę jechać..- szepnąłem i skradłem jeszcze jednego całusa.
- Wracaj szybko..- uśmiechnęła się.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie mocniej.- Podniosłem się z łóżka i zabrałem mój plecak. Posłałem jej buziaka i wybiegłem z domu.


Szedłem przez szpitalny korytarz.  Z daleka już widziałem Liam'a.
- Co jest?- powiedziałem ciszej.
- Leży tam.- wskazał na białe drzwi z cyfrą 21.- Nieźle go pokiereszowali.
- Co znowu się dzieje, przecież była cisza.- warknąłem.
- Który z panów to Harry?- podeszła do nas ruda, młode pielęgniarka.
- Ja.- odezwałem się, a jej brązowe oczy spoczęły na mnie.
- Pan Horan o pana pyta.
- Mogę wejść?- uśmiechnęła się i przytaknęła.
Podszedłem do drzwi. Zrobiłem głęboki wdech. Jak wygląda Niall? Czego mam się spodziewać? Złapałem klamkę i powoli otwarłem drzwi.
Na blaszanym łóżku leżał blondyn. Wyglądał jak siedem nieszczęść. Miał podbite oko i podrapany prawy policzek. Na lewym istniał duży, fioletowo-żółty siniec. Dolna warga była rozcięta i mocno spuchnięta. A prawa ręka była w gipsie..
- Cześć..- odezwał się pierwszy.- patrzysz się na mnie, jakbym był jednorożcem.- idiota nawet teraz miał poczucie humoru.
- Horan.. Jak ty wyglądasz..- westchnąłem- miałeś się pilnować!
- Było ich 3, no sorry. - powiedział z irytacją.- Nie chcę Ci wypominać, ale to przez Ciebie i tą kasę teraz nasza ekipa obrywa..
- Wiem..- usiadłem na krześle..- załatwię to, obiecuję..
- Załatwimy.- powiedział z uśmiechem.- Jesteśmy przyjaciółmi.
Uśmiechnąłem się. Na sercu zrobiło mi się cieplej. Usłyszałem dźwięk mojej wiadomości telefonu. SMS od Alex.
- Alexandra się o Ciebie martwi.
- Kochana.- westchnął.- Ona nic nie wie?
-Nie.- zacisnąłem szczękę.- Tak jest lepiej. Nie chcę, by coś jej się stało.
- Powinna wiedzieć.
- Zostawi mnie...- czułem wilgoć w kącikach oczu. Nie bądź pizdą Styles..
- Harry, ona Cię kocha! Nie zostawi cię, bo masz problemy. Nie Alexandra.
- Przepraszam.- pielęgniarka weszła do pokoju.- Pana wyniki są dobre.. Może pan wracać do domu..
- Super. Zawiozę Cię..
- Jedź do Alex. Liam mnie zawiezie..- uśmiechnął się. On zawsze jest taki radosny.- Powiedz jej..
Przytaknąłem.

*Alex*

Mama była u cioci, która.. Chyba była chora. Nie pamiętam. Wróci za tydzień. A Lou był w pracy. Tak mój braciszek znalazł pracę! WoW.. Jestem z niego dumna.
Z powodu wielkiej nudy, która mi doskwierała, wzięłam się za robienie obiadu.. Kurczak z warzywami powinien smakować Lou.
Gdy wyciągnęłam talerze, ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam ręce i otworzyłam.
- Cześć kochanie.- przywitał mnie Harry. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w usta.- Co tak ładnie pachnie?
- Obiad dla Lou.- uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek.. Jest 14. Za godzinę wraca Louis.
- A dla mnie się znajdzie?- przytulił moje plecy. On jest słodki.
- Może..- przemieszałam sos.
- Kochanie.. Musimy porozmawiać.- westchnął i odciągnął mnie od kuchenki.. Czuję, że to nie będzie miła rozmowa..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz