- Przyjechać po Ciebie?- zapytał Lou, gdy byliśmy już pod domem Harry'ego.
- Nie musisz..- uśmiechnęłam się słabo. Podniósł brwi, po czym uśmiechnął się i przytaknął.
- Jak coś to dzwoń.- przytaknęłam. Otwarłam drzwiczki, wzięłam plecak i wyszłam z samochodu. Louis czekał aż wejdę na werandę po czym pomachał mi i odjechał.
Odwróciłam się w stronę drzwi. Zapukałam i czekałam.. Po chwili dobiegł mnie odgłos bosych stup odbijających się od parkietu. Drzwi otworzył mi Harry.. Był.. Pijany?
- Alex..- uśmiechnął się delikatnie i otworzył bardziej drzwi.- Przyjechałaś do mnie..
- Piłeś?- podeszłam do niego i złapałam jego dłoń. On tylko przytaknął i dalej patrzył na moją twarz z uśmiechem.- Dlaczego?
- Czułem się źle.- zmarszczył brwi, a jego twarz zrobiła się pełna uwagi i skupienia.- Myślałem o Tobie.. O nas.
- Oh.. To dobrze..- Uśmiechnęłam się do niego. Nie wiem dlaczego, ale odczuwałam jakiś niepokój.. Słyszałam, że Harry po alkoholu robi się.. agresywny. Ale wiem, że mnie nie skrzywdzi.. Ufam mu..
- Kocham Cię..- Usłyszałam jego szept tuż przy moim uchu..- Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić.. Wezmę na siebie każdy cios, wymierzony w twoją stronę.. Zabiję każdego, kto spróbuję Cię skrzywdzić, kto Cię dotknie, bez Twojej zgody.. Ja też czekam na twoją zgodę..- pocałował moją skroń.- Będę wiernie czekał skarbie..
Wierzyłam w każde jego słowo. Wiedziałam, że tak będzie. Nie odezwałam się.. Stałam bez ruchu, czując jego ciepły oddech na szyji.. Nie przeszkadzał mi już zapach piwa i papierosów.. Liczyło się to, że jest blisko.. Czułam jego obecność i jego ciepło.
Złapał delikatnie moją dłoń i uniósł do swoich ust.. Ucałował jej zewnętrzną stronę i położył ją na swoim karku.
- Czemu nic nie mówisz?- znów zmarszczył brwi.- powiedziałem coś nie tak?
Nie odpowiedziałam mu.. Stanęłam na palcach, a jego głowę przyciągnęłam do siebie. Nasze czoła się stykały. Brunet uśmiechnął się o potarł swoim nosem o mój.
- Kocham Cię Alex..
- Powinneś wziąść prysznic i położyć sie spać.. Wytrzeźwieć trochę..- powiedziałam cicho.- zrobię Ci coś do jedzenia.
- Będziesz spała ze mną?- zapytał, jakby nieśmiało.. Uśmiechnęłam się. Przytaknęłam i pocałowałam delikatnie jego policzek.
Zrobiłam krok do tyłu i złapałam jego dłoń. Poszłam w stronę kuchni, przy okazji zatrzymując się przy łazience.
- Weź prysznic, zrobi Ci się lepiej.- patrzył na mnie, jakbym była jakimś mitycznym stworzeniem.
- Nie pójdziesz sobie? Zostaniesz, prawda?- Harry zachowywał się jak dziecko.. To było urocze, ale lekko przerażające.
- Zostanę Kochanie.. - wszedł do łazienki i zamknął za sobą drzwi.
- Nie musisz..- uśmiechnęłam się słabo. Podniósł brwi, po czym uśmiechnął się i przytaknął.
- Jak coś to dzwoń.- przytaknęłam. Otwarłam drzwiczki, wzięłam plecak i wyszłam z samochodu. Louis czekał aż wejdę na werandę po czym pomachał mi i odjechał.
Odwróciłam się w stronę drzwi. Zapukałam i czekałam.. Po chwili dobiegł mnie odgłos bosych stup odbijających się od parkietu. Drzwi otworzył mi Harry.. Był.. Pijany?
- Alex..- uśmiechnął się delikatnie i otworzył bardziej drzwi.- Przyjechałaś do mnie..
- Piłeś?- podeszłam do niego i złapałam jego dłoń. On tylko przytaknął i dalej patrzył na moją twarz z uśmiechem.- Dlaczego?
- Czułem się źle.- zmarszczył brwi, a jego twarz zrobiła się pełna uwagi i skupienia.- Myślałem o Tobie.. O nas.
- Oh.. To dobrze..- Uśmiechnęłam się do niego. Nie wiem dlaczego, ale odczuwałam jakiś niepokój.. Słyszałam, że Harry po alkoholu robi się.. agresywny. Ale wiem, że mnie nie skrzywdzi.. Ufam mu..
- Kocham Cię..- Usłyszałam jego szept tuż przy moim uchu..- Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić.. Wezmę na siebie każdy cios, wymierzony w twoją stronę.. Zabiję każdego, kto spróbuję Cię skrzywdzić, kto Cię dotknie, bez Twojej zgody.. Ja też czekam na twoją zgodę..- pocałował moją skroń.- Będę wiernie czekał skarbie..
Wierzyłam w każde jego słowo. Wiedziałam, że tak będzie. Nie odezwałam się.. Stałam bez ruchu, czując jego ciepły oddech na szyji.. Nie przeszkadzał mi już zapach piwa i papierosów.. Liczyło się to, że jest blisko.. Czułam jego obecność i jego ciepło.
Złapał delikatnie moją dłoń i uniósł do swoich ust.. Ucałował jej zewnętrzną stronę i położył ją na swoim karku.
- Czemu nic nie mówisz?- znów zmarszczył brwi.- powiedziałem coś nie tak?
Nie odpowiedziałam mu.. Stanęłam na palcach, a jego głowę przyciągnęłam do siebie. Nasze czoła się stykały. Brunet uśmiechnął się o potarł swoim nosem o mój.
- Kocham Cię Alex..
- Powinneś wziąść prysznic i położyć sie spać.. Wytrzeźwieć trochę..- powiedziałam cicho.- zrobię Ci coś do jedzenia.
- Będziesz spała ze mną?- zapytał, jakby nieśmiało.. Uśmiechnęłam się. Przytaknęłam i pocałowałam delikatnie jego policzek.
Zrobiłam krok do tyłu i złapałam jego dłoń. Poszłam w stronę kuchni, przy okazji zatrzymując się przy łazience.
- Weź prysznic, zrobi Ci się lepiej.- patrzył na mnie, jakbym była jakimś mitycznym stworzeniem.
- Nie pójdziesz sobie? Zostaniesz, prawda?- Harry zachowywał się jak dziecko.. To było urocze, ale lekko przerażające.
- Zostanę Kochanie.. - wszedł do łazienki i zamknął za sobą drzwi.
Wszedł do kuchni kiedy postawiłam z stole talerz z kanapkami i kubek z sokiem wiśniowym. Dalej widać było, że nie jest trzeźwy, ale było lepiej. Miał na sobie tylko bokserki, więc śmiało mogłam podziwiać jego idealny tors i tatuaże.
- Smacznego.- usiadłam na krześle i wzięłam do ręki kubek z herbatą.
- Dziękuję.- Usiadł naprzeciw i upił łyk soku.- Boże, jestem głodny..
- To jedź.- zaśmiałam się i wstałam by odnieść kubek do zmywarki.
-Chodź do mnie.- powiedział z pełnymi ustami. Podeszłam do niego, a on posadził mnie sobie na kolanie.- A teraz am.- uśmiechnął się i podsunął mi pod nos kanapkę.
- Nie chcę jeść.- odsunęłam jego rękę i objęłam jego kark ramieniem.
- Jedną.- zrobił minę zbitego szczeiaka. Zabrałam z jego dłoni jedzenie i zaczęłam jeść. Uśmiechnął się i dopił sok. Oparł brodę o mój obojczyk i ziewnął.
- Czas spać królewicz.- zaśmiałam się po raz kolejny. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero po 19, ale chyba mam obu przyda się mały odpoczynek.
- To chodź królewno.- Wstał i delikatnie postawił mnie na zimnej podłodze. Pochylił się, żeby mnie pocałować, ale przerwało mam pukanie do drzwi.-Kurde..
Złapał mnie z dłoń i pociągnął w stronę drzwi. Truchtałam za nim z małym uśmiechem na ustach. Złapał za klamkę i uchylił drzwi.
- Hej Hazz.- piskliwy głos dodarł do moich uszu.. To ta blond suka z wesela.. Zbadała go wzrokiem. NO tak. Harry był w samych bokserkach. Przyległam do jego boku, by choć trochę jego ciało. Objął mnie ramieniem.
- Smacznego.- usiadłam na krześle i wzięłam do ręki kubek z herbatą.
- Dziękuję.- Usiadł naprzeciw i upił łyk soku.- Boże, jestem głodny..
- To jedź.- zaśmiałam się i wstałam by odnieść kubek do zmywarki.
-Chodź do mnie.- powiedział z pełnymi ustami. Podeszłam do niego, a on posadził mnie sobie na kolanie.- A teraz am.- uśmiechnął się i podsunął mi pod nos kanapkę.
- Nie chcę jeść.- odsunęłam jego rękę i objęłam jego kark ramieniem.
- Jedną.- zrobił minę zbitego szczeiaka. Zabrałam z jego dłoni jedzenie i zaczęłam jeść. Uśmiechnął się i dopił sok. Oparł brodę o mój obojczyk i ziewnął.
- Czas spać królewicz.- zaśmiałam się po raz kolejny. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero po 19, ale chyba mam obu przyda się mały odpoczynek.
- To chodź królewno.- Wstał i delikatnie postawił mnie na zimnej podłodze. Pochylił się, żeby mnie pocałować, ale przerwało mam pukanie do drzwi.-Kurde..
Złapał mnie z dłoń i pociągnął w stronę drzwi. Truchtałam za nim z małym uśmiechem na ustach. Złapał za klamkę i uchylił drzwi.
- Hej Hazz.- piskliwy głos dodarł do moich uszu.. To ta blond suka z wesela.. Zbadała go wzrokiem. NO tak. Harry był w samych bokserkach. Przyległam do jego boku, by choć trochę jego ciało. Objął mnie ramieniem.
- Co tu robisz?- powiedział spokojnie. A one teraz mnie badała wzrokiem. Patrzyła jak obejmuję Harry'ego w pasie, a jego dłoń ląduje na moim biodrze.
- Przyszłam porozmawiać.. O nas,- uśmiechnęła się. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
- Nas już nie ma.- westchnął. Czułam, że męczy go ta rozmowa.
- Jak to? Było nam dobrze Harry.
- Żegnaj.- Loczek chciał zamknąć drzwi, ale złapała je ręką i spojrzała na mnie.
- Policzymy się,- warknęła i odwróciła się na pięcie.





