wtorek, 31 marca 2015

6.

*Alex*

Siedzieliśmy z Harry'm na werandzie mojego domu. Jest już dobrze po 21.. Ale to nie miło znaczenia. Oparta o jego bok i otulona jego ramieniem zaczęłam myśleć... Było mi tak dobrze. Harry był mój.. I.. chyba na prawdę coś do niego czuje. Ale czy on czuje cokolwiek do mnie? W ogóle co to jest miłość? Bo je chyba darzę go takim uczuciem.
Czy miłość jest wtedy, gdy jego szczęście jest dla mnie sto razy ważniejsze, niż moje własne? Że każdy jego uśmiech powoduje palpitację mojego serca. Czy mogę powiedzieć, że darzę go jakimś uczuciem, gdy słyszę moje imię z jego ust mam ciarki, a gdy mnie dotknie przechodzą mnie przyjemne dreszcze. Gdy jest niesamowicie blisko, to ledwo łapię powietrze. Gdy nasze usta łączą się mam huragan motyli w brzuchu i długo nie potrafię złapać oddechu. Jeżeli to wszystko znaczy, że go kocham, to mogę śmiało to powiedzieć. Kocham Go.
Ale czy on mnie kocha? Wiem, że nie był, nie jest i nie będzie święty. Wiele dziewczyn "przeszło" przez jego łóżko. Wiem, że wiele razy był na komisariacie policji, przez jakieś głupie wybryki. Był typowym imprezowiczem i wdał się w wiele bójek. Nie raz widziałam jego zmasakrowaną twarz. Wtedy zawsze pękało mi serce.. Miał wiele dziewczyn na jedną noc. A co jeśli ja jestem jedną z nich? Kolejną, naiwną dziewicą. Ehh..
Te myśli zaprzątały moją głowę. Bawiłam się rąbkiem koszuli Hazz'a, dopóki jego zachrypnięty głos nie wybudził mnie z rozmyślenia.
- O czym myślisz kochanie?
- Co?- spojrzałam na jego twarz, oświetloną jedynie małą lampką wiszącą na werandzie.
- O czym myślisz? Wiem, że o czymś na pewno. Zawsze wtedy marszczysz nos i bawisz się palcami.- przejechał kciukiem po moim nosie. Zarumieniłam się lekko.
- O niczym ważnym.- Wtuliłam się w jego bok.
- Powiedź..- pocałował mnie w czubek głowy..
- Innym razem.- podniosłam głowę do góry i uśmiechnęłam się do niego.
Musnął delikatnie moje wargi. Auto wjechało na nasz podjazd. Wysaidła z niego mama, a zaraz potem Lou o kulach.
- Cześć zakochani!- Krzyknął Tommo i uśmiechnął się promiennie.
- Louis'ek!- wstałam i pobiegłam do brata. Oparł się o samochód, a ja wpadłam w jego umięśnione ramiona, które już czekały na mnie otwarte.- Cieszę się, że jesteś już w domu.
- Nie było mnie tylko jeden dzień krasnalku.- zaśmiał się.- Zrobisz mi jakąś dobrą kolacje?
- Okej.- wyszczerzyłam ząbki, a brat cmoknął mnie w czoło.
- Alexandra'o nie sądzisz, że jest już późno i zimno? Czemu siedzisz ze swoim przyjacielem na ganku?- odezwała się moja mama.
- Hazz jest moim chłopakiem mamo.- odezwałam się cicho.Loczek podszedł do mnie i wtulił się w moje plecy.
- Och.. Nie wiedziałam. - chyba chciała się uśmiechnąć, ale zamiast tego wyszedł jej jakiś dziwny grymas.- Więc może zostaniesz na kolacji Harry?
- Bardzo chętnie, ale myślę, że już pojadę.
- Co? Niee..- jęknęłam cicho.
- Zobaczymy się jutro słoneczko.- muskał delikatnie moje usta swoimi malinowymi wargami.
- To my wam nie przeszkadzamy. Alex przyjdź zaraz, dobrze?
Przytaknęłam. Lou jakoś wdrapał się na te cztery schody i zniknął za drzwiami naszego domu tak jak mama.
- Nie chce, żebyś jechał.- zrobiłam smutną minkę w stronę Styles'a, a on cicho się zaśmiał.
- Może na następny tydzień będziesz spała u mnie?- gdy już chciałam przytaknąć dodał.- Nie.. Twój wujek się żeni.
Mruknęłam cicho. Eh..
- Idziesz ze mną prawda?- przytaknął.- Mam nową sukienkę.- uśmiechnęłam się do niego.
- Nie idziesz w tej, którą razem kupiliśmy?- zaprzeczyłam ruchem głowy.- A jak wygląda ta nowa?
- Zobaczysz za tydzień.- cmoknęłam go w policzek.- Jedź już..
- Zadzwonię później.- wpił się w moje usta. Objęłam jego kark ramionami. Boże, kocham smak jego ust. Oderwał się ode mnie zdecydowanie za szybko.- Pa Kotku.
- Cześć.- Patrzyłam jak odjeżdża, puki jego samochód nie zniknął z mojego pola widzenia. Wbiegłam do domu.
Mama i Louis siedzieli w kuchni.
- No to co na kolacje? Gofry?- otworzyłam lodówkę.
- Alex nie sądzisz, że Harry Styles to nie chłopak dla Ciebie?- odezwała się moja mama, a ja zamarłam.

niedziela, 15 marca 2015

5.

Rano obudziłem się pierwszy. Leżałem wtulony w jej plecy. Była piękna. Jej włosy falami porozrzucane na poduszce. Jej rzęsy spokojnie spoczywały na górze jej policzków. Usta miała lekko rozchylone. Moja słodka. Pogłaskałem ręką jej ramie, a ona mruknęła wiercąc się lekko. Obracając się na drugi bok, zahaczyła nogą o mój poranny wzwód. Kurde, dopiero teraz to zauważyłem. Eh.. Postanowiłem to zignorować i przybliżyłem do siebie brunetkę. Wtuliła się we mnie. Znów potarła nogą o wybrzuszenie moich szortów, a ja jęknąłem.
- Harry?- Jej zaspany głos dobiegł do moich uszu.
- Co skarbie?- cmoknąłem jej czoło.
- Kocham się do ciebie tulić, ale.. Twój kolega napiera trochę na moje udo. - spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.- Mógłbyś go trochę ogarnąć? Na przykład w łazience?
- Och.. To normalne u zdrowego mężczyzny Alex.- Uśmiechnąłem się do niej.- Dziwisz mi się, że się podnieciłem, kiedy leży koło mnie taka seksowna i piękna dziewczyna?
-To spał z nami ktoś jeszcze?- usiadła, rozglądając się.- Bo ja nie jestem ani piękna, ani seksowna.
- Alex..- warknąłem i pociągnąłem ją z powrotem na łóżko. Rozszerzyłem lekko jej nóżki i znalazłem się pomiędzy nimi.- Jesteś piękna i seksowna. Czujesz?- naparłem lekko na nią moim kroczem. Jęknęła cicho.- To wszystko przez Ciebie.
- Harry...- szepnęła patrząc mi w oczy.- Kocham Cię.
Czułem się szczęśliwy. Za każdym razem gdy to mówiła czułem się, jakbym zaczął żyć na nowo.
Pocałowałem ją zachłannie. Nasze usta były siebie spragnione. Przegryzłem jej dolną. Zaskomlała cicho, a ja korzystając z okazji wsunąłem język między jej malinowe usta. Badałem jej podniebienie językiem. Nasze usta łączy się w słodkim pocałunku. Brakło mi tchu i oderwałem się od niej. Jej dłoń jeździła po moim torsie i badała tatuaże.
- Kochanie..- w końcu zwróciła na mnie uwagę.- Chce cię..
To była prawda. Byłem podniecony do skraju możliwości. To wyszło samo. Zawsze dziewczyny starał się mnie doprowadzić do takiego stanu. A z Alex wyszło samo. Jej piękne ciało pod moim..
- Hazz..- Jej oczy powiększyły się i wyczytałem w nich.. Niepewność i strach?- Ja n.nie.. Jeszcze nie teraz.. Za wcześnie..
- Okej.- uśmiechnąłem się lekko.- Do niczego cię nie zmuszę.- cmoknąłem kącik jej ust.- Jestem głodny.
Zaśmiała się słodko. Jej dłonie znalazły się na moich barkach i odepchnęła mnie lekko. Jęknąłem i położyłem się plecami na łóżku. Podeszła do szafy i wzięła jakieś ciuchy.
- Idę na dół do łazienki. Zostawiam ci tą na piętrze.- wyszła z pokoju. Z niechęcią wstałem z łóżka i zgarniając ubrania, udałem się do łazienki. Umyłem zęby i wparowałem pod prysznic. Włączyłem zimną wodę. Pod jej wpływem całe podniecenie ze mnie spłynęło. Już było okej. Znalazłem szampon Louisa i umyłem moje kręcone włosy. Stałem pod prysznicem jeszcze jakieś 10 minut.
Bywałem u Tomlinson'ów dość często, więc wiedziałem gdzie, co się znajduje. Wyciągnąłem sobie ręcznik i osuszyłem skórę o włosy. Założyłem czarne jeansy i koszulę w czerwoną kratkę. Zostawiłem parę guzików odpiętych. Wyszedłem z łazienki, i po tym gdy zaniosłem rzeczy do pokoju Alexandra'y zbiegłem do kuchni.
Przy kuchence stała brunetka. Alex była już ubrana i jadła kanapkę. Wyglądała ślicznie. Jak zawsze.
- Jeść!- krzyknąłem siadając na krześle. Alexandra zaśmiała się i podała mi talerz z jajecznicą. Zabrałem się za jedzenie. Usiadła koło mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Jak zjesz, to pojedziemy do Rose? Ma dziś urodziny.- Nalała herbaty do kubków i spojrzała na mnie.
- Jak mnie porządnie przytulisz, to pomyśle..- zrobiłem zamyśloną minę.
- Phi.. Pieszo pójdę. To w końcu tylko.. godzina drogi przez las. Najwyżej jakiś psychol mnie zgwałci.- powiedziała, gdy kończyłem posiłek. Wstała, zabrała bluzę i wyszła z kuchni. Odstawiełem talerz i pobiegłem za nią.
- Alexandra, oczywiście, że zawiozę cię do Ro. Muszę jej dać prezent.- wtuliłem głowę w jej włosy.
- Kupiłeś jej coś?- pokiwałem głową.- Co?
- Bluzkę. A ty?
- Też.- uśmiechnąłem się i złapałem jej dłoń. P chwili byliśmy pod kamienicą, w której mieszka Rose wraz z tatą.
- Styles? Alex?- powiedziała szatynka, gdy otworzyła nam drzwi
- Najlepszego.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Pamiętacie?- pisnęła i  podskoczyła do góry. Wpuściła nas do środka. Wraz z Alex daliśmy jej prezenty. Pociągnęła nas do swojego pokoju. Usiadła na kanapie i rozpakowała mój prezent. Kupiłem jej bluzkę z flagą. Wydawała mi się ładna.
- Harry.. Ona jest śliczna.- Szatynka rzuciła mi się na szyję. Alexandra patrzyła na nas dziwnie. Czyżby zazdrośnica?- Teraz od ciebie Tomlinson.
Brunetka ma o wiele lepszy gust ode mnie. Jej prezent chyba bardziej spodobał się Ro.

Siedzieliśmy u White z godzinę.
- Dobra, coś tu jest nie tak.- powiedziała nagle szatynka.- coś z wami.
Uśmiechnąłem się i spojrzałem na brunetkę. Przybliżyłem się do niej i złączyłem nasze usta w czułym całusie. Alex uśmiechnęła się promiennie i wtuliła w mój bok.
- Awwww.! Wiedziałam, że tak będzie!- Ro zaczęła skakać po kanapie.- W końcu!
- White, spokojnie.- zaśmiałem się.
- Boże najlepszy prezent na urodziny.- usiadła zasapana.
Czułem wzrok Alexandra'y na swojej twarzy. Siedziała i patrzyła na mnie z uśmiechem. Złączyłem nasze usta.

piątek, 6 marca 2015

4.

*Alex*

Siedzieliśmy u mojego brata dobre dwie godziny. Mimo, że Lou leży w szpitalu, ma świetny humor. Do sali szatyna weszła nasza mama.
- Uciekam do pracy, mam nocną zmianę.- uśmiechnęła się lekko.
- Co? Mamo.. Nie chce zostać sama w domu. W nocy.. Wiesz, że się boję.- Wymamrotałam.
Tak, boję się zostać sama w domu. Jest to przyczyną, że kiedyś, wieczorem mama wyszła do sklepu. Miałam 10 lat. Louis spał u kolegi. Czekałam na moją rodzicielkę w salonie. Do domu wszedł nieznany mi mężczyzna. Gdy mnie zobaczył dziwnie się uśmiechnął. Podszedł do mnie i zaczął mnie oglądać, ściągnął ze mnie koszulkę. Bałam się go, ale uratował mnie nasz sąsiad- Pan Black. Okazało się, że ten mężczyzna był poszukiwany w większości miast Wielkiej Brytanii. Uciekł z więzienia- był pedofilem.
-Może Harry z Tobą zostanie?- z zamyślenia wyrwała mnie mama.- Jest piątek. Co wy na to?
- Bardzo chętnie.- Odezwał się zielonooki.- Podjedziemy do  mnie po jakieś rzeczy i zostanę u ciebie na noc.-   cmoknął mój policzek.
- Tylko nie zróbcie mi wnuków.- Mama pogroziła nam palcem.
- Mamoooo..- jęknęłam i schowałam twarz w szyi Harry'ego.

Jesteśmy w moim domku. Ann- mama Harry'ego- Nie miała nic przeciwko, by jej syn u mnie na noc.
- Jestem taki głodny.- mruknął Styles okupując moją kanapę.- zamówmy pizzę.
- Nie ma pieniędzy.. - westchnęłam, siadając na podłodze.
- Cicho, zapłacę.- po chwili już go nie było.
Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach. Zatrzymałam się na jakiś kreskówkach. Wstałam i z szafki wyciągnęłam paczkę ciastek, chrupki i cole. Zapowiada się miły wieczorek z moim CHŁOPAKIEM. Dalej w to nie wierzyłam.
- Pizza będzie za 15 minut.- wskoczył na kanapę. Podniósł mnie z podłogi i posadził na swoich kolanach. Oparłam się o jego tors. Patrzyliśmy z zaciekawieniem na "Tom'a i Jerry'ego". To najlepsza bajka ever. Co chwile coś nas rozbawiało, Było tak przyjemnie.
Spojrzałam na mojego towarzysza. Harry jest taki słodki w tym swoim uśmiechu , te dołeczki zwalają z nóg. Patrzyłam jak zmierzwia swoje włosy. Po chwili potarł dolna wargę.
- Czemu mi się przyglądasz skarbie?- zdałam sobie sprawę, że gapię się na niego dłuższą chwilę. Speszyłam się i zawstydzona wtuliłam policzek w jego tors.
- Przepraszam,- wyjąkałam. Jego klatka zatrząsnęła się pod wpływem jego cichego śmiechu. Przeczesał moje włosy, a zaraz po tym, posadził mnie na swoich kolanach tak, że moje nogi były po obu stronach jego ud. Zobaczyłam jego promienny uśmiech.
- Za co przepraszasz? Przecież to- wskazał rękoma na siebie- jest całe Twoje.
Uśmiechnęłam się lekko i przytaknęłam. Brunet odgarnął z mojego polika kosmyk włosów i włożył je za moje uchu. Przybliżył twarz do mojej i kiedy mieliśmy złączyć nasze usta, usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Pizza.- jęknął Hazz i ze mną na rękach poszedł do drzwi. Wybuchnęłam śmiechem. Postawił mnie przy drzwiach, a ja pobiegłam do kuchni.

*Harry*

Wszedłem do salonu. Brunetka siedziała na ziemi i piła napój z fioletowego kubka. Usiadłem przy niej. W ciszy rozpoczęliśmy jedzenie. To w Alex uwielbiałem. Nie potrzebowała wiele. Wystarczyła pizza, jakieś kreskówki czy film, i była zadowolona.

Pizza zniknęła szybciej, niż się pojawiła. Leżałem na kanapie, a brunetka leżała na mnie. Użyła mnie jako grzejnika i materaca. Jest słodka. Gładziłem jej plecy. Po krótkiej chwili usłyszałem jej ciche pochrapywanie.
- Alexandra?- szepnąłem, ale odpowiedziało mi tylko ciche mruknięcie. Zgasiłem telewizor i powoli ją podniosłem. Objęła moją szyje swoimi, chudymi ramionkami. Kierowałem się do jej sypialni. Noga otwarłem drzwi. Znaleźliśmy się w znanym mi pokoju brunetki. Kremowe ściany, a na nich pełno ramie ze zdjęciami. Głównie naszymi. Wielkie, białe łóżko, z masą poduszek. Meblościanka, naprzeciw okna. Mały telewizorek. Jej pokój jest niewielki. Ale przytulny i uwielbiam w nim przebywać.
Ułożyłem ją na łóżku. Mruknęła i otworzyła oczy.
- Zasnęłam?- przytaknąłem jej i cmoknąłem jej policzek.- Przebiorę się tylko.. Będziesz spał ze mną?
- Jasne, jak chcesz.- kiwnęła głową i zabrał ciuchy z szafy. Wyszła z pokoju. Zrzuciłem z ciebie ciuchy zostając w bokserkach. Z plecaka wyjąłem czarne szorty i wciągnąłem na siebie. Mam spać z Alex. Zawsze, gdy jedno z nas nocowało u drugiego, spaliśmy na podłodze, na grubym kocu, w osobnych śpiworach i z metr od siebie. Tak było zawsze, nie chciałem, by podejrzewała, że coś do niej czuje.
Dziewczyna weszła do pokoju w krótkich szortach, dzięki którym mogłem podziwiać całe jej nóżki. Na górze miała koszulkę Lou z Nirvany. Była piękna. Weszła pod kołdrę i położyła głowę na poduszce.
- Kładziesz się?- spytała, patrząc na mnie.
- Oh... Tak.- speszony położyłem się obok niej. Zgasiła światło. Nie wiedziałem co mam zrobić. To dla mnie takie nowe.
- Mogę się przytulić?- szepnęła, patrząc w moją stronę. Przytaknąłem, a po chwili czułem jak wtula się we mnie.- Dobranoc Harry.
- Dobranoc Kochanie.- cmoknąłem czubek jej głowy. Jestem w raju.

wtorek, 3 marca 2015

3.

Byliśmy już z Harry'm pod szpitalem. Wybiegłam z samochodu, wbiegając do budynku. Mama czekała na mnie na dole.
- Alex, jesteś.- przytuliła mnie delikatnie.- Lou na ciebie czeka.
- Co z nim?- poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach. Harry.
- Jest dobrze. Miał wypadek, jakiś facet wjechał bok samochodu, od strony kierowcy.- pisnęłam cicho. Harry by mnie uspokoić zataczał kciukiem kółka na moim biodrze.- Ma złamaną nogę i stracił dużo krwi, bo karoseria auta rozcięła tętnicę w udzie. Ale już jest dobrze, ratownicy przyjechali na czas. Czeka na was.
Przytaknęłam. Razem w Harry'm ruszyliśmy w stronę sal, pełnych chorych. Brunet złapał moją dłoń i splątał nasze palce. To nadal dziwne uczucie. Zobaczyłam mojego brata w jednej z sal. Pociągnęłam za sobą Styles'a.
Lou leżał na łóżku, wśród białej pościeli. Był dość blady, a jego kasztanowe włosy, były strasznie rozczochrane.Na jego twarzy było kilka zadrapań. Patrzył w nieznany mi punkt na suficie.
- Tommo?- odezwałam się cicho. Jego oczy teraz utkwiły na mnie. Po chwili padły na splecione dłonie, moje i Harry'ego. Uśmiechnął się promiennie.
- Cześć kwiatuszku.- ukazał rząd białych zębów. Calutki Lou. Zawsze ma humor. Podeszłam do niego i usiadłam na brzegu jego łóżka. Pochyliłam się i przytuliłam do jego torsu. Jego dłoń wplątała się w moje włosy. Łza pociekła po moim policzku.
- Alex? Ej.. Nie płacz siostra. Kwiatuszku.- Gładził moje włosy.
- Bałam się o ciebie debilu..- pociągnęłam nosem, podnosząc głowę. Uśmiechnął się do mnie delikatnie- Przynieść ci coś? Zejdę na dół..
- Wodę i Lion'a.- Przytaknęłam i wstałam z jego łóżka. Gdy chciałam wyjść, Hazz zatrzymał mnie. Wytarł moje mokre policzki i cmoknął w czubek nosa. Zbiegłam na dół..

*Louis*

Gdy moja siostrzyczka wyszła, Harry usiadł na krześle przy moim łóżku.
- Wy.. No.. Jesteście... - Nie umiałem się wysłowić.
Loczek tylko się zaśmiał i pokiwał twierdząco głową.
- TAK SUKO!- Krzyknąłem, a pielęgniarka na korytarzu chciała mnie zabić wzrokiem. Styles wybuchł śmiechem.
Wiedziałem, że oboje się w sobie podkochują. Ale jako dobry brat i kumpel nikomu nie wygadałem. Co do mnie nie podobne.
- Nie wierze, że jesteście rodzeństwem.- Stwierdził mój towarzysz.
- A jednak.- poprawiłem się na poduszce.- Skrzywdzisz ją, a ja nakopie ci do dupy.
-Tą kulawą nogą? Hahaha stary.- szturchnąłem go w ramię.
Wróciła Alexandra. Muszę przyznać, że siostrę mam ładną.
- Kupiłam ci wodę, Lion'a, czekoladę i jakieś owoce.- położyła to na stoliku. Harry złapał ją za biodra i posadził na swoich kolanach. Brunetka uśmiechnęła się promiennie. Jest szczęśliwa. Widzę to..


__________

Na twoje życzenie Maju nie zabiłam Lou. <3 ;3

niedziela, 1 marca 2015

2.

*Alex*

Wow.. Nie wierzyłam w to, co się stało. Harry.. Wyznał mi miłość? Chyba zasnąłem i to wszystko tylko piękny sen.
Harry spuścił wzrok, na filiżankę z czarną kawą. Co ja mam zrobić? Przecież o tym marzyłam. Ale teraz mnie to przeraża. Niepewnie chwyciłam jego dłoń. Spojrzał na mnie tymi pięknymi oczyma. Uśmiechnęłam się lekko.
- Też cię kocham.- Pochyliłam się nad stołem. Nie wiedziałam czy pocałować go w usta, czy w policzek. Moje wargi wylądowały na kąciku jego pełnych ust. Gdy oderwałam się od niego przyciągnął mnie do siebie i wpił w moje usta. Zapomniałam jak się oddycha

Siedzimy w samochodzie. Jedziemy do Harry'ego. Jego dłoń przyjemnie grzeje moje kolano. Zaparkował pod swoim domem. Wysiadł, a na moim kolanie zrobiło się nieprzyjemnie zimno. Otworzył mi drzwi, a gdy chciałam wysiąść, wziął mnie na ręce.
- Harry!- pisnęłam i wtuliłam się w jego szyję. Moje nogi oplotły jego talię.
- Nie ufasz mi słodziaku?- zaśmiał się i pocałował moje ramię.
- Puść mnie.. Jestem gruba i ciężka.- jeszcze mocniej wtuliłam się w jego szyję, bojąc się, że spadnę.
- Nie mów tak.- warknął idąc w stronę domu. Zdenerwował się. Zawsze się denerwował, gdy mówiłam coś złego na swój temat. Delikatnie i niepewnie pocałowałam jego szyję. Mruknął cicho. Muskałam ustami jego szyję, dopóki nie postawił mnie na ziemi przed drzwiami jego domu.
- Jesteś słodka..- cmoknął moje usta. Otworzył mi drzwi- Mamo jestem! Mamy gościa!
Mama Harry'ego to jedna z najmilszych osób jakie znam. Zawsze jest dla mnie taka kochana, gdy przychodzę w odwiedziny do jej syna.
- Och Alexandra! Witaj kochanie!- Przytuliła mnie delikatnie.- W samą porę Hazz. Zaraz podam Tobie i Twojej przyjaciółce ciasto, które..
- Dziewczynie.- Odezwał się zielonooki obejmując mnie w talii. W moim brzuchu wybuchła burza motyli.
-C.. Co?- Pani Styles patrzyła na nas.- Dziewczyną? To cudownie! Tak się cieszę! - Przytuliła nas.
- Okej mamo..- jęknął loczek- idziemy do mojego pokoju.- Złapał moją dłoń i pociągnął za sobą po schodach.
Znaleźliśmy się w pokoju, który bardzo dobrze znałam. Zielone ściany, do połowy pokryte plakatami, wielkie łóżko, na którym przeważnie panuje chaos związany z poduszkami, pod oknem burko, a na nim laptop i książki. Po lewej stronie szafa z ciuchami, obok mała komoda z telewizorem i półka z książkami.
- Wreszcie w domu.- Hazz rzucił się na łóżko. Zaśmiałem się cicho.- Chodź do mnie. - Powiedział niewyraźnie,
Podeszłam do łóżka. Byłam.. skrępowana? Jakieś pół godziny temu wyznaliśmy sobie uczucia, całowaliśmy się.. Jak dla  mnie wszystko jest jak dawniej..
Spojrzał na mnie, spod wachlarza długich rzęs. Uśmiechnął się słodko i wyciągnął do mnie rękę. Usiadłam obok niego, a on po prostu przyciągnął mnie do siebie i położył głowę na moich udach. Moją dłoń wplątał w swoje gęste włosy. Mruknął cicho.
- Marzyłem o tym.- przymknął oczy. Przegryzłam wargę. On jest piękny.. Przeczesałam jego włosy palcami.
-Harry przyniosłam ciasto.- mama bruneta weszła do pokoju. Na nasz widok uśmiechnęła się, a ja czułam jak moje policzki stają się czerwone.
- Dzięki Mamuś.- mruknął Harry.- Mamo, gdzie ja mam garnitur?
- Garnitur?- kobieta wydała się zaskoczona.- w szafie na dole.. A po co ci on?
- Bo idę z Alex na wesele jej wujka.- uśmiechnął się do mnie słodko.
- Och.. To super. Wyciągnę go.- jego mama zawsze jest radosna. - Już wam nie przeszkadzam. Alexandra spróbuj ciasta.
Posłałam jej ciepły uśmiech i przytaknęłam. Gdy wyszła Harry usiadł i wziął mnie na kolana. Niepewnie wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
- Ty chyba się mnie wstydzisz.- stwierdził i przejechał palcami po moim policzku. Zarumieniłam się i wtuliłam twarz w jego obojczyk.- Ej. Nie wstydź się mnie.
- Ale.. To wszystko się teraz zmieni. I nie wiem jak mam się zachować.- wyznałam cicho.
- Eh.. Zachowuj się jak zawsze Kotku. - Przytulił mnie do siebie.- Kocham cię Słońce.
Analizowałam jego słowa.. Marzyłam żeby je do mnie wypowiedział. One były takie magiczne. Patrzyłam na moją dłoń, która "rysowała" wzory na brzuchu i klatce piersiowej Harry'ego. Czułam jego wzrok na mojej twarzy..
- Ja ciebie też kocham.. Księżyc.- uniosłam wzrok na jego cudną twarz. Uśmiechnął się do mnie i zbliżył swoją twarz do mojej. Musnął moje usta, swoimi pełnymi wargami.
Tą cudną chwile przerwał mój telefon. Brunet jęknął. Wyciągnęłam telefon z kieszeni moich jeansów. Mama.
- Tak mamusiu? Jestem  Harry'ego i..
- Alex.- płakała.- Lou miał wypadek, jest w szpitalu.
Zamarłam. Mój kochany braciszek jest w szpitalu. W moich oczach zebrały się łzy.
- Co się stało, co z nim? Mamo!- rozpłakałam się.
- Nie wiem. Wiem tyle, że żyje- wybełkotała.- Przyjedź do szpitala.
Rozłączyła się. Harry ujął moja twarz w dłonie. Próbował wytrzeć moje łzy.
- Kochanie? Alex powiedź, co się stało? Misiu..
- Louis.. miał wypadek- rozpłakałam się na dobre.- Musze jechać do niego.
- Pojadę z tobą.. Nie płacz.- ucałował moje czoło..