piątek, 3 kwietnia 2015

7.

-Co?- mruknęłam patrząc na nią
- Ten chłopak jest jeszcze gorszy niż twój brat. I..
- Mamo skończ!- krzyknął Lou, a ja aż podskoczyłam.- Ja i Hazz nie jesteśmy święci. Ale on kocha Alex! Kurwa, nie rozumiesz, że nie możesz jej zabronić tego by się z nim spotykała?! Jeśli spróbujesz, to ja i ona wyprowadzimy się!
Mama zbladła. Wiem, że Lou nienawidzi jej, za to, że zdradziła tatę, a on nas zostawił. Nie chciała, byśmy z nim zamieszkali. Też jej za to nienawidzę. Tato był najważniejszą osobą w moim życiu.. Zawsze zabierał nas na lody, do parku. Wiele nocy przepłakałam kiedy się wyprowadził.. Teraz mieszka w Londynie. Pisze czasami do nas sms'y, albo dzwoni. Razem z Lou jedziemy do niego na wakacje.
- Lou, dlaczego tak się do mnie odzywasz?- wyszeptała mama.
- Bo myślisz, że jesteś idealną matką?! Nie mieliśmy przez ciebie dzieciństwa! Puściłaś się i straciliśmy ojca! Boże, a teraz chcesz układać życie moje i Alexandra'y? Nie żartuj. Ona będzie z kim będzie chciała.- warknął Louis i próbował wstać. Miał załzawione oczy. On płakał.. - W wakacje przeprowadzimy się do taty. Nic z tym nie zrobisz mamo..
Zniknął za drzwiami kuchni. Słyszałam trzask drzwi jego pokoju. No tak nie musiał wchodzić po schodach miał pokój na parterze.
- Co? Alex wytłumacz mi to!- wrzasnęła w moją stronę.
- To co słyszałaś..- Poszłam do brata. Po cichu weszłam do jego pokoju.Rzadko w nim przebywał, bo prawie nigdy nie było go w domu. Bladożółte ściany, pod oknem kanapa na której przeważnie spał. Meblościanka, na stoliku telewizor. Bujany fotel naszego taty stał samotnie po prawej stronie.  Jego szloch odbijał się od  ścian i dotarł od moich uszu.. Leżał na kanapie, z głową w poduszce. Kule były rzucone na podłogę. Podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców.
- Nie płacz braciszku.- wyszeptałam całując jego ramię.- Proszę.
Odwrócił się do mnie i rozłożył ramiona. Wtuliłam się  w niego. Przeczesywał palcami moje czarne włosy. Pachniał papierosami i jego ulubionymi perfumami. Uwielbiam to.
- O co chodziło z tym.. Tym, że przeprowadzamy się do taty?
- Nie mówiłem Ci..- cmoknął mnie w czubek głowy.- Tato pytał się czy chcemy u niego zamieszkać. To na razie taki plan.. To też powinna być twoja decyzja kwiatuszku
- Chciałabym być blisko taty..- spojrzałam na brata.- Ale nie chce zostawić mamy..
Przytaknął tylko. Usłyszeliśmy dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu rozbłysło zdjęcie Harry'ego.
- Odbierz..- zaśmiał się Lou. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Tak?- uśmiechnęłam się.
- Cześć słońce.- usłyszałam jego rozbawiony głos.
- Hej księżyc.- mruknęłam siadając na łóżku Lou.- Jesteś w domu, tak?
- Yhym. -mruknął.- Co jedliście na kolacje?
- Nic.. Mama zepsuła nam apetyt.. Eh..
- Co się dzieje kotku?- usłyszałam troskę w jego głosie.
- Przeszkadza jej, że z tobą jestem. Lou się z nią pokłócił..
- Oh.. Zabiorę cię gdzieś jutro, okej? Może poprawie ci humor.
- Okej.. - szepnęłam widząc, że mój brat usypia.
- Przyjadę o 9;00. A teraz uciekaj spać. Dobranoc słoneczko.- nie widziałam go, ale wiedziałam, że się uśmiecha.
- Dobranoc.- rozłączyłam się. Powoli wstałam z łóżka. Cmoknęłam Louis'a w policzek. Wyszłam i udałam się do swojego pokoju.

*Harry*
Podjechałem pod dom Tomlinson'ów. Czekałem na moje słoneczko. Mam nadzieje, że ubierze się ciepło, bo jest zimno i pada deszcz. Kurwa, staje się zakochaną ciotą..
Wyszła z domu. Boże, wygląda pięknie. Ubrana jak zawsze w ciemne kolory. Włosy spięte w koka pasowały idealnie. Naciągnęła na głowę kaptur i szybko przybiegła do samochodu.
- Hej.- wpiłem się w jej usta. Uśmiechnęła się lekko. - Zabieram cię do mnie. Miałem inne plany, ale pogoda mi je pokrzyżowała.
- Okej, pod warunkiem, że zrobisz mi śniadanie. Wstałam za późno i umieram z głoodu!- zaśmiałem się i ruszyłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz