poniedziałek, 13 kwietnia 2015

9.

*Harry*
Wyprowadziłem Tomlinsona z pokoju Alexandra'y. Boże, jak dojdzie do siebie, to go zabije.
Z tego co wiem, Lou i Alex byli wręcz rodzeństwem idealnym. Nigdy się nie kłócili, nigdy się nie wyzywali. A co mu teraz odwaliło? Zawsze się spierali.. Czasami też chciałem mieć takie rodzeństwo.. Alex to zabolało. Wiedziałem to. Nie wrócę do jej pokoju. Nie chce widzieć jak płacze.
Zaprowadziłem Louisa do salonu. Rzuciłem go na kanapę. Usłyszałem jego jęk. Złapał się za nogę. No tak.. Ma ją w szynie. Kurwa, dobrze mu tak.
Zajrzałem do lodówki i wyciągnąłem butelkę zimniej wody. Wróciłem do niebieskookiego.
- Wypij to.- warknąłem. Może to go ocuci. Jęknął i wziął ode mnie butelkę. Grzecznie wykonał moją prośbę i po paru minutach wypił całą zawartość plastikowej butelki. Rzucił ją na ziemię i padł na kanapę. Spał. I dobrze. Obudzi się za jakieś pół godziny i sobie z nim porozmawiam. Stałem nad kanapą.
-Harry?- głos Alex dobiegł do mnie z piętra. Płaczę. Nie chce jej takiej widzieć bo się rozkleję.
- Jestem na dole słońce.- odkrzyknąłem jej.- Co się dzieje?
- Nic.- Wyjąkała. Poszedłem do jej pokoju. Siedziała na ziemi. Kucnąłem przy niej. Miała lekko czerwone oczy i mokre policzki.
- Połóż się kochanie.- nie będę płakał, nie będę płakał..
- Okej..- Usiadła na łóżku.- Co z Louis'em?
-Leży na dole.- westchnąłem.
- Nie bij go już..- głos jej się załamał. Znowu łzy spłynęły po jej polikach. Przycisnąłem wargi do jej czoła.
- Dobrze.. Uspokój się kochanie.- westchnąłem.- Przyślę go do Ciebie, gdy dojdzie do siebie.
Okryłem ja kocem i wyszedłem z jej pokoju. Usiadłem na schodach patrząc tempo w śpiącego Louisa.
*Louis*
Obudziłem się w salonie. Co się kurwa dzieje? Dlaczego tu jestem, dlaczego boli mnie brzuch i dlaczego Styles siedzi na schodach i wbija we mnie zabójczy wzrok?
- Co się dzieje?- mruknąłem i ściągnąłem koszulkę. Kurwa, nic nie pamiętam. Niezły odlot. Spróbowałem wstać. Szyna na mojej nodze nie pozwoliła mi na to, bym mógł to zrobić sprawniej. Sahara w ustach doprowadzała mnie do szału.
- Tomlinson, skurwielu, powinienem cię zajebać i zakopać gdzieś w lecie, ale po w między czasie pociąć na kawałki i spalić.- Harry podszedł do mnie i przyparł do ściany. Furia w jego oczach, to rzadkość kiedy jest trzeźwy.
- Spokojnie stary.. Co ja Ci takiego zrobiłem?- Serio nie pamiętam nic. Boże, co ja mu mogłem zrobić? Porzygać mu tapicerkę w samochodzie?
- Mi? Idź przeproś Alex!
- Co?
- Cnotka niewydymka. Serio stary? Powiedziałeś to swojej siostrze!
Mnie chyba serio pojebało. Kurwa.. Przecież wiem jaka Alex jest delikatna, jak przejmuje się zdaniem innych. Wiele razy słyszała jak inni tak o niej mówią.. BOŻE TOMLINSON JESTEŚ DEBILEM! Nie usprawiedliwia mnie to, że byłem pod wpływem marychy.. Wiem to..
- Gdzie ona jest..-brak odpowiedzi..- Harry..- znowu cisza.- Styles, gdzie jest do cholery Alexandra!
- U siebie.- mruknął pod nosem.
Pobiegłem do jej sypialni. Dobra, starałem się biec. Jebana noga. ugh...
Wchodząc do sypialni mojej siostry od razu ją zauważyłem. Leżała na łóżku, okryta zielonym kocem.
Jej włosy były porozrzucane na poduszce.
Usiadłem na brzegu jej łóżka.
- Kwiatuszku..- Odezwałem się. Zawsze tak do niej mówię. Nawet już nie pamiętam dlaczego.
-Już wszystko okej?- spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs.
- Tak.- szepnąłem.- Przepraszam Cię.. Za to co powiedziałem..
- Nie gniewam się.. Nie wiedziałeś co robisz..- Lekko się uśmiechnęła.
Rozłożyłem ramiona. Po chwili trzymałem ją już w objęciach. Szczelnie ją objąłem, tak jakby miała się rozpłynąć.
- Kocham Cię siostrzyczko.- cmoknąłem ją w czubek głowy.
- Yhym.- czułem jak się uśmiecha.- Chcę spać..
Zaśmiałem się. Czasem zachowuje się jakby miała z pięć lat. Ale i tak ja kocham. Jest moim małym aniołem stróżem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz