- Alex, jesteś.- przytuliła mnie delikatnie.- Lou na ciebie czeka.
- Co z nim?- poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach. Harry.
- Jest dobrze. Miał wypadek, jakiś facet wjechał bok samochodu, od strony kierowcy.- pisnęłam cicho. Harry by mnie uspokoić zataczał kciukiem kółka na moim biodrze.- Ma złamaną nogę i stracił dużo krwi, bo karoseria auta rozcięła tętnicę w udzie. Ale już jest dobrze, ratownicy przyjechali na czas. Czeka na was.
Przytaknęłam. Razem w Harry'm ruszyliśmy w stronę sal, pełnych chorych. Brunet złapał moją dłoń i splątał nasze palce. To nadal dziwne uczucie. Zobaczyłam mojego brata w jednej z sal. Pociągnęłam za sobą Styles'a.
Lou leżał na łóżku, wśród białej pościeli. Był dość blady, a jego kasztanowe włosy, były strasznie rozczochrane.Na jego twarzy było kilka zadrapań. Patrzył w nieznany mi punkt na suficie.
- Tommo?- odezwałam się cicho. Jego oczy teraz utkwiły na mnie. Po chwili padły na splecione dłonie, moje i Harry'ego. Uśmiechnął się promiennie.
- Cześć kwiatuszku.- ukazał rząd białych zębów. Calutki Lou. Zawsze ma humor. Podeszłam do niego i usiadłam na brzegu jego łóżka. Pochyliłam się i przytuliłam do jego torsu. Jego dłoń wplątała się w moje włosy. Łza pociekła po moim policzku.
- Alex? Ej.. Nie płacz siostra. Kwiatuszku.- Gładził moje włosy.
- Bałam się o ciebie debilu..- pociągnęłam nosem, podnosząc głowę. Uśmiechnął się do mnie delikatnie- Przynieść ci coś? Zejdę na dół..
- Wodę i Lion'a.- Przytaknęłam i wstałam z jego łóżka. Gdy chciałam wyjść, Hazz zatrzymał mnie. Wytarł moje mokre policzki i cmoknął w czubek nosa. Zbiegłam na dół..
*Louis*
Gdy moja siostrzyczka wyszła, Harry usiadł na krześle przy moim łóżku.
- Wy.. No.. Jesteście... - Nie umiałem się wysłowić.Loczek tylko się zaśmiał i pokiwał twierdząco głową.
- TAK SUKO!- Krzyknąłem, a pielęgniarka na korytarzu chciała mnie zabić wzrokiem. Styles wybuchł śmiechem.
Wiedziałem, że oboje się w sobie podkochują. Ale jako dobry brat i kumpel nikomu nie wygadałem. Co do mnie nie podobne.
- Nie wierze, że jesteście rodzeństwem.- Stwierdził mój towarzysz.
- A jednak.- poprawiłem się na poduszce.- Skrzywdzisz ją, a ja nakopie ci do dupy.
-Tą kulawą nogą? Hahaha stary.- szturchnąłem go w ramię.
Wróciła Alexandra. Muszę przyznać, że siostrę mam ładną.
- Kupiłam ci wodę, Lion'a, czekoladę i jakieś owoce.- położyła to na stoliku. Harry złapał ją za biodra i posadził na swoich kolanach. Brunetka uśmiechnęła się promiennie. Jest szczęśliwa. Widzę to..
__________
Na twoje życzenie Maju nie zabiłam Lou. <3 ;3
Haha dziękuję 💕
OdpowiedzUsuń