czwartek, 7 stycznia 2016

23.

- Przyjechać po Ciebie?- zapytał Lou, gdy byliśmy już pod domem Harry'ego.
- Nie musisz..- uśmiechnęłam się słabo. Podniósł brwi, po czym uśmiechnął się i przytaknął.
- Jak coś to dzwoń.- przytaknęłam. Otwarłam drzwiczki, wzięłam plecak i wyszłam z samochodu. Louis czekał aż wejdę na werandę po czym pomachał mi i odjechał.
Odwróciłam się w stronę drzwi. Zapukałam i czekałam.. Po chwili dobiegł mnie odgłos bosych stup odbijających się od parkietu. Drzwi otworzył mi Harry.. Był.. Pijany?
- Alex..- uśmiechnął się delikatnie i otworzył bardziej drzwi.- Przyjechałaś do mnie..
- Piłeś?- podeszłam do niego i złapałam jego dłoń. On tylko przytaknął i dalej patrzył na moją twarz z uśmiechem.- Dlaczego?
- Czułem się źle.- zmarszczył brwi, a jego twarz zrobiła się pełna uwagi i skupienia.- Myślałem o Tobie.. O nas.
- Oh.. To dobrze..- Uśmiechnęłam się do niego. Nie wiem dlaczego, ale odczuwałam jakiś niepokój.. Słyszałam, że Harry po alkoholu robi się.. agresywny. Ale wiem, że mnie nie skrzywdzi.. Ufam mu..
- Kocham Cię..- Usłyszałam jego szept tuż przy moim uchu..- Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić.. Wezmę na siebie każdy cios, wymierzony w twoją stronę.. Zabiję każdego, kto spróbuję Cię skrzywdzić, kto Cię dotknie, bez Twojej zgody.. Ja też czekam na twoją zgodę..- pocałował moją skroń.- Będę wiernie czekał skarbie..
Wierzyłam w każde jego słowo. Wiedziałam, że tak będzie. Nie odezwałam się.. Stałam bez ruchu, czując jego ciepły oddech na szyji.. Nie przeszkadzał mi już zapach piwa i papierosów.. Liczyło się to, że jest blisko.. Czułam jego obecność i jego ciepło.
Złapał delikatnie moją dłoń i uniósł do swoich ust.. Ucałował jej zewnętrzną stronę i położył ją na swoim karku.
- Czemu nic nie mówisz?- znów zmarszczył brwi.- powiedziałem coś nie tak?
Nie odpowiedziałam mu.. Stanęłam na palcach, a jego głowę przyciągnęłam do siebie. Nasze czoła się stykały. Brunet uśmiechnął się o potarł swoim nosem o mój.
- Kocham Cię Alex..
- Powinneś wziąść prysznic i położyć sie spać.. Wytrzeźwieć trochę..- powiedziałam cicho.- zrobię Ci coś do jedzenia.
- Będziesz spała ze mną?- zapytał, jakby nieśmiało.. Uśmiechnęłam się. Przytaknęłam i pocałowałam delikatnie jego policzek.
Zrobiłam krok do tyłu i złapałam jego dłoń.   Poszłam w stronę kuchni, przy okazji zatrzymując się przy łazience.
- Weź prysznic, zrobi Ci się lepiej.- patrzył na mnie, jakbym była jakimś mitycznym stworzeniem.
- Nie pójdziesz sobie? Zostaniesz, prawda?- Harry zachowywał się jak dziecko.. To było urocze, ale lekko przerażające.
- Zostanę Kochanie.. - wszedł do łazienki i zamknął za sobą drzwi.
Wszedł do kuchni kiedy postawiłam z stole talerz z kanapkami i kubek z sokiem wiśniowym. Dalej widać było, że nie jest trzeźwy, ale było lepiej. Miał na sobie tylko bokserki, więc śmiało mogłam podziwiać jego idealny tors i tatuaże.
- Smacznego.- usiadłam na krześle i wzięłam do ręki kubek z herbatą.
- Dziękuję.- Usiadł naprzeciw i upił łyk soku.- Boże, jestem głodny..
- To jedź.- zaśmiałam się i wstałam by odnieść kubek do zmywarki.
-Chodź do mnie.- powiedział z pełnymi ustami. Podeszłam do niego, a on posadził mnie sobie na kolanie.- A teraz am.- uśmiechnął się i podsunął mi pod nos kanapkę.
- Nie chcę jeść.- odsunęłam jego rękę i objęłam jego kark ramieniem.
- Jedną.- zrobił minę zbitego szczeiaka. Zabrałam z jego dłoni jedzenie i zaczęłam jeść. Uśmiechnął się i dopił sok. Oparł brodę o mój obojczyk i ziewnął.
- Czas spać królewicz.- zaśmiałam się po raz kolejny. Spojrzałam na zegarek. Było dopiero po 19, ale chyba mam obu przyda się mały odpoczynek.
- To chodź królewno.- Wstał i delikatnie postawił mnie na zimnej podłodze. Pochylił się, żeby mnie pocałować, ale przerwało mam pukanie do drzwi.-Kurde..
Złapał mnie z dłoń i pociągnął w stronę drzwi. Truchtałam za nim z małym uśmiechem na ustach. Złapał za klamkę i uchylił drzwi.
- Hej Hazz.- piskliwy głos dodarł do moich uszu.. To ta blond suka z wesela.. Zbadała go wzrokiem. NO tak. Harry był w samych bokserkach. Przyległam do jego boku, by choć trochę jego ciało. Objął mnie ramieniem. 
- Co tu robisz?- powiedział spokojnie. A one teraz mnie badała wzrokiem. Patrzyła jak obejmuję Harry'ego w pasie, a jego dłoń ląduje na moim biodrze. 
- Przyszłam porozmawiać.. O nas,- uśmiechnęła się. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
- Nas już nie ma.- westchnął. Czułam, że męczy go ta rozmowa. 
- Jak to? Było nam dobrze Harry.
- Żegnaj.- Loczek chciał zamknąć drzwi, ale złapała je ręką i spojrzała na mnie. 
- Policzymy się,- warknęła i odwróciła się na pięcie. 

niedziela, 8 listopada 2015

22.

-Coś się stało?- wyłączyłam palniki i odwróciłam się w jego stronę.
- Kochasz mnie?- zapytał z taką śmiertelną powagą.
- Harry, oczywiście, że tak.- osiadł na krześle przy blacie. Wyciągnął dłoń w moją stronę. Podeszłam do niego i stanęłam pomiędzy jego nogami. Objął ramionami moje nogi.
- Niall jest w szpitalu... Przeze mnie.- patrzył mi głęboko w oczy.
- Co?- usiadłam mu na kolanach.- Co ty mówisz Hazz?
- Pamiętasz jak dwa tygodnie temu przyszłam do Ciebie pobity?- przytaknęłam- Zadarłem z pewnym gangiem.. Byłem im winny kasę.. Spóźniłem się ze spłatą więc dostałem.. Chłopaki się zbuntowali i zdemolowali jednemu z nich samochód. Oni zauważyli Nialla. Obserwowali go, a gdy on byłą sam.. Pobili.- spuścił wzrok.- Mam problemy Alex. Wszyscy mamy problem..
- W też tworzycie gang?- zapytałam cicho.
- Można tak powiedzieć. Ale nikogo nie krzywdzimy. Ja.. My wszyscy.. jesteśmy teraz zagrożeni.. Oni zrobią wszystko by nas uciszyć.- patrzył na moją twarz.- Nie chciałem ci tego mówić, żebyś byłą bezpieczna, ale.. to trochę za daleko zaszło.
Zamilkł.. Ja też nic nie mówiłam..Patrzył na mnie, a ja patrzyłam za okno. On przerwał tą ciszę.
- Skarbię..
- Nie Harry. - przerwałam i zeszłam z jego kolan.
- Nie zostawiaj mnie.- szepnął.
- Hazz, proszę Cię wyjdź..- spojrzałam na niego. Był załamany. Miałam ochotę podejść do niego i go przytulić, ale coś mnie blokowało. Za wiele się dowiedziałam.
- Misiu, nie zostawiaj mnie.- jego głos się łamał.
- Po prostu wyjdź.. Muszę pomyśleć.- uśmiechnęłam się lekko.
- Dobrze.- wstał i ruszył w stronę drzwi. Szłam za nim. Ubrał czerwone vansy i spojrzał na mnie. Schylił się by mnie pocałować, ale wycofał się.- Jeśli.. wszystko przemyślisz to napisz.. Przyjadę.- zrobił pauzę.- Kocham cię Alex.. Pa.
- Cześć..- zamknęłam za nim drzwi.

W mojej głowie kłębiły się setki myśli.. Dlaczego mi nie powiedział od razu ? Nie ufa mi?
Nakładałam obiad dla Lou, kiedy brat wbiegł do domu.
- Jestem głooooodny!- krzyknął, gdy odwieszał na wieszak swoją jeansową kurtkę.
 Usiadł przy stole, a ja podałam mu obiad i usiadłam obok. Od razu wziął się za jedzenie.
- Pyszne siostra. Ty nie jesz?
- Nie mam ochoty.- mruknęłam i bawiłam się końcówkami moich włosów.
- Co się dzieje? I nie mów, że nic, za dobrze cię znam.- uśmiechnął się do mnie.
- Harry powiedział mi o.. jakimś gangu..- Lou zakrztusił się kawałkiem kurczaka.
- Co?! Powiedział Ci?
- Wiedziałeś?- nie odpowiedział.- ty też mnie okłamałeś?
-Nie.. Alex.- Wstał i mnie przytulił.- Chcieliśmy, żebyś była bezpieczna i nie martwiła się. Kochamy Cię..
- Nie ufacie mi?- miałam ochotę się rozpłakać.
-Po prostu wiemy jak to przeżyjesz.. i.. Harry bał się, że go zostawisz. On Cię kocha. Bardzo.
- Też go kocham.- szepnęłam tuląc się do brata. Czułam się bezpieczna. Wiem, że Lou jest kimś, kto mnie nie zostawi i będzie zawsze. Mój brat.
- Powinnaś do niego jechać, wiesz? On na pewno myśli, że go zostawisz..- przeczesał palcami moje włosy.- Zawiozę cię, jeśli chcesz..
- Okej..- mruknęłam.- idę się przebrać, bo.. jestem w dresach.
- Okej, dojem i poczekam na Ciebie.- uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.- Leć młoda.
Pobiegłam do swojego pokoju. Ubrałam się, a potem spakowałam do plecaka coś do spania bo.. może zostanę u Hazz'a na noc.
Zbiegłam na dół, a Louis już czekał przy drzwiach. W ciszy wsiedliśmy do samochodu.Włączył muzykę, a do moich uszu dotarła piosenka Nirvany.

piątek, 23 października 2015

21.

-Co?- zaśmiała się.- Harry..
Zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Billy.
- Odbierz..- mruknęła i odgoniła mnie ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju, przy okazji zabierając z fotela koszulkę.
- No co jest Billy?- odebrałem i przeciągnąłem przez szyję koszulkę.
- Harry?- był zdenerwowany.- Wsiadaj w samochód.
- Jestem u Alex i nie mogę...
- Niall jest w szpitalu.- przerwał mi sucho.
-Co?!- chyba dostałem w twarz.
- Pobili go..-mruknął.- Gang.
- Mieliście się pilnować, kurwa...-warknąłem.- gdzie leży?
- Nasz szpital.
- Będę za 30 minut.- rozłączyłem się.
Kurwa, kurwa, kurwaaa! I co ja mam zrobić? Dlaczego Niall? On.., Jest moim przyjacielem.. Jest jak brat. Tak wiem, gadam jak ciota, ale tak jest. On zawsze jest przy mnie.. Boziu...
Wbiegłem do pokoju Alex. Leżała w niebieskiej pościeli i tuliła wielką poduszkę. Wyglądała jak anioł. Włosy miała spięte w kucyk, zamknięte oczy..
- Stało się coś?- odezwała się cicho.
- Muszę jechać.- wciągnąłem na siebie jeansy. Usiadła na łóżku i patrzyła na mnie,
- Co się stało Hazz?- westchnąłem.
- Niall wylądował w szpitalu.- usiadłem obok niej.
-Co? Jak to?! Jadę z Tobą!- chciała wstać z łóżka, ale złapałem ją z dłonie.
- Nie wiem co się stało.- skłamałem.- Za niedługo przyjadę do Ciebie i wszystko ci wytłumaczę, dobrze? - patrzyła na mnie dużymi oczkami. Przytaknęła.
- Uważaj na siebie, dobrze?- ścisnęła moją dłoń. Przytaknąłem i pochyliłem się nad nią. Pocałowałem ją w czubek nosa. Uśmiechnęła się słodko, a ja wpiłem się w jej usta. Muskałem je przez chwię, a ona wplotła palce w moje włosy..
- Muszę jechać..- szepnąłem i skradłem jeszcze jednego całusa.
- Wracaj szybko..- uśmiechnęła się.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie mocniej.- Podniosłem się z łóżka i zabrałem mój plecak. Posłałem jej buziaka i wybiegłem z domu.


Szedłem przez szpitalny korytarz.  Z daleka już widziałem Liam'a.
- Co jest?- powiedziałem ciszej.
- Leży tam.- wskazał na białe drzwi z cyfrą 21.- Nieźle go pokiereszowali.
- Co znowu się dzieje, przecież była cisza.- warknąłem.
- Który z panów to Harry?- podeszła do nas ruda, młode pielęgniarka.
- Ja.- odezwałem się, a jej brązowe oczy spoczęły na mnie.
- Pan Horan o pana pyta.
- Mogę wejść?- uśmiechnęła się i przytaknęła.
Podszedłem do drzwi. Zrobiłem głęboki wdech. Jak wygląda Niall? Czego mam się spodziewać? Złapałem klamkę i powoli otwarłem drzwi.
Na blaszanym łóżku leżał blondyn. Wyglądał jak siedem nieszczęść. Miał podbite oko i podrapany prawy policzek. Na lewym istniał duży, fioletowo-żółty siniec. Dolna warga była rozcięta i mocno spuchnięta. A prawa ręka była w gipsie..
- Cześć..- odezwał się pierwszy.- patrzysz się na mnie, jakbym był jednorożcem.- idiota nawet teraz miał poczucie humoru.
- Horan.. Jak ty wyglądasz..- westchnąłem- miałeś się pilnować!
- Było ich 3, no sorry. - powiedział z irytacją.- Nie chcę Ci wypominać, ale to przez Ciebie i tą kasę teraz nasza ekipa obrywa..
- Wiem..- usiadłem na krześle..- załatwię to, obiecuję..
- Załatwimy.- powiedział z uśmiechem.- Jesteśmy przyjaciółmi.
Uśmiechnąłem się. Na sercu zrobiło mi się cieplej. Usłyszałem dźwięk mojej wiadomości telefonu. SMS od Alex.
- Alexandra się o Ciebie martwi.
- Kochana.- westchnął.- Ona nic nie wie?
-Nie.- zacisnąłem szczękę.- Tak jest lepiej. Nie chcę, by coś jej się stało.
- Powinna wiedzieć.
- Zostawi mnie...- czułem wilgoć w kącikach oczu. Nie bądź pizdą Styles..
- Harry, ona Cię kocha! Nie zostawi cię, bo masz problemy. Nie Alexandra.
- Przepraszam.- pielęgniarka weszła do pokoju.- Pana wyniki są dobre.. Może pan wracać do domu..
- Super. Zawiozę Cię..
- Jedź do Alex. Liam mnie zawiezie..- uśmiechnął się. On zawsze jest taki radosny.- Powiedz jej..
Przytaknąłem.

*Alex*

Mama była u cioci, która.. Chyba była chora. Nie pamiętam. Wróci za tydzień. A Lou był w pracy. Tak mój braciszek znalazł pracę! WoW.. Jestem z niego dumna.
Z powodu wielkiej nudy, która mi doskwierała, wzięłam się za robienie obiadu.. Kurczak z warzywami powinien smakować Lou.
Gdy wyciągnęłam talerze, ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam ręce i otworzyłam.
- Cześć kochanie.- przywitał mnie Harry. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w usta.- Co tak ładnie pachnie?
- Obiad dla Lou.- uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek.. Jest 14. Za godzinę wraca Louis.
- A dla mnie się znajdzie?- przytulił moje plecy. On jest słodki.
- Może..- przemieszałam sos.
- Kochanie.. Musimy porozmawiać.- westchnął i odciągnął mnie od kuchenki.. Czuję, że to nie będzie miła rozmowa..

wtorek, 13 października 2015

20.

*3* Pochylona czcionka w tekście oznacza sen *3*


*Harry*
Patrzyła na mnie przestraszona. Jej oczka zrobiły się większe, a oddech lekko przyśpieszył. Złapała moje ramiona i zacisnęła na nich palce.
- C..co?- szepnęła i odepchnęła mnie delikatnie.
Nie chciałem jej wystraszyć.. A może to jednak za wcześnie? Nie wiem jak kobiety to odczuwają. Nie znam się na ich uczuciach.
- Nic. Ni.. Nie ważne, wygłupiłem się tylko.-mruknąłem. Czułem jak moje policzki robią się czerwone. Ja serio się rumienię? Boże, staję się typową ciotą.
Brunetka uśmiechnęła się tylko. Wtuliła się w moją szyję i zaśmiała. Jej śmiech jest słodki.
- Uroczo się rumienisz Harry.- zaśmiała się. Również się zaśmiałem i objąłem ją ramionami.- Chcę jeszcze spać.
- Czasami zachowujesz się jak dziecko.- stwierdziłem i cmoknąłem ją w policzek.
- Trudno.- spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs.- Harry, ja na prawdę chcę spać. Połóż się ze mną jeszcze na chwilę.
- Okej.- gdy chciała wywinąć się z mojego uścisku podniosłem ją do góry. Położyłem się wygodnie na poduszkach, a dziewczynę ułożyłem na sobie. Naciągnąłem na nas gruby koc i splotłem jej palce z moimi.- Wygodnie?
- Yhymmm..- mruknęła cichutko i wtuliła się jeszcze bardziej w mój tors. - Kolorowych.
Zamknąłem oczy i nagle pustka.. Zasnąłem.

- Alex?!- krzyknąłem. Stałem na środku parku. Nie wiem co tu robię, ale wiem, że czekam na Alexandre. 
Nagle się pojawiła. Ubrana w szare dresy i czarną dużą bluzę. Włosy miała spięte w coś, co przypominało warkocza, ale był już dość zniszczony. Była śliczna. 
- Misiu.- podbiegłem do mniej i przytuliłem ją. Nie uzyskałem żadnej reakcji. Nie objęła mnie, nie odpowiedziała. Odsunąłem się od niej. Płakała.- Co się stało? Kochanie..
- To koniec Harry.- wyszeptała.
- C..co?- czułem się, jakbym dostał cegłą w twarz. Ona ze mną zrywa?- Co?! Dlaczego Misiu.. Alex!- W moich oczach nazbierały się łzy. Wydostały się i spłynęły po moim policzku.
- Koniec..- powtórzyła i spojrzała zapłakana na mnie.- Tak będzie lepiej Harry. Znajdziesz kogoś, kto pasuje do twojego świata.
- Ty jesteś moim światem..- szepnąłem i upadłem na kolana. Czułem... Czułem się strasznie. Jakby przeszło po mnie stado słoni, a potem zdrapano mnie łyżeczką z asfaltu. Przytuliłem się do jej nóg.- Nie zostawiaj mnie.
Wplątała palce w moje włosy. Zacisnąłem mocniej oczy.
- Żegnaj Harry.- Rozpłynęła się. Nie czułem jej dłoni w moich włosach, jej nóżek pomiędzy moimi ramionami. Jakbym tulił powietrze. 
Upadłem na ziemię i zwinąłem się w kulkę. 
- Nie zostawiaj mnie..- szepnąłem ostatni raz.

Obudziłem się zalany zimnym potem. Mój oddech był przyśpieszony, a tętno na pewno większe. Policzki miałem wilgotne od łez. Poczułem wielką ulgę, gdy poczułem Alex, która tuli się do mojego boku.
- Harry.. Wszystko okej?- spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem. Wtuliłem się w jej drobne ciało.- Harry.. Miałeś zły sen?
- Obiecaj mi, że mnie nie zostawisz...- szepnąłem wtulając się jeszcze bardziej w jej szyję.
- Harry..
- Obiecaj.- mruknąłem.
- Obiecuję.- powiedziała i wplątała palce w moje włosy.- Obiecuję kochanie, ale zaraz mnie zgnieciesz.
Poluzowałem uścisk moich ramion, by dziewczyna mogła normalnie oddychać i się ruszać. Położyła się twarzą w moją stronę i wytarła dłonią moje policzki. Cmoknęła mnie delikatnie w usta i uśmiechnęła się w moją stronę
- Kocham Cię.- szepnąłem i złapałem jej dłoń, która była na moim poliku. Przeniosłem ją w stronę moich ust i ucałowałem jej wewnętrzną stronę. - Zamieszkasz ze mną?

niedziela, 20 września 2015

19.

Jechaliśmy w stronę schroniska. Powiadomiłem ekipę, że trochę się spóźnimy. - Kici..- Szeptała Alex. Siedziała z tyłu, a obok niej siedział rudy kot. Dziewczyna smyrała go palcem po karku, a on co chwila atakował ją łapkami. Był to tak uroczy widok..
- Podrapie Cię.- powiedziałem z uśmiechem.
- Trudno. Szkoda, że nie możemy go wziąć.. - westchnęła.
- Gdyby nie to, że mama ma uczulenie, wziął bym go do domu Słoneczko..- Mruknąłem. Zrobił bym wszystko, by była szczęśliwa.
- Wiem.- spojrzała w lusterko.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.- posłałem jej uśmiech, który natychmiast odwzajemniła. Skręciłem w drogę do schroniska.

Rudy kociak siedział na rękach Alexandry i patrzył dookoła. Weszliśmy do budynku i znaleźliśmy się w recepcji. Za czymś w stylu biurka siedziała starsza pani. Gdy tylko nas zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
- Dzień dobry.- odezwała się zachrypniętym, miłym głosem.- W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry.. Znaleźliśmy dziś tego malucha.- wskazałem na kota. Alex postawiła go na blacie, a ten od razu usiadł i zaczął czyścić łapki.
- O jaki on rozkoszny!- pisnęła kobieta.- Chcecie go zaadoptować?
- Niestety nie możemy.- powiedziała smutno Alex..- Nie mieszkamy razem, a mama Harry'ego ma uczulenie na koty..
- Oh.. U nas na pewno znajdzie dom.- uśmiechnęła się pocieszająco.- Zaraz przyjdzie Eva i zobaczy kociaka. - Podniosła słuchawkę telefonu.
Spojrzałem na Alex. Uśmiechała się lekko i patrzyła na mnie. Wydała mi się jakaś przygnębiona, dlatego rozłożyłem ramiona, by mogła się przytulić. Od razu skorzystała z mojej propozycji i wtuliła się we mnie.
- Kupisz mi kiedyś kotka?- zapytała słodko. Zaśmiałem się pod nosem. To samo pytanie zadałem kiedyś mamie, gdy byliśmy u cioci, która miała białego kocura. Jej odpowiedź oczywiście brzmiała nie.
- Oczywiście. Jak zamieszkasz ze mną.- pocałowałem czubek jej głowy.
- Chcesz nazwać Kocura?- kobiecy głos przerwał nam rozmowę. Stała przed nami kobieta około 30. Głaskała 'naszego' kota.
- Mogę?- Alexandra uradowana oderwała się ode mnie. Kobieta przytaknęła, a ona zamyśliła się na chwilę.- Moris.
- Serio?- zaśmiałem się.- To imię z jakiejś bajki.
Ona tylko wzruszyła ramionami.

*Alex*

>Następnego dnia<

Obudził mnie mój telefon, który wibrował pod poduszką. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegar ścienny. 7:39..
- Alex, wyłącz to..- warknięcie Harry'ego lekko mnie przestraszyło. Wyciągnęłam telefon z pod poduszki.
- Harry..- mój głos zadrżał. Szturchnęłam chłopaka w bok. Na wyświetlaczu widniał ten numer.
Chłopak odwrócił się w moją stronę. Tak samo jak ja patrzył na telefon.
- Odbierz.- mruknął. Był zdenerwowany. Ja drżałam z przerażenia.
Nacisnęłam na zieloną słuchawkę, by po chwili nacisnąć no głośnik.
- Halo?- starałam się brzmieć wystarczająco naturalnie. Nie uzyskałam odpowiedzi tylko głośne westchnięcie i pomruki.- Halo?
- Mów do mnie skarbie..- ktoś warknął. Spojrzałam spanikowana na Harry'ego. Marszczył brwi w głębokim zamyśleniu.
- Mów dalej Alex..- wyszeptał Loczek i patrzył na mnie z troską.
- Proszę do mnie nie dzwonić..- powiedziałam dość odważnie do telefonu.- Nie widzę potrzeby, rozmowy z Tobą.
- A ja widzę wiele moich potrzeby Alexandra'o.- Skąd on zna moje imię? No tak, ma mój numer, więc musi wiedzieć z kim rozmawia. Harry zabrał mój telefon i wyłączył tryb głośnomówiący.
- Słuchaj wiem kim jesteś i kurwa, obiecuję, że Cię znajdę skurwielu. Odwal się od mojej dziewczyny, bo będziesz wąchał kwiatki od spodu..- wyłączył rozmowę i rzucił telefon na szafkę.
Podciągnęłam kolana pod szyję. Moje wszystkie mięśnie się spięły. Na prawdę się bałam. Jakiś facet coś ode mnie chce, a ja nawet nie wiem kto to!
Harry ukląkł na łóżku, tuż przede mną, Usiadł na swoich łydkach i patrzył na mnie.
- Boisz się?- boże, jakie głupie pytanie. Przytaknęłam.- Chodź do mnie.- rozłożył ramiona.
 Powoli uwolniłam się z kołdry i usiadłam na jego udach. Moje nogi znalazły się po obu stronach jego tułowia. Przyległam do jego klatki piersiowej. Jego ciepło opatuliło moje przestraszone ciało.
- Nikt Cię nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to. Nie pozwolę słyszysz?- potwierdziłam ruchem głowy jego pytanie.- Jesteś bezpieczna Słoneczko. Nie pozwolę, by stała Ci się krzywda.
Delikatnie gładził moje plecy i całował moją szyję. Moje spięte mięśnia powoli się rozluźniały. Czułam się bezpieczna z Harrym. Jest moim aniołem stróżem.
- Słońce?
- Hm?- spojrzałam na niego. Moje włosy opadły mi na twarz, ale szybko schowałam je za uszami.
- Pozwól mi..- zrobił pauzę i również poprawił moje włosy..- Pozwól mi sprawić
Tobie przyjemność..

------
Dziękuję za pomoc Kornelowi <3

czwartek, 17 września 2015

18.

- Cholera..- usłyszałem po drugiej stronie słuchawki. Skurwiel się rozłączył.
Wziąłem głębszy oddech. Znałem ten głos, tylko nie pamiętam do kogo należał.. Czułem jak moja krew szybciej krąży w moim ciele. Żyłka na mojej szyi zaczęła pulsować.
- Harry?- Alex weszła do pokoju..- Coś się stało?- Podałem jej biały telefon, który należał do niej. Spojrzała na numer, który dzwonił.- Znowu...
- Jak to znowu?!- Warknąłem i wstałem.- ten skurwiel dzwonił do Ciebie i nic mi nie powiedziałaś?!
- Tak jest od tygodnia Hazz.. Dzwonił i.. Słyszałam tylko jego ciężki oddech.. Ja nie chciałam Cię martwić i tak masz dużo problemów.. Boję się Harry, wiesz, że nie podaję byle komu numerów..- pociągnęła noskiem.- Mówił coś?
- Mówił, że nas widział i by Cię przeleciał!- krzyknąłem. Byłem zły.. Ona mi nic nie powiedziała, a jakiś jebany zboczeniec do niej dzwoni i dyszy jej do słuchawki! Może jeszcze walił do jej głosu?!
- Nie krzycz na mnie Harry..- wyszlochała. Płaczę.. Nie, nie.. Ona nie może płakać.
- Muszę zapalić..- tak to mnie uspokoi.. Wyciągnąłem z kieszeni bluzy paczkę Marlboro i zapałki. Usiadłem na parapecie w jej pokoju i otworzyłem okno. Jeden buch, drugi, trzeci... Nikotyna ogarnęła moje ciało, a nerwy wyszły ze mnie razem z dymem. Spojrzałem na Alex. Stała w tym samym miejscu co wcześniej.. Oczy miała zaszklone, a po policzkach spływały małe łezki. Byłem zły na siebie, że na nią nakrzyczałem.. Patrzyła na mnie z troską i strachem. Nie chciałem, by się bała.
- Chodź do mnie.- wyrzuciłem peta przez okno i rozłożyłem ramiona czekając na nią.
Przydreptała do mnie i usiadła mi na kolanach. Wtuliła się w moją szyję i cicho szlochała. Głaskałem delikatnie jej plecy. Poczułem jej usta na mojej szyi.. Mruknąłem cicho i pocałowałem jej ramię.
- Nie lubię jak krzyczysz..- pociągnęła noskiem i znów pocałowała moją szyję. Miałem ochotę jęknąć, bo znalazła mój czuły punkt- w miejscu, gdzie szyja stykała się ze szczęką.
- Wkurwiłem się..- mruknąłem, wtulając policzek w jej szyję.- Jestem zły, bo mi nie powiedziałaś..
- Nie chciałam Cię martwić... Nie gniewaj się skarbie.- Spojrzała na mnie tymi zapłakanymi oczkami. Wytarłem jej policzki zewnętrzną  stroną dłoni i cmoknąłem jej usta. Ona wplątała palce w moje włosy i znów mnie pocałowała, tym razy bardziej namiętnie.
- Jedziemy do Horana?- mruknąłem pomiędzy pocałunkami. Teraz nie chciałem zostać z Alex w domu i cały czas ją całować i pieścić.
W mojej wyobraźni pojawił się obrazek Alex wijącej się z rozkoszy pode mną.. Tak, bardzo chciałem to zobaczyć, ale nie będę na nią naciskał..Szczerze, bardzo tego chciałem, ale tez bałem się.. Że sprawię jej ból, że nie będę delikatny..
- Jedziemy..- szepnęła brunetka i odsunęła się ode mnie. -Chodź.
Wstała z moich kolan i złapała moją dłoń.
-Ejej.. Nie przebrałem się.- podniosłem mój plecak, w którym miałem ubrania.
- Hazz..- jęknęła.
- Wolałbym, żebyś jęczała moje imię trochę w innej sytuacji.- wyszczerzyłem zęby, a ona rzuciła ze mnie jakąś maskotką.
- Spadaj do łazienki się przebrać..- mruknęła i wskazała ręką na drzwi.
Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem w stronę łazienki. Zrzuciłem z siebie ubrania.
- Mogę wziąć prysznic?- krzyknąłem. Na prawdę potrzebowałem prysznica.
- Masz pięć minut!- usłyszałem jej głos pod drzwiami łazienki.
Pozbyłem się bokserek i wszedłem do kabiny prysznicowej.

Zszedłem na dół już czysty i w świeżych ubraniach. Dziewczyna siedziała na ganku i czekała na mnie,
- To idziemy.- Westchnąłem, zamykając drzwi.
- Harry, patrz jaki słodki..- szepnęła do mnie brunetka, patrząc w lewą stronę. Z krzaków, obok domu wyszedł mały, rudy kociak. Szedł w naszą stronę. Nie wyglądał na udomowionego. Jego sierść była lekko zabrudzona i posklejana, ale mimo to był uroczy.
Kot szedł po trawniku, aż nagle usiadł na nim i patrzył w naszą stronę.
- Kiciuś,,- Alex przykucnęła i wyciągnęła dłoń w stronę małego rudzielca. On tylko patrzył na nią z lekko przekrzywionym łebkiem.
- Kici kici.. Chodź.- Przykucnąłem obok brunetki. Kot ruszył w naszą stronę. Zaczął łasić się do mojej dłoni.
- Boże jaki piękny,- Alex drapała rudzielca za uchem, a on cicho mruczał.
- Trzeba go odwieść do schroniska.- mruknąłem i wziąłem zwierzaka na kolana.- Tam o niego zadbają.
- Szkoda, że nie mam własnego mieszkania.. Przygarnęła bym go.
- Znajdzie jakiś super dom.. Zawieziemy go po drodze do Horana.- tylko smutno przytaknęła.- Ej.. Misiu..
- Co?- spojrzała na mnie smutno.
- Jak kiedyś zamieszkamy razem, to kupimy kotka.- posłałem jej jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- Chcesz ze mną zamieszkać?- Uśmiechnęła się lekko. Kocham jej uśmiech.
- Na zawsze.- cmoknąłem jej usta.

niedziela, 23 sierpnia 2015

17.

Spacerowaliśmy po Zoo już drugą godzinę. Hazz obejmował mnie w talli, trzymając blisko przy sobie.
 - Nie jest ci zimno?- Odezwał się, kiedy zatrzymaliśmy się przy owcach. Zapatrzona w słodkie, małe owieczki, zaprzeczyłam ruchem głowy. Ubrana byłam dość lekko i przy większym wietrze, na moich nogach pokazywała się gęsia skórka, ale nie chciałam tym zawracać Harry'emu głowy.
Małe, puchate zwierzątka, podeszły do ogrodzenia i patrzyły na nas tymi ślicznymi oczkami. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam dłoń do białej istotki. Podrapałam zwierzątko po czubku głowy.
- Słodka.- spojrzałam na Harry'ego. Uśmiechnął się do mnie ukazując te słodkie dołeczki.
- Zwykle nie podchodzą do ludzi.- dobiegł mnie męski głos. Natychmiast odwróciłam się w stronę, skąd dobiegał. Wysoki chłopak stał w zwierzakami za płotem. Miał około 20 lat. Lekki zarost idealnie komponował się w postawionymi na żelu włosami. Szare oczy wpatrywały się w moją osobę. Uśmiechał się pokazując szereg białych zębów.
- Oh.. Ona jest słodziutka.- uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam na owce, która stała najbliżej mnie.
- Mała Bella.- zaśmiał się, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.- Tak ma na imię. Bella. Jest tu najmłodsza.
- Pracujesz tu..? Eee..- zdałam sobie sprawę, że nie znam imienia mojego rozmówcy.
- Adam.- zaśmiał się brunet.- i jestem tu wolontariuszem. A ty? Jak masz na imię i co tu robisz?
- Alexandra. I jestem na wycieczce z nim.- pokazałam na Harry'ego, który kupował watę cukrową.
- Brat?- zapytał i uniósł jedną brew.
- Kochanie, Niall robi dziś imprezę i jesteśmy zaproszeni- powiedział głośniej Loczek chowając telefon w tylnej kieszeni spodni.
-Chłopak.- odpowiedziałam Adamowi i uśmiechnęłam się do Hazz'a. Dostałam watę cukrową, a zaraz potem słodkiego buziaka. - Harry, to Adam. Adam, Harry.- przedstawiłam ich, dziwnie gestykulując.
- Cześć.- mruknął Hazz i objął mnie w talii.- Idziemy już?
- Mieliśmy zobaczyć papugi..- jęknęłam robiąc minę szczeniaka.- Kotku..
- Ugh.. Dobra.
- To miłego zwiedzania Zoo. Do zobaczenia Alexandra.- uśmiechnął się Adam.
- Pa.- pomachałam mu i zostałam pociągnięta przez Styles'a.
- Do zobaczenia? Chyba po moim trupie.- warknął i szedł w stronę wybiegu dla zebr.
- Ktoś tu jest zazdrosny.- zaśmiałam się i złapałam jego ramię.- Harry..
- Jeśli jeszcze raz spotkamy tego kolesia, a on zacznie tak do ciebie gadać, tak na ciebie patrzeć, obiecuję, że rozjebie mu nos.- stanął w miejscu i ciężko oddychał. Był zdenerwowany.
- Ej...Księżyc.- dotknęłam opuszkami palców jego szyi. Przymknął oczy, a jego rysy twarzy stały się łagodniejsze.- On był tylko miły..
- Patrzył na Ciebie jak na kawał mięsa.- westchnął.- Jesteś moja, skarbie.
- Tylko twoja.- Uśmiechnęłam się do niego z dołu. On był piękny, Biała koszulka idealnie opinała jego wyrzeźbiony tors. Przez dekolt można było zobaczyć kawałek jego tatuażu. Bandama we włosach sprawiała, że loki tak bardzo nie opadały na jego czoło. Czarne rurki zwisały z jego bioder.
Pochylił się i pocałował mnie w czoło.
- Impreza jest na 16.. A mamy 13.- szepnął.- Skarbie.. Impreza nad basenem. Może jedziemy już do domu, bo się nie wyrobisz?
- Eh.. Ale zabierzesz mnie tu jeszcze kiedyś? Na prawdę chciałam zobaczyć te papugi!- zaśmiał się i cmoknął mnie w czubek nosa.

***

-Skarbie ty na prawdę chcesz ubrać bikini? Tam będzie.. Z 8 facetów.- Harry marudził gdy stałam przed szafą.
- Harry, ale ja uwielbiam ten strój.
- Ale no.. Ten czarny jest ładny.. A ten kolorowy jest cudny.- pokazywał na różne stroje jakie miałam w szafie.
- Idę się ubrać ten biały.- mruknęłam.
- Pokaż się potem.- westchnął i rzucił się na łóżko.

*Harry*

Leżałem z zamkniętymi oczami. Dalej jestem zły na tego... Adama. On ewidentnie podrywał Alex.
Jestem zazdrośnikiem. Tak, jestem mega zazdrosny. Jeśli ktoś dotknie mojej kobiety, jeden uśmiech za dużo, jakieś głupie słowo, a może nie wyjść z tego w jednym kawałku. Dlatego też, nie chcę by Alexandra ubierała ten strój.. Chłopcy będą się na nią patrzeć jak jakaś hiena na mięso. Jej idealne ciało jest tylko moje. Tylko ja mogę je podziwiać.
- Hazz?- Jej słodki głos wybudził mnie z zamyśleń. Podniosłem się do pozycji siedzącej, a to co zobaczyłem sprawiło, że w moich bokserkach zrobiło się ciasno. Alex stała przede mną w samym stroju. Jej biust prezentował się... zabójczo w białej górze bikini. Dół idealnie opinał jej zgrabny tyłek. Blizny na jej brzuchu były ledwo widoczne, tylko ktoś, kto długo by się mu przypatrywał, zauważył by tą skazę na jej skórze.
- Kurwa...- warknąłem i dyskretnie poprawiłem spodnie. Zobaczyłem słodki uśmiech na jej twarzy.
- Czyli może być?- zaśmiała się i poprawiła kosmyki włosów, które wydostały się z jej kucyka.
- Jak ktoś na Ciebie spojrzy, to mu wyskubie oczy widelcem.- wstałem i podszedłem do brunetki. Górowałem nad nią wzrostem, więc by pocałować jej słodkie usta, musiałem się schylić. Ona stanęła na palcach, przez co zarzuciła rączki na moją szyję i nasze ciała były blisko siebie. Delikatnie muskałem jej usta, a ona jedną ręką bawiła się moimi włosami. Oderwaliśmy się od siebie, a ona chytrze się uśmiechała.
- Stało się coś?- zmieszany, zmarszczyłem czoło.
- Komuś ciasno?- zaśmiała się i spojrzała w dół, na moje krocze. Na moich czarnych spodniach odznaczała się dość spora erekcja. Nie krępowało mnie to. jestem tylko facetem.
- To przez Ciebie.- mruknąłem.- powinnaś mi teraz pomóc..
- Harry...- klepnęła mnie lekko w ramię. Na jej policzkach pojawił się rumieniec. - Ja.. Nie..
- Cii.. Żartowałem.- uśmiechnąłem się szeroko widząc jej zakłopotanie.- ubieraj się..
Podeszła do naszykowanych ubrań i zgarnęła je wszystkie.
- Idę do łazienki.- zrobiłem zdziwioną minę, co pewnie zauważyła.- Muszę jeszcze się pomalować i zrobić coś z włosami.
- Okej.- po raz kolejny rzuciłem się na łóżko.- Mamy tylko godzinę więc się pośpiesz.
- Cholera.- wybiegła z łazienki.
Zaśmiałem się głośno. Nagle zadzwonił jej telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer. Tylko numer.. Więc Alex nie znała tego numeru. Odebrałem i byłem cicho.
- Wiedziałem Cię dziś z nim.. Byłaś tak cholernie seksowna... Kurwa, ale bym Cię..
- Z kim mam kurwa przyjemność?!- krzyknąłem do słuchawki,