Wow.. Nie wierzyłam w to, co się stało. Harry.. Wyznał mi miłość? Chyba zasnąłem i to wszystko tylko piękny sen.
Harry spuścił wzrok, na filiżankę z czarną kawą. Co ja mam zrobić? Przecież o tym marzyłam. Ale teraz mnie to przeraża. Niepewnie chwyciłam jego dłoń. Spojrzał na mnie tymi pięknymi oczyma. Uśmiechnęłam się lekko.
- Też cię kocham.- Pochyliłam się nad stołem. Nie wiedziałam czy pocałować go w usta, czy w policzek. Moje wargi wylądowały na kąciku jego pełnych ust. Gdy oderwałam się od niego przyciągnął mnie do siebie i wpił w moje usta. Zapomniałam jak się oddycha
Siedzimy w samochodzie. Jedziemy do Harry'ego. Jego dłoń przyjemnie grzeje moje kolano. Zaparkował pod swoim domem. Wysiadł, a na moim kolanie zrobiło się nieprzyjemnie zimno. Otworzył mi drzwi, a gdy chciałam wysiąść, wziął mnie na ręce.
- Harry!- pisnęłam i wtuliłam się w jego szyję. Moje nogi oplotły jego talię.
- Nie ufasz mi słodziaku?- zaśmiał się i pocałował moje ramię.
- Puść mnie.. Jestem gruba i ciężka.- jeszcze mocniej wtuliłam się w jego szyję, bojąc się, że spadnę.
- Nie mów tak.- warknął idąc w stronę domu. Zdenerwował się. Zawsze się denerwował, gdy mówiłam coś złego na swój temat. Delikatnie i niepewnie pocałowałam jego szyję. Mruknął cicho. Muskałam ustami jego szyję, dopóki nie postawił mnie na ziemi przed drzwiami jego domu.
- Jesteś słodka..- cmoknął moje usta. Otworzył mi drzwi- Mamo jestem! Mamy gościa!
Mama Harry'ego to jedna z najmilszych osób jakie znam. Zawsze jest dla mnie taka kochana, gdy przychodzę w odwiedziny do jej syna.
- Och Alexandra! Witaj kochanie!- Przytuliła mnie delikatnie.- W samą porę Hazz. Zaraz podam Tobie i Twojej przyjaciółce ciasto, które..
- Dziewczynie.- Odezwał się zielonooki obejmując mnie w talii. W moim brzuchu wybuchła burza motyli.
-C.. Co?- Pani Styles patrzyła na nas.- Dziewczyną? To cudownie! Tak się cieszę! - Przytuliła nas.
- Okej mamo..- jęknął loczek- idziemy do mojego pokoju.- Złapał moją dłoń i pociągnął za sobą po schodach.
Znaleźliśmy się w pokoju, który bardzo dobrze znałam. Zielone ściany, do połowy pokryte plakatami, wielkie łóżko, na którym przeważnie panuje chaos związany z poduszkami, pod oknem burko, a na nim laptop i książki. Po lewej stronie szafa z ciuchami, obok mała komoda z telewizorem i półka z książkami.
- Wreszcie w domu.- Hazz rzucił się na łóżko. Zaśmiałem się cicho.- Chodź do mnie. - Powiedział niewyraźnie,
Podeszłam do łóżka. Byłam.. skrępowana? Jakieś pół godziny temu wyznaliśmy sobie uczucia, całowaliśmy się.. Jak dla mnie wszystko jest jak dawniej..
Spojrzał na mnie, spod wachlarza długich rzęs. Uśmiechnął się słodko i wyciągnął do mnie rękę. Usiadłam obok niego, a on po prostu przyciągnął mnie do siebie i położył głowę na moich udach. Moją dłoń wplątał w swoje gęste włosy. Mruknął cicho.
- Marzyłem o tym.- przymknął oczy. Przegryzłam wargę. On jest piękny.. Przeczesałam jego włosy palcami.
-Harry przyniosłam ciasto.- mama bruneta weszła do pokoju. Na nasz widok uśmiechnęła się, a ja czułam jak moje policzki stają się czerwone.- Dzięki Mamuś.- mruknął Harry.- Mamo, gdzie ja mam garnitur?
- Garnitur?- kobieta wydała się zaskoczona.- w szafie na dole.. A po co ci on?
- Bo idę z Alex na wesele jej wujka.- uśmiechnął się do mnie słodko.
- Och.. To super. Wyciągnę go.- jego mama zawsze jest radosna. - Już wam nie przeszkadzam. Alexandra spróbuj ciasta.
Posłałam jej ciepły uśmiech i przytaknęłam. Gdy wyszła Harry usiadł i wziął mnie na kolana. Niepewnie wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
- Ty chyba się mnie wstydzisz.- stwierdził i przejechał palcami po moim policzku. Zarumieniłam się i wtuliłam twarz w jego obojczyk.- Ej. Nie wstydź się mnie.
- Ale.. To wszystko się teraz zmieni. I nie wiem jak mam się zachować.- wyznałam cicho.
- Eh.. Zachowuj się jak zawsze Kotku. - Przytulił mnie do siebie.- Kocham cię Słońce.
Analizowałam jego słowa.. Marzyłam żeby je do mnie wypowiedział. One były takie magiczne. Patrzyłam na moją dłoń, która "rysowała" wzory na brzuchu i klatce piersiowej Harry'ego. Czułam jego wzrok na mojej twarzy..
- Ja ciebie też kocham.. Księżyc.- uniosłam wzrok na jego cudną twarz. Uśmiechnął się do mnie i zbliżył swoją twarz do mojej. Musnął moje usta, swoimi pełnymi wargami.
Tą cudną chwile przerwał mój telefon. Brunet jęknął. Wyciągnęłam telefon z kieszeni moich jeansów. Mama.
- Tak mamusiu? Jestem Harry'ego i..
- Alex.- płakała.- Lou miał wypadek, jest w szpitalu.
Zamarłam. Mój kochany braciszek jest w szpitalu. W moich oczach zebrały się łzy.
- Co się stało, co z nim? Mamo!- rozpłakałam się.
- Nie wiem. Wiem tyle, że żyje- wybełkotała.- Przyjedź do szpitala.
Rozłączyła się. Harry ujął moja twarz w dłonie. Próbował wytrzeć moje łzy.
- Kochanie? Alex powiedź, co się stało? Misiu..
- Louis.. miał wypadek- rozpłakałam się na dobre.- Musze jechać do niego.
- Pojadę z tobą.. Nie płacz.- ucałował moje czoło..
Super czekam na następny 💕 tylko nie zabijaj Lou błagam 😭
OdpowiedzUsuń