- Harry?- Jej zaspany głos dobiegł do moich uszu.
- Co skarbie?- cmoknąłem jej czoło.
- Kocham się do ciebie tulić, ale.. Twój kolega napiera trochę na moje udo. - spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.- Mógłbyś go trochę ogarnąć? Na przykład w łazience?
- Och.. To normalne u zdrowego mężczyzny Alex.- Uśmiechnąłem się do niej.- Dziwisz mi się, że się podnieciłem, kiedy leży koło mnie taka seksowna i piękna dziewczyna?
-To spał z nami ktoś jeszcze?- usiadła, rozglądając się.- Bo ja nie jestem ani piękna, ani seksowna.
- Alex..- warknąłem i pociągnąłem ją z powrotem na łóżko. Rozszerzyłem lekko jej nóżki i znalazłem się pomiędzy nimi.- Jesteś piękna i seksowna. Czujesz?- naparłem lekko na nią moim kroczem. Jęknęła cicho.- To wszystko przez Ciebie.
- Harry...- szepnęła patrząc mi w oczy.- Kocham Cię.
Czułem się szczęśliwy. Za każdym razem gdy to mówiła czułem się, jakbym zaczął żyć na nowo.
Pocałowałem ją zachłannie. Nasze usta były siebie spragnione. Przegryzłem jej dolną. Zaskomlała cicho, a ja korzystając z okazji wsunąłem język między jej malinowe usta. Badałem jej podniebienie językiem. Nasze usta łączy się w słodkim pocałunku. Brakło mi tchu i oderwałem się od niej. Jej dłoń jeździła po moim torsie i badała tatuaże.
- Kochanie..- w końcu zwróciła na mnie uwagę.- Chce cię..
To była prawda. Byłem podniecony do skraju możliwości. To wyszło samo. Zawsze dziewczyny starał się mnie doprowadzić do takiego stanu. A z Alex wyszło samo. Jej piękne ciało pod moim..
- Hazz..- Jej oczy powiększyły się i wyczytałem w nich.. Niepewność i strach?- Ja n.nie.. Jeszcze nie teraz.. Za wcześnie..
- Okej.- uśmiechnąłem się lekko.- Do niczego cię nie zmuszę.- cmoknąłem kącik jej ust.- Jestem głodny.
Zaśmiała się słodko. Jej dłonie znalazły się na moich barkach i odepchnęła mnie lekko. Jęknąłem i położyłem się plecami na łóżku. Podeszła do szafy i wzięła jakieś ciuchy.
- Idę na dół do łazienki. Zostawiam ci tą na piętrze.- wyszła z pokoju. Z niechęcią wstałem z łóżka i zgarniając ubrania, udałem się do łazienki. Umyłem zęby i wparowałem pod prysznic. Włączyłem zimną wodę. Pod jej wpływem całe podniecenie ze mnie spłynęło. Już było okej. Znalazłem szampon Louisa i umyłem moje kręcone włosy. Stałem pod prysznicem jeszcze jakieś 10 minut.Bywałem u Tomlinson'ów dość często, więc wiedziałem gdzie, co się znajduje. Wyciągnąłem sobie ręcznik i osuszyłem skórę o włosy. Założyłem czarne jeansy i koszulę w czerwoną kratkę. Zostawiłem parę guzików odpiętych. Wyszedłem z łazienki, i po tym gdy zaniosłem rzeczy do pokoju Alexandra'y zbiegłem do kuchni.
Przy kuchence stała brunetka. Alex była już ubrana i jadła kanapkę. Wyglądała ślicznie. Jak zawsze.
- Jeść!- krzyknąłem siadając na krześle. Alexandra zaśmiała się i podała mi talerz z jajecznicą. Zabrałem się za jedzenie. Usiadła koło mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Jak zjesz, to pojedziemy do Rose? Ma dziś urodziny.- Nalała herbaty do kubków i spojrzała na mnie.
- Jak mnie porządnie przytulisz, to pomyśle..- zrobiłem zamyśloną minę.
- Phi.. Pieszo pójdę. To w końcu tylko.. godzina drogi przez las. Najwyżej jakiś psychol mnie zgwałci.- powiedziała, gdy kończyłem posiłek. Wstała, zabrała bluzę i wyszła z kuchni. Odstawiełem talerz i pobiegłem za nią.
- Alexandra, oczywiście, że zawiozę cię do Ro. Muszę jej dać prezent.- wtuliłem głowę w jej włosy.
- Kupiłeś jej coś?- pokiwałem głową.- Co?
- Bluzkę. A ty?
- Też.- uśmiechnąłem się i złapałem jej dłoń. P chwili byliśmy pod kamienicą, w której mieszka Rose wraz z tatą.
- Styles? Alex?- powiedziała szatynka, gdy otworzyła nam drzwi
- Najlepszego.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Pamiętacie?- pisnęła i podskoczyła do góry. Wpuściła nas do środka. Wraz z Alex daliśmy jej prezenty. Pociągnęła nas do swojego pokoju. Usiadła na kanapie i rozpakowała mój prezent. Kupiłem jej bluzkę z flagą. Wydawała mi się ładna.
- Harry.. Ona jest śliczna.- Szatynka rzuciła mi się na szyję. Alexandra patrzyła na nas dziwnie. Czyżby zazdrośnica?- Teraz od ciebie Tomlinson.
Brunetka ma o wiele lepszy gust ode mnie. Jej prezent chyba bardziej spodobał się Ro.
Siedzieliśmy u White z godzinę.
- Dobra, coś tu jest nie tak.- powiedziała nagle szatynka.- coś z wami.
Uśmiechnąłem się i spojrzałem na brunetkę. Przybliżyłem się do niej i złączyłem nasze usta w czułym całusie. Alex uśmiechnęła się promiennie i wtuliła w mój bok.
- Awwww.! Wiedziałam, że tak będzie!- Ro zaczęła skakać po kanapie.- W końcu!
- White, spokojnie.- zaśmiałem się.
- Boże najlepszy prezent na urodziny.- usiadła zasapana.
Czułem wzrok Alexandra'y na swojej twarzy. Siedziała i patrzyła na mnie z uśmiechem. Złączyłem nasze usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz