czwartek, 30 kwietnia 2015

11.

- Tom.- odwróciłam się w jego stronę.- Cześć.
- Piękna jak zawsze.-Podszedł do mnie i objął ramieniem.
Speszyłam się.. Jego dotyk nie był miły. Nie taki, jak dotyk Hazz'a.
-Kochanie.- usłyszałam zachrypnięty głos mojego chłopaka. Momętalnie stał obok mnie i delitaknie do Siebie przysunął.
Twarz Tom'a stała się.. Kamienna. W oczach widziałam furię. Chyba nie spodobały mu się moje relacje z Lokatym chłopakiem.
-Jesteście razem?- warknął, a moje ciało przeszedł dreszcz. Harry mocniej objął mnie w talii. Czułam się choć trochę bezpieczniej.
-Tak.- powiedział Hazz i pocałował mnie w czoło.
- A więc.. Szczęścia.- Twarz Tom'a wygięła się w grymas, co pewnie miało być uśmiechem.
Nie wiem kiedy znalazła się przy mnie Ro. Wtuliła się we mnie jak w maskotkę. Coś bardzo ją ucieszyło.
-Wow.. Rose, co się dzieje?- przytuliłam ją, ale czułam, że brakuje mi tleny.
- Lou chce ze mną być. Pytał się mnie czy będę jego dziewczyną!- pisnęła cicho. Wiedziałam, że podoba jej się mój brat. Zawsze marudziła mi, że on jest przystojny, kochany. Ale nie wiedziałam, że Ro podoba się mojemu braciszkowi.
- Co? Mój brat?- szepnęłam.
Ona tylko kiwnęła. Podskoczyłam lekko w górę. Pobiegłam do Louis'a i wskoczyłam mu na plecy.
- Alex, kwiatuszku, co ty robisz?- zaśmiał się.
- Jesteś z Rose?- szepnęłam mu na ucho, a on przytaknął. - Awww... Szczęścia braciszku!
Zeszłam z jego pleców i wtuliłam się w jego tors. Papierosy i mięta.
- Harry Cię szuka- zaśmiał mi się do ucha. Odwróciłam się i spotkałam wzrok Harolda. Uśmiechnął się i podbiegł w moją stronę.
- Wszystko okej?- złapał moją dłoń. Przytaknęłam i wtuliłam się w niego. On cmoknął mnie w czubek głowy i wtulił nos w moje włosy.
-Zaraz zrobimy grilla- podszedł Zaza.- Boże, przestańcie się tulić..
Pokazałam mu język i stojąc na palcach cmoknęłam Styles'a w usta.
- Bardzo dojrzałe zachowanie Tomlinson.- zaśmiał się Zayn.

Zabawa płnęła w najlepsze. Siedziałam na kolanach Lou, bo uparł się, że o nim zapominam. Mój brat naprawde zachowuje się jak dzieciak. Dłoń Hazz'a przyjemnie grzała moje kolano.
Czasem łapałam kontakt wzrokowy z Tom'em, który wypalał mi dziurę w czaszce. Bałam się go. O co mu chodzi?
- Zagrajmy w prawda czy wyzwanie! - krzyknęła lekko pijana Nath.
Wygięłam twarz w grymas. Zabawa dla podstawówki.
- Chcesz grać?- szepnął mi do ucha Harry.
- Tak.- uśmiechnęłam się sztucznie.
Usiedliśmy wszyscy na tarasie w kole.
- Ja zaczynam!- krzyknął uradowany Liam trzymając w ręce butelke po piwie. Położył ją na środku i zakręcił. Szklane naczynie kręciło się przez chwilę, a po chwili zatrzymało. Wypadło na Rose.
- Wyzwanie czy pytanie?- spytał Li z lekkim uśmiechem.
- Pytanie.- szatynka odpowiedziała z uśmiechem, przeczesując włosy.
- Jesteś dziewicą?- Liam wyszczeżył się jeszcze bardziej.
Ro zarumieniła się lekko. Spojrzała na swoje paznokcie.
- Nie.- szepnęła cicho i spojrzała na nas. - teraz ja kręce.
Zakręciła szklanym naczyniem. Wypadło na Harry'ego.
- Wyzwanie.- powiedział od razu.
- Pocałuj Zayn'a.
- Serio?- odezwał się Zayn z lekkiem uśmiechem.
- Nie będziesz zazdrosna Kotku?- spojrzał rozbawiony w moją stronę.
- Jeśli przez Malika nie zmienisz oriętacji to nie. - wszyscy się zaśmiali. Hazz wstał i poprawił spodnie. Zayn już stał i śmiał się. Loczek podszedł do Mulata. Złapał go za szyję, a po chwili trwali w pocałunku. Język Styles'a bezwstydnie badał podniebienie czekoladowookiego. To było.. Kurwa, gorące. Po chwili oderwali się od siebie.
- Kurwa, zaczynam zazdrościć Alex.- mruknął Zayn. Reszta zaśmiała się.
Harry wrócił na miejsce obok mnie i pocałował moją skroń.
- Masz czego zazdrościć.- Cmoknęłam usta Harry'ego.
Brunet zakręcił butelką. Wypadło na Tom'a.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.- powiedział i uśmiechnął się.
-Hmm.. Nie wiem.. Pocałował byś kogoś z nas? - zaśmiał się Loczek.
- Hmm.. Tak?- jego wzrok utkwił na mnie. Harry to zauważył. Czyłam jak się spina. Wtuliłam się w jego bok.
- Księżyc uspokuj się.. Jestem tu..- szepnęłam cicho i pocałowałam jego policzek. Objął mnie w talii i wtulił nos w moją szyję. Był zazdrosny. Niepotrzebnie. Kocham go..

Po imprezie pojechaliśmy do mnie.
- Zostaniesz na noc?- mruknęłam, kiedy Loczek zaniusł mnie do mojego pokoju. Lou wróci później.
- Nie dziś.. Jutro jedziemy na ślub.- położył mnie na łóżku. Jęknęłam.. Chciałam zasnąć z nim przy boku..
- Byłeś zazdrosny o Tom'a?- szepnęłam, kiedy przebierałam się w spodenki. Widziałam, jak jego twarz tężeje i zaciska szczękę. Nic nie powiedział. Usiadł na moim łóżku, tyłem w moją stronę, jakby nie chciał na mnie patrzeć.
Przytuliłam się do jego pleców. Nie otrzymałam żadnej reakcji z jego strony. Pocałowałam jego szyję. Czułam jak jego mięśnie rozluźniają się, pod wpływem pocałunków, które zostawiałam na jego skórze.
- Jestem zazdrosny.. Za długo na Ciebie czekałem.- weschnął.
- Jestem z Tobą.. Kocham Cię.- Szepnęłam wtulając się w niego i rozkoszując jego ciepłem.
- Ja kocham Ciebie bardziej, Alex.- odwrócił się w moją stronę. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
Położył mnie na łóżku i zawisł nade mną. Delikatnie całował moją szyję. Zaśmiałam się cicho kiedy mruknął, gdy wplotłam palce w jego włosy. Cmoknął jeszcze raz moje usta.
- Powinnaś iść spać- szepnął mi do ucha.- Będę u Ciebie o 10;00.
- Zostań.. Poczekaj aż zasnę.- objęłam jego policzki dłońmi i cmoknęłam jego maliniwe usta.
-Dobrze.- położył się obok mnie i przyciągnął mnie do siebie. Po wymianie paru pocałunków, wtuliłam się w jego bok i zasnęłam,  czując jego usta na moim czole.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Bohaterowie ciąg dalszy.

Niall Horan

'Tak naprawdę wszystko zależy od nas. Możemy walczyć, lub się poddać'

Liam Payne

'W życiu wiele osób powie ci, że czegoś nie zrobisz. Ty musisz stanąć i Powiedzieć: No to patrz'

Zayn Malik.

'W życiu trzeba być twardym, jak przeterminowanie żelki..'

Nathalie King.

'Zrań mnie mówiąc prawdę, ale nigdy nie pocieszaj kłamiąc.'

Tom Foster.

'Upadłem.. Nikt nie podał mi ręki. Wstałem sam, silniejszy'

David Tomlinson.
(Ojciec Lou i Alex)

'Przegrywają Ci, którym nie chce się walczyć'

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

10.

*HARRY*
Zakończenie roku. W końcu. Potem już tylko praca.
Czekałem na Alex pod jej domem. Poprawiłem marynarkę. Kazała mi się ładnie ubrać, bo.. Cytuję "Liceum kończysz raz w życiu." Nie zazdroszczę jej siedzenia w tej szkole jeszcze jeden rok.
W końcu wyszła z domu. A za nią Tomlinson. Wyglądała pięknie. Sukienka i ciemne dodatki świetnie na niej wyglądały.
-Cześć kochanie.- podszedłem do niej parę kroków i wtuliłem twarz w jej włosy.
-Ładnie wyglądasz Harry.. Gdybyś ubrał koszulę  to..
- Alex..- jęknąłem.- I tak już wyglądam jak debil. Jutro ubiorę koszule i cały garnitur.
- Okej.- uśmiechnęła się. Jutro ślub ich wujka. Wystroję się i będę wyglądał jak jakiś.. profesorek?
Przybiłem z Lou piąteczkę i wsiedliśmy do mojego samochodu.
W radiu od razu rozbrzmiał kawałek Wiz'a Khalifa'y .
- Jee, aa... Black and Yellow..- Zaczął nucić Louis. Razem z brunetką zaczęliśmy się głośno śmiać.
- Braciszku zostań piosenkarzem!
- Mam piękny głos!- fuknął Tommo.
- Pewnie.- skręciłem w uliczkę prowadzącą  do szkoły.
~*~

Wreszcie koniec tej głupiej szopki.
- Muszę się przebrać.- Powiedziała Alex, kiedy szliśmy w stronę samochodu.- Nie lubię sukienek. Czuję się w nich gruba.
- Jesteś piękna.- objąłem ją w talii i pocałowałem w skroń.
-EJ! HARRY!- usłyszałem za sobą. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy biegnącego w naszą stronę Zayn'a.
- Siema stary.- Przybił ze mną piątkę i delikatnie przytulił Alexandra'e.
-Dzisiaj impreza u mnie. Wbijecie?
- Jutro jedziemy na wesele.. Nie wiem, zależy czy Alexandra chce..- Mruknąłem i spojrzałem na brunetkę.
- Okej.- odparła z uśmiechem.
- Super! Ubierzcie się ciepło bo będziemy siedzieć na dworze. Zrobimy grilla!
- Kto będzie?- Poprawiłem włosy. Wolę wiedzieć z kim będę siedział przez cały wieczór.
- Hm.. Wy, Niall, Liam, Rose, Louis, Nathalie i Tom.- Powiedział z uśmiechem.
Tom? Serio? No to mamy zjebany wieczór.
Tom jest.. No jest byłym Alex. Był w naszej paczce.  Ale miał problemy z alkoholem..
- To może my jednak nie..- powiedziała cicho niebieskooka, łapiąc mnie za dłoń.
- On się zmienił Alex.. Nie pije. - powiedział lekko uśmiechnięty Malik..- Błagam was.
- Dobra.. Ale musimy już iść.

*ALEX*

Hazz za godzinę po mnie przyjedzie i jedziemy do Zazu. Boże, Tom tam będzie. Boję się.. Przez to, że miał problemy, wyżywał się na mnie. Krzyczał.. Był przystojny i.. w niektórych sytuacjach opiekuńczy i kochany.
Podeszłam do szafy. Będziemy tam dość długo więc później będzie zimno. Stałam przed nią dobre 10 minut. Boże.. Chyba mam za dużo ubrań.  Przyszedł mi sms od... Harry'ego.

Harry  17;49
Będę za 15 minut kotku. 

Alex. 17;52
Okej.. Już się ubieram.

Harry  17;53
Poczekaj na mnie!

Zaśmiałam się i naciągnęłam na siebie ubrania. Gdy zakładałam już buty, poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach.
- Miałaś na mnie poczekać.- mruknął zmysłowo do mojego ucha.
-Mogłeś się pośpieszyć.- zaśmiałam się i odwróciłam do niego przodem. Od razu włączyl nasze usta w czułym pocałunku. Uśmiechnęłam się. Takie przywitania mi się podobają.
- Mmm.. Malinowy błyszczyk.- wymruczał.- Jedziemy?
- Jasne.- Wskoczyłam mu na plecy.- Zanieś mnie do samochodu.
- O ty małpko.- Podtrzymał moje uda, bym nie zsunęła się na ziemię.
Zaniósł mnie do samochodu. Posadził na siedzeniu kierowcy i odwrócił w moją stronę.
- Teraz chcę buzi.- wydął usta w dzióbek. Zaśmiałam się, bo wyglądał tak bardzo uroczo.
Musnęłam jego usta wargami. Ułożył dłoń na moim karku, przyciągając mnie bliżej siebie. Jego język prosił, bym wpuściła go do wnętrza moich ust. Rozchyliłam lekko wargi, a on od razu wtargnęł do środka badając językiem moje podniebienie. Kurde, całował tak dobrze.. Jego dłoń przyjemnie masowała mój kark, a druga spoczywała na moim kolanie.
Gdy brakło nam tchu, oderwaliśmy się on siebie. Wyglądał tak słodko, z lekko spuchniętymi wargami i poburzonymi włosami.
- Teraz możemy jechać.- uśmiechnął się i pobiegł na swoje miejsce.
Jechaliśmy w zupełnej ciszy i słuchaliśmy piosenek Green Day'a. Dłoń Loczka przyjemnie grzała moje kolano.

Podjechaliśmy pod dom Zayn'a. Wysiedliśmy i weszliśmy do ogródka. Przy stole siedziała Rose z Liam'em i Lou.
- Witaj Alexanrda'o- powiedział niski głos. Wiedziałam do kogo należy. Tom.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

9.

*Harry*
Wyprowadziłem Tomlinsona z pokoju Alexandra'y. Boże, jak dojdzie do siebie, to go zabije.
Z tego co wiem, Lou i Alex byli wręcz rodzeństwem idealnym. Nigdy się nie kłócili, nigdy się nie wyzywali. A co mu teraz odwaliło? Zawsze się spierali.. Czasami też chciałem mieć takie rodzeństwo.. Alex to zabolało. Wiedziałem to. Nie wrócę do jej pokoju. Nie chce widzieć jak płacze.
Zaprowadziłem Louisa do salonu. Rzuciłem go na kanapę. Usłyszałem jego jęk. Złapał się za nogę. No tak.. Ma ją w szynie. Kurwa, dobrze mu tak.
Zajrzałem do lodówki i wyciągnąłem butelkę zimniej wody. Wróciłem do niebieskookiego.
- Wypij to.- warknąłem. Może to go ocuci. Jęknął i wziął ode mnie butelkę. Grzecznie wykonał moją prośbę i po paru minutach wypił całą zawartość plastikowej butelki. Rzucił ją na ziemię i padł na kanapę. Spał. I dobrze. Obudzi się za jakieś pół godziny i sobie z nim porozmawiam. Stałem nad kanapą.
-Harry?- głos Alex dobiegł do mnie z piętra. Płaczę. Nie chce jej takiej widzieć bo się rozkleję.
- Jestem na dole słońce.- odkrzyknąłem jej.- Co się dzieje?
- Nic.- Wyjąkała. Poszedłem do jej pokoju. Siedziała na ziemi. Kucnąłem przy niej. Miała lekko czerwone oczy i mokre policzki.
- Połóż się kochanie.- nie będę płakał, nie będę płakał..
- Okej..- Usiadła na łóżku.- Co z Louis'em?
-Leży na dole.- westchnąłem.
- Nie bij go już..- głos jej się załamał. Znowu łzy spłynęły po jej polikach. Przycisnąłem wargi do jej czoła.
- Dobrze.. Uspokój się kochanie.- westchnąłem.- Przyślę go do Ciebie, gdy dojdzie do siebie.
Okryłem ja kocem i wyszedłem z jej pokoju. Usiadłem na schodach patrząc tempo w śpiącego Louisa.
*Louis*
Obudziłem się w salonie. Co się kurwa dzieje? Dlaczego tu jestem, dlaczego boli mnie brzuch i dlaczego Styles siedzi na schodach i wbija we mnie zabójczy wzrok?
- Co się dzieje?- mruknąłem i ściągnąłem koszulkę. Kurwa, nic nie pamiętam. Niezły odlot. Spróbowałem wstać. Szyna na mojej nodze nie pozwoliła mi na to, bym mógł to zrobić sprawniej. Sahara w ustach doprowadzała mnie do szału.
- Tomlinson, skurwielu, powinienem cię zajebać i zakopać gdzieś w lecie, ale po w między czasie pociąć na kawałki i spalić.- Harry podszedł do mnie i przyparł do ściany. Furia w jego oczach, to rzadkość kiedy jest trzeźwy.
- Spokojnie stary.. Co ja Ci takiego zrobiłem?- Serio nie pamiętam nic. Boże, co ja mu mogłem zrobić? Porzygać mu tapicerkę w samochodzie?
- Mi? Idź przeproś Alex!
- Co?
- Cnotka niewydymka. Serio stary? Powiedziałeś to swojej siostrze!
Mnie chyba serio pojebało. Kurwa.. Przecież wiem jaka Alex jest delikatna, jak przejmuje się zdaniem innych. Wiele razy słyszała jak inni tak o niej mówią.. BOŻE TOMLINSON JESTEŚ DEBILEM! Nie usprawiedliwia mnie to, że byłem pod wpływem marychy.. Wiem to..
- Gdzie ona jest..-brak odpowiedzi..- Harry..- znowu cisza.- Styles, gdzie jest do cholery Alexandra!
- U siebie.- mruknął pod nosem.
Pobiegłem do jej sypialni. Dobra, starałem się biec. Jebana noga. ugh...
Wchodząc do sypialni mojej siostry od razu ją zauważyłem. Leżała na łóżku, okryta zielonym kocem.
Jej włosy były porozrzucane na poduszce.
Usiadłem na brzegu jej łóżka.
- Kwiatuszku..- Odezwałem się. Zawsze tak do niej mówię. Nawet już nie pamiętam dlaczego.
-Już wszystko okej?- spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs.
- Tak.- szepnąłem.- Przepraszam Cię.. Za to co powiedziałem..
- Nie gniewam się.. Nie wiedziałeś co robisz..- Lekko się uśmiechnęła.
Rozłożyłem ramiona. Po chwili trzymałem ją już w objęciach. Szczelnie ją objąłem, tak jakby miała się rozpłynąć.
- Kocham Cię siostrzyczko.- cmoknąłem ją w czubek głowy.
- Yhym.- czułem jak się uśmiecha.- Chcę spać..
Zaśmiałem się. Czasem zachowuje się jakby miała z pięć lat. Ale i tak ja kocham. Jest moim małym aniołem stróżem..

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

8.

*Alex*

Jest środa. Kurde za dwa dni koniec roku szkolnego. A w sobotę ślub wujka Luke.
Harry nie odzywał się do mnie od niedzieli.. Nie było go w szkole. Gdy do niego dzwoniłam powiedział mi tylko, że wszystko jest okej i mam się nie martwić. Ehh..

Jest po 20.. Siedzę sama w domu. Matka jest w pracy, a Lou u kolegi na urodzinach, Wróci późno, o ile dziś wróci.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół. Mama pracuje do rana. A Louis nigdy nie wraca tak wcześnie. Powoli otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam przeraziło mnie.
Za drzwiami stał Harry.. To jak wyglądał.. Jego twarz była cała podrapana i tworzyły się na niej małe, fioletowo-żółte sińce. Z nosa wypływał strumyk krwi. Rozmazana, czerwona, zaschnięta ciecz była przyklejona do jego rąk. Jego warga była rozcięta i spuchnięta. Zielona koszulka, którą miał na sobie była ubrudzona krwią i ziemią, była trochę potargana.
- Harry?- prawie pisnęłam.- Boże, co się stało.
- Mogę wejść?- wyszeptał, spuszczając głowę. Złapałam jego dłoń i wciągnęłam go do środka. Gdy zamknęłam drzwi, zaprowadziłam go do salonu i posadziłam w fotelu. Pobiegłam do kuchni po apteczkę. Wzięłam jeszcze kubek z herbatą i wróciłam do bruneta.
Siedział dalej na tym samym miejscu i wpatrywał się w swoje kolana. Usiadłam na nich, a gdy dotknęłam jego brzucha, syknął. Wzdrygnęłam się i delikatnie podwinęłam materiał koszulki do góry. Na jego idealnie wyrzeźbionym brzuchu formował się ogromny siniak. Moje oczy zaszły łzami.
- C-co się stało?- wymamrotałam. Wiele razy opatrywałam jego rany, ale zwykle to była tylko rozcięta warga, czy rozcięta brew.
- Byłem komuś winny pieniądze..- wyszeptał.- Nie spłaciłem ich na czas. W poniedziałek mnie znaleźli.. Grozili, że zrobią coś mi i tobie.- przeszedł mnie dreszcz.- Dali mi czas do dzisiaj. Zdobyłem kasę, ale i tak oberwałem..
Wzięłam gazik i nalałam na niego wodę utlenioną. Przejechałam nim po jego rozciętej wardze. Drygnął lekko.
Gdy obmyłam jego twarz wstałam i zabrałam wszystkie brudne gaziki. Bez słowa poszłam do kuchni. Wyrzuciłam zawartość moich rąk do kosza i wyciągnęłam lód z zamrażalki. Gdy się odwróciłam, dostałabym zawału. Hazz stał za mną i wpatrywał się we nie.
- Przyłóż to do brzucha, nie będzie tak boleć.- podałam mu lód. Wziął go ode mnie, ale dalej patrzył na mnie tym przenikliwym wzrokiem.
- Jesteś zła.- wyszeptał.- Wiem, że jestem głupi..
- Jak możesz się tak narażać?! Harry. Gdyby było jeszcze gorzej? Chce cię mieć w całości!- z moich oczy wypłynął wodospad łez.  Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
- Słońce.. Nie płacz..- wtulił policzek w moje włosy.
Wzięłam jego dłoń i pociągnęłam do swojego pokoju. Usiadł na łóżku i patrzył co robię. Wyszłam do łazienki i wzięłam koszulkę brata. Wróciłam d
o niego. Usiadłam na jego kolanach i ostrożnie ściągnęłam z jego koszulkę. Siniak na jego brzuchu był coraz bardziej widoczny. Znów nazbierały mi się łzy w oczach.
- To nic..- powiedział Styles z lekkim uśmiechem i cmoknął moje usta. Złapał mnie w talii i podniósł lekko. Położył się na poduszkach, a mnie usadził na swoich udach. Wzięłam lód, który Loczek położył na szafce nocnej i obłożyłam nim obolałe ciało chłopaka. Wzdrygnął się lekko. Uśmiechnęłam się. Pochyliłam się i pocałowałam jego wyrzeźbiony tors w miejscu, gdzie znajdował się tatuaż przedstawiający motyla. Czułam jak napina mięśnie.
- Połóż się obok mnie.- mruknął. Zdjął lód. Położyłam się po jego prawej stronie. Przyciągnął mnie do siebie.
- Jesteś straszną przylepą Harry.- zaśmiałam się.- Będziesz u mnie spał?
- Jutro szkoła.- wzruszyłam ramionami.- Wagary?
- Raz w roku mogę.- wyszczerzyłam zęby. Loczek złączył nasze usta.- Lubię jak siedzisz bez koszulki.
- Na prawdę.- poruszył wymownie brwiami. Zaśmiałam się. - Też chciałbym zobaczyć ciebie bez koszulki.
Jego dłoń zsunęła się do krawędzi mojej szarej bluzki. Podciągnął ją lekko do góry. Wstrzymałam oddech.
- Hazz nie..- pisnęłam łapiąc jego nadgarstek.
- Dlaczego?- spojrzał na mnie spod wachlarza długich rzęs.- Kotku nic ci nie zrobię. Ufasz mi?
Przytaknęłam. Wpił się w moje usta. Podciągnął szary materiał po pasek biustonosza. Mój oddech przyśpieszył. Muskał delikatnie moje usta. Pisnęłam, gdy podniósł mnie.
- Alex.. Nie zrobię ci krzywdy kochanie.- jego twarz znalazła się nad moją. Koszulka wróciła na swoje miejsce. Znów złączył nasze usta i wrócił na swoje miejsce. Uśmiechnął się do mnie. Wtuliłam się w jego bok.
Do domu ktoś wszedł.
- Aleeeeex!- głos Lou dobiegł mnie z dołu. Nie był trzeźwy.
- Jestem u siebie braciszku!- odkrzyknęłam mu. Słyszałam jak wchodzi po schodach. Drzwi mojego pokoju otworzyły się.
- Moje gołąbeczki! O jak słodko!- zaśmiał się.
- Cześć Tomlinson.- mruknął Harry, wtulając się we mnie.
- Ruchałeś moją siostrę?- odezwał się nagle Louis.
- Co?!- warknął Harry zrywając się z łóżka.
- Nic, nic.- zaśmiał się Louis.. On nie był pijany.. On był naćpany.
- Braciszku.- podeszłam do niego.- Brałeś coś?
- Nie twój interes.- wyszczerzył swoje białe zęby.- Cnotka niewydymka.- zaśmiał mi się w twarz.
Moje oczy zaszły łzami.
- Lou..- wymamrotałam. Dalej wszystko działo się tak szybko. Harry wymierzył cios w brzuch mojego brata po czym wyprowadził go z mojej sypialni. Zwinęłam się w kłębek i usiadłam na podłodze.. Czy on na prawdę tak o mnie myśli?..

piątek, 3 kwietnia 2015

7.

-Co?- mruknęłam patrząc na nią
- Ten chłopak jest jeszcze gorszy niż twój brat. I..
- Mamo skończ!- krzyknął Lou, a ja aż podskoczyłam.- Ja i Hazz nie jesteśmy święci. Ale on kocha Alex! Kurwa, nie rozumiesz, że nie możesz jej zabronić tego by się z nim spotykała?! Jeśli spróbujesz, to ja i ona wyprowadzimy się!
Mama zbladła. Wiem, że Lou nienawidzi jej, za to, że zdradziła tatę, a on nas zostawił. Nie chciała, byśmy z nim zamieszkali. Też jej za to nienawidzę. Tato był najważniejszą osobą w moim życiu.. Zawsze zabierał nas na lody, do parku. Wiele nocy przepłakałam kiedy się wyprowadził.. Teraz mieszka w Londynie. Pisze czasami do nas sms'y, albo dzwoni. Razem z Lou jedziemy do niego na wakacje.
- Lou, dlaczego tak się do mnie odzywasz?- wyszeptała mama.
- Bo myślisz, że jesteś idealną matką?! Nie mieliśmy przez ciebie dzieciństwa! Puściłaś się i straciliśmy ojca! Boże, a teraz chcesz układać życie moje i Alexandra'y? Nie żartuj. Ona będzie z kim będzie chciała.- warknął Louis i próbował wstać. Miał załzawione oczy. On płakał.. - W wakacje przeprowadzimy się do taty. Nic z tym nie zrobisz mamo..
Zniknął za drzwiami kuchni. Słyszałam trzask drzwi jego pokoju. No tak nie musiał wchodzić po schodach miał pokój na parterze.
- Co? Alex wytłumacz mi to!- wrzasnęła w moją stronę.
- To co słyszałaś..- Poszłam do brata. Po cichu weszłam do jego pokoju.Rzadko w nim przebywał, bo prawie nigdy nie było go w domu. Bladożółte ściany, pod oknem kanapa na której przeważnie spał. Meblościanka, na stoliku telewizor. Bujany fotel naszego taty stał samotnie po prawej stronie.  Jego szloch odbijał się od  ścian i dotarł od moich uszu.. Leżał na kanapie, z głową w poduszce. Kule były rzucone na podłogę. Podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców.
- Nie płacz braciszku.- wyszeptałam całując jego ramię.- Proszę.
Odwrócił się do mnie i rozłożył ramiona. Wtuliłam się  w niego. Przeczesywał palcami moje czarne włosy. Pachniał papierosami i jego ulubionymi perfumami. Uwielbiam to.
- O co chodziło z tym.. Tym, że przeprowadzamy się do taty?
- Nie mówiłem Ci..- cmoknął mnie w czubek głowy.- Tato pytał się czy chcemy u niego zamieszkać. To na razie taki plan.. To też powinna być twoja decyzja kwiatuszku
- Chciałabym być blisko taty..- spojrzałam na brata.- Ale nie chce zostawić mamy..
Przytaknął tylko. Usłyszeliśmy dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu rozbłysło zdjęcie Harry'ego.
- Odbierz..- zaśmiał się Lou. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Tak?- uśmiechnęłam się.
- Cześć słońce.- usłyszałam jego rozbawiony głos.
- Hej księżyc.- mruknęłam siadając na łóżku Lou.- Jesteś w domu, tak?
- Yhym. -mruknął.- Co jedliście na kolacje?
- Nic.. Mama zepsuła nam apetyt.. Eh..
- Co się dzieje kotku?- usłyszałam troskę w jego głosie.
- Przeszkadza jej, że z tobą jestem. Lou się z nią pokłócił..
- Oh.. Zabiorę cię gdzieś jutro, okej? Może poprawie ci humor.
- Okej.. - szepnęłam widząc, że mój brat usypia.
- Przyjadę o 9;00. A teraz uciekaj spać. Dobranoc słoneczko.- nie widziałam go, ale wiedziałam, że się uśmiecha.
- Dobranoc.- rozłączyłam się. Powoli wstałam z łóżka. Cmoknęłam Louis'a w policzek. Wyszłam i udałam się do swojego pokoju.

*Harry*
Podjechałem pod dom Tomlinson'ów. Czekałem na moje słoneczko. Mam nadzieje, że ubierze się ciepło, bo jest zimno i pada deszcz. Kurwa, staje się zakochaną ciotą..
Wyszła z domu. Boże, wygląda pięknie. Ubrana jak zawsze w ciemne kolory. Włosy spięte w koka pasowały idealnie. Naciągnęła na głowę kaptur i szybko przybiegła do samochodu.
- Hej.- wpiłem się w jej usta. Uśmiechnęła się lekko. - Zabieram cię do mnie. Miałem inne plany, ale pogoda mi je pokrzyżowała.
- Okej, pod warunkiem, że zrobisz mi śniadanie. Wstałam za późno i umieram z głoodu!- zaśmiałem się i ruszyłem.