niedziela, 8 listopada 2015

22.

-Coś się stało?- wyłączyłam palniki i odwróciłam się w jego stronę.
- Kochasz mnie?- zapytał z taką śmiertelną powagą.
- Harry, oczywiście, że tak.- osiadł na krześle przy blacie. Wyciągnął dłoń w moją stronę. Podeszłam do niego i stanęłam pomiędzy jego nogami. Objął ramionami moje nogi.
- Niall jest w szpitalu... Przeze mnie.- patrzył mi głęboko w oczy.
- Co?- usiadłam mu na kolanach.- Co ty mówisz Hazz?
- Pamiętasz jak dwa tygodnie temu przyszłam do Ciebie pobity?- przytaknęłam- Zadarłem z pewnym gangiem.. Byłem im winny kasę.. Spóźniłem się ze spłatą więc dostałem.. Chłopaki się zbuntowali i zdemolowali jednemu z nich samochód. Oni zauważyli Nialla. Obserwowali go, a gdy on byłą sam.. Pobili.- spuścił wzrok.- Mam problemy Alex. Wszyscy mamy problem..
- W też tworzycie gang?- zapytałam cicho.
- Można tak powiedzieć. Ale nikogo nie krzywdzimy. Ja.. My wszyscy.. jesteśmy teraz zagrożeni.. Oni zrobią wszystko by nas uciszyć.- patrzył na moją twarz.- Nie chciałem ci tego mówić, żebyś byłą bezpieczna, ale.. to trochę za daleko zaszło.
Zamilkł.. Ja też nic nie mówiłam..Patrzył na mnie, a ja patrzyłam za okno. On przerwał tą ciszę.
- Skarbię..
- Nie Harry. - przerwałam i zeszłam z jego kolan.
- Nie zostawiaj mnie.- szepnął.
- Hazz, proszę Cię wyjdź..- spojrzałam na niego. Był załamany. Miałam ochotę podejść do niego i go przytulić, ale coś mnie blokowało. Za wiele się dowiedziałam.
- Misiu, nie zostawiaj mnie.- jego głos się łamał.
- Po prostu wyjdź.. Muszę pomyśleć.- uśmiechnęłam się lekko.
- Dobrze.- wstał i ruszył w stronę drzwi. Szłam za nim. Ubrał czerwone vansy i spojrzał na mnie. Schylił się by mnie pocałować, ale wycofał się.- Jeśli.. wszystko przemyślisz to napisz.. Przyjadę.- zrobił pauzę.- Kocham cię Alex.. Pa.
- Cześć..- zamknęłam za nim drzwi.

W mojej głowie kłębiły się setki myśli.. Dlaczego mi nie powiedział od razu ? Nie ufa mi?
Nakładałam obiad dla Lou, kiedy brat wbiegł do domu.
- Jestem głooooodny!- krzyknął, gdy odwieszał na wieszak swoją jeansową kurtkę.
 Usiadł przy stole, a ja podałam mu obiad i usiadłam obok. Od razu wziął się za jedzenie.
- Pyszne siostra. Ty nie jesz?
- Nie mam ochoty.- mruknęłam i bawiłam się końcówkami moich włosów.
- Co się dzieje? I nie mów, że nic, za dobrze cię znam.- uśmiechnął się do mnie.
- Harry powiedział mi o.. jakimś gangu..- Lou zakrztusił się kawałkiem kurczaka.
- Co?! Powiedział Ci?
- Wiedziałeś?- nie odpowiedział.- ty też mnie okłamałeś?
-Nie.. Alex.- Wstał i mnie przytulił.- Chcieliśmy, żebyś była bezpieczna i nie martwiła się. Kochamy Cię..
- Nie ufacie mi?- miałam ochotę się rozpłakać.
-Po prostu wiemy jak to przeżyjesz.. i.. Harry bał się, że go zostawisz. On Cię kocha. Bardzo.
- Też go kocham.- szepnęłam tuląc się do brata. Czułam się bezpieczna. Wiem, że Lou jest kimś, kto mnie nie zostawi i będzie zawsze. Mój brat.
- Powinnaś do niego jechać, wiesz? On na pewno myśli, że go zostawisz..- przeczesał palcami moje włosy.- Zawiozę cię, jeśli chcesz..
- Okej..- mruknęłam.- idę się przebrać, bo.. jestem w dresach.
- Okej, dojem i poczekam na Ciebie.- uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.- Leć młoda.
Pobiegłam do swojego pokoju. Ubrałam się, a potem spakowałam do plecaka coś do spania bo.. może zostanę u Hazz'a na noc.
Zbiegłam na dół, a Louis już czekał przy drzwiach. W ciszy wsiedliśmy do samochodu.Włączył muzykę, a do moich uszu dotarła piosenka Nirvany.

piątek, 23 października 2015

21.

-Co?- zaśmiała się.- Harry..
Zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Billy.
- Odbierz..- mruknęła i odgoniła mnie ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju, przy okazji zabierając z fotela koszulkę.
- No co jest Billy?- odebrałem i przeciągnąłem przez szyję koszulkę.
- Harry?- był zdenerwowany.- Wsiadaj w samochód.
- Jestem u Alex i nie mogę...
- Niall jest w szpitalu.- przerwał mi sucho.
-Co?!- chyba dostałem w twarz.
- Pobili go..-mruknął.- Gang.
- Mieliście się pilnować, kurwa...-warknąłem.- gdzie leży?
- Nasz szpital.
- Będę za 30 minut.- rozłączyłem się.
Kurwa, kurwa, kurwaaa! I co ja mam zrobić? Dlaczego Niall? On.., Jest moim przyjacielem.. Jest jak brat. Tak wiem, gadam jak ciota, ale tak jest. On zawsze jest przy mnie.. Boziu...
Wbiegłem do pokoju Alex. Leżała w niebieskiej pościeli i tuliła wielką poduszkę. Wyglądała jak anioł. Włosy miała spięte w kucyk, zamknięte oczy..
- Stało się coś?- odezwała się cicho.
- Muszę jechać.- wciągnąłem na siebie jeansy. Usiadła na łóżku i patrzyła na mnie,
- Co się stało Hazz?- westchnąłem.
- Niall wylądował w szpitalu.- usiadłem obok niej.
-Co? Jak to?! Jadę z Tobą!- chciała wstać z łóżka, ale złapałem ją z dłonie.
- Nie wiem co się stało.- skłamałem.- Za niedługo przyjadę do Ciebie i wszystko ci wytłumaczę, dobrze? - patrzyła na mnie dużymi oczkami. Przytaknęła.
- Uważaj na siebie, dobrze?- ścisnęła moją dłoń. Przytaknąłem i pochyliłem się nad nią. Pocałowałem ją w czubek nosa. Uśmiechnęła się słodko, a ja wpiłem się w jej usta. Muskałem je przez chwię, a ona wplotła palce w moje włosy..
- Muszę jechać..- szepnąłem i skradłem jeszcze jednego całusa.
- Wracaj szybko..- uśmiechnęła się.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie mocniej.- Podniosłem się z łóżka i zabrałem mój plecak. Posłałem jej buziaka i wybiegłem z domu.


Szedłem przez szpitalny korytarz.  Z daleka już widziałem Liam'a.
- Co jest?- powiedziałem ciszej.
- Leży tam.- wskazał na białe drzwi z cyfrą 21.- Nieźle go pokiereszowali.
- Co znowu się dzieje, przecież była cisza.- warknąłem.
- Który z panów to Harry?- podeszła do nas ruda, młode pielęgniarka.
- Ja.- odezwałem się, a jej brązowe oczy spoczęły na mnie.
- Pan Horan o pana pyta.
- Mogę wejść?- uśmiechnęła się i przytaknęła.
Podszedłem do drzwi. Zrobiłem głęboki wdech. Jak wygląda Niall? Czego mam się spodziewać? Złapałem klamkę i powoli otwarłem drzwi.
Na blaszanym łóżku leżał blondyn. Wyglądał jak siedem nieszczęść. Miał podbite oko i podrapany prawy policzek. Na lewym istniał duży, fioletowo-żółty siniec. Dolna warga była rozcięta i mocno spuchnięta. A prawa ręka była w gipsie..
- Cześć..- odezwał się pierwszy.- patrzysz się na mnie, jakbym był jednorożcem.- idiota nawet teraz miał poczucie humoru.
- Horan.. Jak ty wyglądasz..- westchnąłem- miałeś się pilnować!
- Było ich 3, no sorry. - powiedział z irytacją.- Nie chcę Ci wypominać, ale to przez Ciebie i tą kasę teraz nasza ekipa obrywa..
- Wiem..- usiadłem na krześle..- załatwię to, obiecuję..
- Załatwimy.- powiedział z uśmiechem.- Jesteśmy przyjaciółmi.
Uśmiechnąłem się. Na sercu zrobiło mi się cieplej. Usłyszałem dźwięk mojej wiadomości telefonu. SMS od Alex.
- Alexandra się o Ciebie martwi.
- Kochana.- westchnął.- Ona nic nie wie?
-Nie.- zacisnąłem szczękę.- Tak jest lepiej. Nie chcę, by coś jej się stało.
- Powinna wiedzieć.
- Zostawi mnie...- czułem wilgoć w kącikach oczu. Nie bądź pizdą Styles..
- Harry, ona Cię kocha! Nie zostawi cię, bo masz problemy. Nie Alexandra.
- Przepraszam.- pielęgniarka weszła do pokoju.- Pana wyniki są dobre.. Może pan wracać do domu..
- Super. Zawiozę Cię..
- Jedź do Alex. Liam mnie zawiezie..- uśmiechnął się. On zawsze jest taki radosny.- Powiedz jej..
Przytaknąłem.

*Alex*

Mama była u cioci, która.. Chyba była chora. Nie pamiętam. Wróci za tydzień. A Lou był w pracy. Tak mój braciszek znalazł pracę! WoW.. Jestem z niego dumna.
Z powodu wielkiej nudy, która mi doskwierała, wzięłam się za robienie obiadu.. Kurczak z warzywami powinien smakować Lou.
Gdy wyciągnęłam talerze, ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam ręce i otworzyłam.
- Cześć kochanie.- przywitał mnie Harry. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w usta.- Co tak ładnie pachnie?
- Obiad dla Lou.- uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek.. Jest 14. Za godzinę wraca Louis.
- A dla mnie się znajdzie?- przytulił moje plecy. On jest słodki.
- Może..- przemieszałam sos.
- Kochanie.. Musimy porozmawiać.- westchnął i odciągnął mnie od kuchenki.. Czuję, że to nie będzie miła rozmowa..

wtorek, 13 października 2015

20.

*3* Pochylona czcionka w tekście oznacza sen *3*


*Harry*
Patrzyła na mnie przestraszona. Jej oczka zrobiły się większe, a oddech lekko przyśpieszył. Złapała moje ramiona i zacisnęła na nich palce.
- C..co?- szepnęła i odepchnęła mnie delikatnie.
Nie chciałem jej wystraszyć.. A może to jednak za wcześnie? Nie wiem jak kobiety to odczuwają. Nie znam się na ich uczuciach.
- Nic. Ni.. Nie ważne, wygłupiłem się tylko.-mruknąłem. Czułem jak moje policzki robią się czerwone. Ja serio się rumienię? Boże, staję się typową ciotą.
Brunetka uśmiechnęła się tylko. Wtuliła się w moją szyję i zaśmiała. Jej śmiech jest słodki.
- Uroczo się rumienisz Harry.- zaśmiała się. Również się zaśmiałem i objąłem ją ramionami.- Chcę jeszcze spać.
- Czasami zachowujesz się jak dziecko.- stwierdziłem i cmoknąłem ją w policzek.
- Trudno.- spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs.- Harry, ja na prawdę chcę spać. Połóż się ze mną jeszcze na chwilę.
- Okej.- gdy chciała wywinąć się z mojego uścisku podniosłem ją do góry. Położyłem się wygodnie na poduszkach, a dziewczynę ułożyłem na sobie. Naciągnąłem na nas gruby koc i splotłem jej palce z moimi.- Wygodnie?
- Yhymmm..- mruknęła cichutko i wtuliła się jeszcze bardziej w mój tors. - Kolorowych.
Zamknąłem oczy i nagle pustka.. Zasnąłem.

- Alex?!- krzyknąłem. Stałem na środku parku. Nie wiem co tu robię, ale wiem, że czekam na Alexandre. 
Nagle się pojawiła. Ubrana w szare dresy i czarną dużą bluzę. Włosy miała spięte w coś, co przypominało warkocza, ale był już dość zniszczony. Była śliczna. 
- Misiu.- podbiegłem do mniej i przytuliłem ją. Nie uzyskałem żadnej reakcji. Nie objęła mnie, nie odpowiedziała. Odsunąłem się od niej. Płakała.- Co się stało? Kochanie..
- To koniec Harry.- wyszeptała.
- C..co?- czułem się, jakbym dostał cegłą w twarz. Ona ze mną zrywa?- Co?! Dlaczego Misiu.. Alex!- W moich oczach nazbierały się łzy. Wydostały się i spłynęły po moim policzku.
- Koniec..- powtórzyła i spojrzała zapłakana na mnie.- Tak będzie lepiej Harry. Znajdziesz kogoś, kto pasuje do twojego świata.
- Ty jesteś moim światem..- szepnąłem i upadłem na kolana. Czułem... Czułem się strasznie. Jakby przeszło po mnie stado słoni, a potem zdrapano mnie łyżeczką z asfaltu. Przytuliłem się do jej nóg.- Nie zostawiaj mnie.
Wplątała palce w moje włosy. Zacisnąłem mocniej oczy.
- Żegnaj Harry.- Rozpłynęła się. Nie czułem jej dłoni w moich włosach, jej nóżek pomiędzy moimi ramionami. Jakbym tulił powietrze. 
Upadłem na ziemię i zwinąłem się w kulkę. 
- Nie zostawiaj mnie..- szepnąłem ostatni raz.

Obudziłem się zalany zimnym potem. Mój oddech był przyśpieszony, a tętno na pewno większe. Policzki miałem wilgotne od łez. Poczułem wielką ulgę, gdy poczułem Alex, która tuli się do mojego boku.
- Harry.. Wszystko okej?- spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem. Wtuliłem się w jej drobne ciało.- Harry.. Miałeś zły sen?
- Obiecaj mi, że mnie nie zostawisz...- szepnąłem wtulając się jeszcze bardziej w jej szyję.
- Harry..
- Obiecaj.- mruknąłem.
- Obiecuję.- powiedziała i wplątała palce w moje włosy.- Obiecuję kochanie, ale zaraz mnie zgnieciesz.
Poluzowałem uścisk moich ramion, by dziewczyna mogła normalnie oddychać i się ruszać. Położyła się twarzą w moją stronę i wytarła dłonią moje policzki. Cmoknęła mnie delikatnie w usta i uśmiechnęła się w moją stronę
- Kocham Cię.- szepnąłem i złapałem jej dłoń, która była na moim poliku. Przeniosłem ją w stronę moich ust i ucałowałem jej wewnętrzną stronę. - Zamieszkasz ze mną?

niedziela, 20 września 2015

19.

Jechaliśmy w stronę schroniska. Powiadomiłem ekipę, że trochę się spóźnimy. - Kici..- Szeptała Alex. Siedziała z tyłu, a obok niej siedział rudy kot. Dziewczyna smyrała go palcem po karku, a on co chwila atakował ją łapkami. Był to tak uroczy widok..
- Podrapie Cię.- powiedziałem z uśmiechem.
- Trudno. Szkoda, że nie możemy go wziąć.. - westchnęła.
- Gdyby nie to, że mama ma uczulenie, wziął bym go do domu Słoneczko..- Mruknąłem. Zrobił bym wszystko, by była szczęśliwa.
- Wiem.- spojrzała w lusterko.- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.- posłałem jej uśmiech, który natychmiast odwzajemniła. Skręciłem w drogę do schroniska.

Rudy kociak siedział na rękach Alexandry i patrzył dookoła. Weszliśmy do budynku i znaleźliśmy się w recepcji. Za czymś w stylu biurka siedziała starsza pani. Gdy tylko nas zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
- Dzień dobry.- odezwała się zachrypniętym, miłym głosem.- W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry.. Znaleźliśmy dziś tego malucha.- wskazałem na kota. Alex postawiła go na blacie, a ten od razu usiadł i zaczął czyścić łapki.
- O jaki on rozkoszny!- pisnęła kobieta.- Chcecie go zaadoptować?
- Niestety nie możemy.- powiedziała smutno Alex..- Nie mieszkamy razem, a mama Harry'ego ma uczulenie na koty..
- Oh.. U nas na pewno znajdzie dom.- uśmiechnęła się pocieszająco.- Zaraz przyjdzie Eva i zobaczy kociaka. - Podniosła słuchawkę telefonu.
Spojrzałem na Alex. Uśmiechała się lekko i patrzyła na mnie. Wydała mi się jakaś przygnębiona, dlatego rozłożyłem ramiona, by mogła się przytulić. Od razu skorzystała z mojej propozycji i wtuliła się we mnie.
- Kupisz mi kiedyś kotka?- zapytała słodko. Zaśmiałem się pod nosem. To samo pytanie zadałem kiedyś mamie, gdy byliśmy u cioci, która miała białego kocura. Jej odpowiedź oczywiście brzmiała nie.
- Oczywiście. Jak zamieszkasz ze mną.- pocałowałem czubek jej głowy.
- Chcesz nazwać Kocura?- kobiecy głos przerwał nam rozmowę. Stała przed nami kobieta około 30. Głaskała 'naszego' kota.
- Mogę?- Alexandra uradowana oderwała się ode mnie. Kobieta przytaknęła, a ona zamyśliła się na chwilę.- Moris.
- Serio?- zaśmiałem się.- To imię z jakiejś bajki.
Ona tylko wzruszyła ramionami.

*Alex*

>Następnego dnia<

Obudził mnie mój telefon, który wibrował pod poduszką. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegar ścienny. 7:39..
- Alex, wyłącz to..- warknięcie Harry'ego lekko mnie przestraszyło. Wyciągnęłam telefon z pod poduszki.
- Harry..- mój głos zadrżał. Szturchnęłam chłopaka w bok. Na wyświetlaczu widniał ten numer.
Chłopak odwrócił się w moją stronę. Tak samo jak ja patrzył na telefon.
- Odbierz.- mruknął. Był zdenerwowany. Ja drżałam z przerażenia.
Nacisnęłam na zieloną słuchawkę, by po chwili nacisnąć no głośnik.
- Halo?- starałam się brzmieć wystarczająco naturalnie. Nie uzyskałam odpowiedzi tylko głośne westchnięcie i pomruki.- Halo?
- Mów do mnie skarbie..- ktoś warknął. Spojrzałam spanikowana na Harry'ego. Marszczył brwi w głębokim zamyśleniu.
- Mów dalej Alex..- wyszeptał Loczek i patrzył na mnie z troską.
- Proszę do mnie nie dzwonić..- powiedziałam dość odważnie do telefonu.- Nie widzę potrzeby, rozmowy z Tobą.
- A ja widzę wiele moich potrzeby Alexandra'o.- Skąd on zna moje imię? No tak, ma mój numer, więc musi wiedzieć z kim rozmawia. Harry zabrał mój telefon i wyłączył tryb głośnomówiący.
- Słuchaj wiem kim jesteś i kurwa, obiecuję, że Cię znajdę skurwielu. Odwal się od mojej dziewczyny, bo będziesz wąchał kwiatki od spodu..- wyłączył rozmowę i rzucił telefon na szafkę.
Podciągnęłam kolana pod szyję. Moje wszystkie mięśnie się spięły. Na prawdę się bałam. Jakiś facet coś ode mnie chce, a ja nawet nie wiem kto to!
Harry ukląkł na łóżku, tuż przede mną, Usiadł na swoich łydkach i patrzył na mnie.
- Boisz się?- boże, jakie głupie pytanie. Przytaknęłam.- Chodź do mnie.- rozłożył ramiona.
 Powoli uwolniłam się z kołdry i usiadłam na jego udach. Moje nogi znalazły się po obu stronach jego tułowia. Przyległam do jego klatki piersiowej. Jego ciepło opatuliło moje przestraszone ciało.
- Nikt Cię nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to. Nie pozwolę słyszysz?- potwierdziłam ruchem głowy jego pytanie.- Jesteś bezpieczna Słoneczko. Nie pozwolę, by stała Ci się krzywda.
Delikatnie gładził moje plecy i całował moją szyję. Moje spięte mięśnia powoli się rozluźniały. Czułam się bezpieczna z Harrym. Jest moim aniołem stróżem.
- Słońce?
- Hm?- spojrzałam na niego. Moje włosy opadły mi na twarz, ale szybko schowałam je za uszami.
- Pozwól mi..- zrobił pauzę i również poprawił moje włosy..- Pozwól mi sprawić
Tobie przyjemność..

------
Dziękuję za pomoc Kornelowi <3

czwartek, 17 września 2015

18.

- Cholera..- usłyszałem po drugiej stronie słuchawki. Skurwiel się rozłączył.
Wziąłem głębszy oddech. Znałem ten głos, tylko nie pamiętam do kogo należał.. Czułem jak moja krew szybciej krąży w moim ciele. Żyłka na mojej szyi zaczęła pulsować.
- Harry?- Alex weszła do pokoju..- Coś się stało?- Podałem jej biały telefon, który należał do niej. Spojrzała na numer, który dzwonił.- Znowu...
- Jak to znowu?!- Warknąłem i wstałem.- ten skurwiel dzwonił do Ciebie i nic mi nie powiedziałaś?!
- Tak jest od tygodnia Hazz.. Dzwonił i.. Słyszałam tylko jego ciężki oddech.. Ja nie chciałam Cię martwić i tak masz dużo problemów.. Boję się Harry, wiesz, że nie podaję byle komu numerów..- pociągnęła noskiem.- Mówił coś?
- Mówił, że nas widział i by Cię przeleciał!- krzyknąłem. Byłem zły.. Ona mi nic nie powiedziała, a jakiś jebany zboczeniec do niej dzwoni i dyszy jej do słuchawki! Może jeszcze walił do jej głosu?!
- Nie krzycz na mnie Harry..- wyszlochała. Płaczę.. Nie, nie.. Ona nie może płakać.
- Muszę zapalić..- tak to mnie uspokoi.. Wyciągnąłem z kieszeni bluzy paczkę Marlboro i zapałki. Usiadłem na parapecie w jej pokoju i otworzyłem okno. Jeden buch, drugi, trzeci... Nikotyna ogarnęła moje ciało, a nerwy wyszły ze mnie razem z dymem. Spojrzałem na Alex. Stała w tym samym miejscu co wcześniej.. Oczy miała zaszklone, a po policzkach spływały małe łezki. Byłem zły na siebie, że na nią nakrzyczałem.. Patrzyła na mnie z troską i strachem. Nie chciałem, by się bała.
- Chodź do mnie.- wyrzuciłem peta przez okno i rozłożyłem ramiona czekając na nią.
Przydreptała do mnie i usiadła mi na kolanach. Wtuliła się w moją szyję i cicho szlochała. Głaskałem delikatnie jej plecy. Poczułem jej usta na mojej szyi.. Mruknąłem cicho i pocałowałem jej ramię.
- Nie lubię jak krzyczysz..- pociągnęła noskiem i znów pocałowała moją szyję. Miałem ochotę jęknąć, bo znalazła mój czuły punkt- w miejscu, gdzie szyja stykała się ze szczęką.
- Wkurwiłem się..- mruknąłem, wtulając policzek w jej szyję.- Jestem zły, bo mi nie powiedziałaś..
- Nie chciałam Cię martwić... Nie gniewaj się skarbie.- Spojrzała na mnie tymi zapłakanymi oczkami. Wytarłem jej policzki zewnętrzną  stroną dłoni i cmoknąłem jej usta. Ona wplątała palce w moje włosy i znów mnie pocałowała, tym razy bardziej namiętnie.
- Jedziemy do Horana?- mruknąłem pomiędzy pocałunkami. Teraz nie chciałem zostać z Alex w domu i cały czas ją całować i pieścić.
W mojej wyobraźni pojawił się obrazek Alex wijącej się z rozkoszy pode mną.. Tak, bardzo chciałem to zobaczyć, ale nie będę na nią naciskał..Szczerze, bardzo tego chciałem, ale tez bałem się.. Że sprawię jej ból, że nie będę delikatny..
- Jedziemy..- szepnęła brunetka i odsunęła się ode mnie. -Chodź.
Wstała z moich kolan i złapała moją dłoń.
-Ejej.. Nie przebrałem się.- podniosłem mój plecak, w którym miałem ubrania.
- Hazz..- jęknęła.
- Wolałbym, żebyś jęczała moje imię trochę w innej sytuacji.- wyszczerzyłem zęby, a ona rzuciła ze mnie jakąś maskotką.
- Spadaj do łazienki się przebrać..- mruknęła i wskazała ręką na drzwi.
Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem w stronę łazienki. Zrzuciłem z siebie ubrania.
- Mogę wziąć prysznic?- krzyknąłem. Na prawdę potrzebowałem prysznica.
- Masz pięć minut!- usłyszałem jej głos pod drzwiami łazienki.
Pozbyłem się bokserek i wszedłem do kabiny prysznicowej.

Zszedłem na dół już czysty i w świeżych ubraniach. Dziewczyna siedziała na ganku i czekała na mnie,
- To idziemy.- Westchnąłem, zamykając drzwi.
- Harry, patrz jaki słodki..- szepnęła do mnie brunetka, patrząc w lewą stronę. Z krzaków, obok domu wyszedł mały, rudy kociak. Szedł w naszą stronę. Nie wyglądał na udomowionego. Jego sierść była lekko zabrudzona i posklejana, ale mimo to był uroczy.
Kot szedł po trawniku, aż nagle usiadł na nim i patrzył w naszą stronę.
- Kiciuś,,- Alex przykucnęła i wyciągnęła dłoń w stronę małego rudzielca. On tylko patrzył na nią z lekko przekrzywionym łebkiem.
- Kici kici.. Chodź.- Przykucnąłem obok brunetki. Kot ruszył w naszą stronę. Zaczął łasić się do mojej dłoni.
- Boże jaki piękny,- Alex drapała rudzielca za uchem, a on cicho mruczał.
- Trzeba go odwieść do schroniska.- mruknąłem i wziąłem zwierzaka na kolana.- Tam o niego zadbają.
- Szkoda, że nie mam własnego mieszkania.. Przygarnęła bym go.
- Znajdzie jakiś super dom.. Zawieziemy go po drodze do Horana.- tylko smutno przytaknęła.- Ej.. Misiu..
- Co?- spojrzała na mnie smutno.
- Jak kiedyś zamieszkamy razem, to kupimy kotka.- posłałem jej jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- Chcesz ze mną zamieszkać?- Uśmiechnęła się lekko. Kocham jej uśmiech.
- Na zawsze.- cmoknąłem jej usta.

niedziela, 23 sierpnia 2015

17.

Spacerowaliśmy po Zoo już drugą godzinę. Hazz obejmował mnie w talli, trzymając blisko przy sobie.
 - Nie jest ci zimno?- Odezwał się, kiedy zatrzymaliśmy się przy owcach. Zapatrzona w słodkie, małe owieczki, zaprzeczyłam ruchem głowy. Ubrana byłam dość lekko i przy większym wietrze, na moich nogach pokazywała się gęsia skórka, ale nie chciałam tym zawracać Harry'emu głowy.
Małe, puchate zwierzątka, podeszły do ogrodzenia i patrzyły na nas tymi ślicznymi oczkami. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam dłoń do białej istotki. Podrapałam zwierzątko po czubku głowy.
- Słodka.- spojrzałam na Harry'ego. Uśmiechnął się do mnie ukazując te słodkie dołeczki.
- Zwykle nie podchodzą do ludzi.- dobiegł mnie męski głos. Natychmiast odwróciłam się w stronę, skąd dobiegał. Wysoki chłopak stał w zwierzakami za płotem. Miał około 20 lat. Lekki zarost idealnie komponował się w postawionymi na żelu włosami. Szare oczy wpatrywały się w moją osobę. Uśmiechał się pokazując szereg białych zębów.
- Oh.. Ona jest słodziutka.- uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam na owce, która stała najbliżej mnie.
- Mała Bella.- zaśmiał się, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.- Tak ma na imię. Bella. Jest tu najmłodsza.
- Pracujesz tu..? Eee..- zdałam sobie sprawę, że nie znam imienia mojego rozmówcy.
- Adam.- zaśmiał się brunet.- i jestem tu wolontariuszem. A ty? Jak masz na imię i co tu robisz?
- Alexandra. I jestem na wycieczce z nim.- pokazałam na Harry'ego, który kupował watę cukrową.
- Brat?- zapytał i uniósł jedną brew.
- Kochanie, Niall robi dziś imprezę i jesteśmy zaproszeni- powiedział głośniej Loczek chowając telefon w tylnej kieszeni spodni.
-Chłopak.- odpowiedziałam Adamowi i uśmiechnęłam się do Hazz'a. Dostałam watę cukrową, a zaraz potem słodkiego buziaka. - Harry, to Adam. Adam, Harry.- przedstawiłam ich, dziwnie gestykulując.
- Cześć.- mruknął Hazz i objął mnie w talii.- Idziemy już?
- Mieliśmy zobaczyć papugi..- jęknęłam robiąc minę szczeniaka.- Kotku..
- Ugh.. Dobra.
- To miłego zwiedzania Zoo. Do zobaczenia Alexandra.- uśmiechnął się Adam.
- Pa.- pomachałam mu i zostałam pociągnięta przez Styles'a.
- Do zobaczenia? Chyba po moim trupie.- warknął i szedł w stronę wybiegu dla zebr.
- Ktoś tu jest zazdrosny.- zaśmiałam się i złapałam jego ramię.- Harry..
- Jeśli jeszcze raz spotkamy tego kolesia, a on zacznie tak do ciebie gadać, tak na ciebie patrzeć, obiecuję, że rozjebie mu nos.- stanął w miejscu i ciężko oddychał. Był zdenerwowany.
- Ej...Księżyc.- dotknęłam opuszkami palców jego szyi. Przymknął oczy, a jego rysy twarzy stały się łagodniejsze.- On był tylko miły..
- Patrzył na Ciebie jak na kawał mięsa.- westchnął.- Jesteś moja, skarbie.
- Tylko twoja.- Uśmiechnęłam się do niego z dołu. On był piękny, Biała koszulka idealnie opinała jego wyrzeźbiony tors. Przez dekolt można było zobaczyć kawałek jego tatuażu. Bandama we włosach sprawiała, że loki tak bardzo nie opadały na jego czoło. Czarne rurki zwisały z jego bioder.
Pochylił się i pocałował mnie w czoło.
- Impreza jest na 16.. A mamy 13.- szepnął.- Skarbie.. Impreza nad basenem. Może jedziemy już do domu, bo się nie wyrobisz?
- Eh.. Ale zabierzesz mnie tu jeszcze kiedyś? Na prawdę chciałam zobaczyć te papugi!- zaśmiał się i cmoknął mnie w czubek nosa.

***

-Skarbie ty na prawdę chcesz ubrać bikini? Tam będzie.. Z 8 facetów.- Harry marudził gdy stałam przed szafą.
- Harry, ale ja uwielbiam ten strój.
- Ale no.. Ten czarny jest ładny.. A ten kolorowy jest cudny.- pokazywał na różne stroje jakie miałam w szafie.
- Idę się ubrać ten biały.- mruknęłam.
- Pokaż się potem.- westchnął i rzucił się na łóżko.

*Harry*

Leżałem z zamkniętymi oczami. Dalej jestem zły na tego... Adama. On ewidentnie podrywał Alex.
Jestem zazdrośnikiem. Tak, jestem mega zazdrosny. Jeśli ktoś dotknie mojej kobiety, jeden uśmiech za dużo, jakieś głupie słowo, a może nie wyjść z tego w jednym kawałku. Dlatego też, nie chcę by Alexandra ubierała ten strój.. Chłopcy będą się na nią patrzeć jak jakaś hiena na mięso. Jej idealne ciało jest tylko moje. Tylko ja mogę je podziwiać.
- Hazz?- Jej słodki głos wybudził mnie z zamyśleń. Podniosłem się do pozycji siedzącej, a to co zobaczyłem sprawiło, że w moich bokserkach zrobiło się ciasno. Alex stała przede mną w samym stroju. Jej biust prezentował się... zabójczo w białej górze bikini. Dół idealnie opinał jej zgrabny tyłek. Blizny na jej brzuchu były ledwo widoczne, tylko ktoś, kto długo by się mu przypatrywał, zauważył by tą skazę na jej skórze.
- Kurwa...- warknąłem i dyskretnie poprawiłem spodnie. Zobaczyłem słodki uśmiech na jej twarzy.
- Czyli może być?- zaśmiała się i poprawiła kosmyki włosów, które wydostały się z jej kucyka.
- Jak ktoś na Ciebie spojrzy, to mu wyskubie oczy widelcem.- wstałem i podszedłem do brunetki. Górowałem nad nią wzrostem, więc by pocałować jej słodkie usta, musiałem się schylić. Ona stanęła na palcach, przez co zarzuciła rączki na moją szyję i nasze ciała były blisko siebie. Delikatnie muskałem jej usta, a ona jedną ręką bawiła się moimi włosami. Oderwaliśmy się od siebie, a ona chytrze się uśmiechała.
- Stało się coś?- zmieszany, zmarszczyłem czoło.
- Komuś ciasno?- zaśmiała się i spojrzała w dół, na moje krocze. Na moich czarnych spodniach odznaczała się dość spora erekcja. Nie krępowało mnie to. jestem tylko facetem.
- To przez Ciebie.- mruknąłem.- powinnaś mi teraz pomóc..
- Harry...- klepnęła mnie lekko w ramię. Na jej policzkach pojawił się rumieniec. - Ja.. Nie..
- Cii.. Żartowałem.- uśmiechnąłem się szeroko widząc jej zakłopotanie.- ubieraj się..
Podeszła do naszykowanych ubrań i zgarnęła je wszystkie.
- Idę do łazienki.- zrobiłem zdziwioną minę, co pewnie zauważyła.- Muszę jeszcze się pomalować i zrobić coś z włosami.
- Okej.- po raz kolejny rzuciłem się na łóżko.- Mamy tylko godzinę więc się pośpiesz.
- Cholera.- wybiegła z łazienki.
Zaśmiałem się głośno. Nagle zadzwonił jej telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer. Tylko numer.. Więc Alex nie znała tego numeru. Odebrałem i byłem cicho.
- Wiedziałem Cię dziś z nim.. Byłaś tak cholernie seksowna... Kurwa, ale bym Cię..
- Z kim mam kurwa przyjemność?!- krzyknąłem do słuchawki,

poniedziałek, 27 lipca 2015

16.

*HARRY*
Zerwałem się z łóżka.. Ojciec. Wiedziałem, że nie może być aż tak pięknie. Spojrzałem na Aleksandre. Siedziała na łóżku i wielkimi, przerażonymi oczami patrzyła, jak naciagam na siebie dresy.
- Hazz..- szepnęła. Cmoknąłem czubek jej głowy.
- Mamy nie ma w domu.. Idę go wyjebać z domu..- pokiwała przecząco głową.- nic mi nie będzie..
- Idę z tobą.- zanim zdążyłem zareagować, stała już obok mnie i ubierła dresowe spodenki.

Zbiegłem na dół. Dziewczyna szła powoli za mną. Prosiłem ją, by stała za mną, bo nie jestem pewny co do mojego ojca.
-Ann, ty dziwko gdzie jesteś?!- zanotowało się we mnie.. Szybkim krokiem wpakowałem do kuchni.
- Wyjdź.- warknąłem. Dalej stał i głupio się uśmiechał.- Wyjdź!
- Mój synek... - Zaśmiał się, a mój oddech przyspieszył.- Hohoho, ktoś się denerwuje. I co uderzysz własnego ojca?
-Wypierdalaj stąd i zostaw nas w spokoju. Mama nie chce Cię znać, tak samo jak ja.- poczułem dłonie Alex na moich plecach.. Moje mięśnie lekko się rozluźniły. Delikatnie pocałowała moją łopatkę.
- Nie denerwuj się Harry.- szepnęła jakby rozpaczona.
- A co to za ślicznotka? To ta twoja Alexandra? - Na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech.
- David Wyjdź. - Warknąłem w jego stronę. On tylko się zaśmiał i odwrócił w stronę wyjścia w kuchni.
- Do zobaczenia moi kochani.- spojrzał na brunetkę i wysłał jej w powietrzu buziaka. Zakryłem ją bardziej swoim ciałem do puki nie wyszedł.. 
Stałem jeszcze z kilka minut patrząc się tępo w drzwi.. Jeżeli ten palant zbliży się do mojej mamy, albo mojego aniołka to roztrzaskam mu mordę.
- Harry..- nagle przede mną stanęła Alex. Jej małe rączki płasko spoczywały na moim torsie. Uśmiechała się do mnie delikatnie.- Uspokój się. Już dobrze.
Stanęła na palcach i delikatnie musnęła moje usta. Uśmiechnąłem się pod nosem. Powoli nerwy ze mnie upłynęły. Byłem tylko a i Alex. Jej miękkie usta na moim policzku.
Złapałem ją za biodra i podniosłem do góry. Usłyszałem jej słodki śmiech. Posadziłem ją na kuchennym blacie i stanąłem między jej nóżkami. Moja głowa znalazła się w zagłębieniu między jej szyją, a ramieniem.
- Harry.- zaśmiała się, kiedy cicho warknąłem przegryzając lekko skórę na jej szyi.
Przegryzałem i ssałem lekko kawałek jej gładkiej skóry. Słyszałem, jak jej oddech lekko przyśpiesza. Pisnęła cicho, gdy mocniej ugryzłem jej szyję. Odchyliłem się i dmuchnąłem zimnym powietrzem na podrażnioną skórę. Z zachwytem patrzyłem jak jej skórę pokrywa gęsia skórka i na średniej wielkości fioletową plamkę.
- Ślicznie.- uśmiechnąłem się do niej.- Teraz każdy będzie wiedział, że jesteś moja, aniołku. Chodź.
Rozłożyłem ramiona. Oplotła mnie w talii nóżkami, a szyję rękoma. Zaniosłem ją do mojego pokoju.
- Nie chcę spać.- mruknęła, kiedy przykryłem ją kołdrą.
- Obejrzymy film.- zgarnąłem z szafki laptopa. - Horror? Sensacyjny? Komedia?
- Romantyczny.- powiedziała i wtuliła się w mój tors. Jęknąłem i przetarłem twarz dłonią.- nie marudź!
- 'Brzydka prawda', 'Tylko Ciebie chcę' czy '50 twarzy Greya' ?- mruknąłęm, przeglądając moją bibliotekę.

*ALEX*

Obudziłam się sama. Do mojego nosa dotarł słodki zapach.. Ktoś coś robił w kuchni. Mój brzuch zaczął żyć własnym życiem i wydał jakiś dziwny odgłos.
- Ktoś głodny?- zza drzwi wychylił się Loczek z dwoma talerzami. - Naleśniki z czekoladą.
- Mówiłam Ci, że Cię kocham?- Zaśmiał się. Gdy chciałam sięgnąć po talerz z pysznym jedzeniem, on odsunął go ode mnie. Fuknęłam i uderzyłam go w bok.
- Buziak. - pokazał na swój policzek. Musnęłam delikatnie jego chropowatą skórę. Lekki zarost pokazał się na jego skórze, co dodawało mu trochę lat.
- Chcę mojego naleśnika!- wyrwałam mu talerz i zaczęłam jeść. On tylko patrzył na mnie z uśmiechem. 
- Zabiorę Cię dziś do Zoo. Co ty na to?
- Serio?- powiedziałam z pełnymi ustami.- Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w Zoo.
- To zejdz ładnie, pojedziemy do ciebie po ubrania i na wycieczkę. - Powiedział odkryjąc kawałek ciasta. 
Przysunęłam się w jego stronę i odwróciłam jego twarz w moją stronę. Cmoknęłam kącik jego ust. Przeczesałam dłonią jego gęste loki.
- Dziękuję.- mruknęłam, lekko poburzając jego włosy.
- Dla ciebie wszystko Słońce. - Złapał moja dłoń i uniósł do swoich ust. Ucałował jej zewnętrzną stronę z lekkim uśmiechem.
- Harold już jestem!- głos Ann rozbrzmiał w całym domu.
- Okej!
- Harold? Serio?- starałam się nie wybuchnąć śmiechem, ale słabo mi to szło. 
- Mama mnie tak nazywa.. - Podrapał się po policzku zmieszany..
- Taki słodki Harold.
- Ej.. Słodki? Ja ci dam słodkiego!- rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Brakowało mi powietrza, a dawka, którą czerpałam między napadami śmiechu nie wystarczała moim płacą.
- Harry, błagam skończ! - udało mi się powiedzieć.
- Synu, zostaw ta biegną dziewczynę w spokoju!- uśmiechnięta mama Hazz'a weszła do pokoju.
- Ona się ze mnie śmieje!- dziecięce oskarżenie wypadło z jego ust. Uciekam z jego łaskoczących rąk i schowałam się za Ann. 
- A ty ją torturujesz.
- Właśnie- pokazałam mu język. Uśmiechnął się szeroko ukazując swoje słodkie dołeczki. 
- Właśnie Harry.. Bilety do Zoo, na które dałeś mi wczoraj pieniądze, są w kuchni na stole. Ja zaraz jadę do cioci Kate.
- Okej. - Wstał i podszedł do szafy. Wyciągnął czarne rurki i naciagnął na siebie.
- Synu, nowy obrazek na twoim ciele?- tak jak Ann zmarszczyłam brwi. Harry spojrzał na róże na ramieniu, która zrobiła jego opaloną skórę. 
- Tak.- uśmiechnął się delikatnie.
- Co ma oznaczać, lub przypominać?- Pani Styles zadawała takie normalne pytania, jakby nie interesowało ją dlaczego Harry pokrywa ciało tatuażami, po co mu one i skąd bierze na to pieniądze.
- Co symbolizuje?- uśmiechnął się szerzej i spojrzał na  mnie.- Alexandra'e.

sobota, 18 lipca 2015

15.

-Alex..- objął mnie ramieniem.- Alice, odejdź..
- Nie wiedziałaś o tym jaki jest Twój chłopak, słodziutka?- Barbie wyszczerzyła swoje zęby w cwanym uśmieszku.
- Nie interesuje mnie, co robił z Tobą.. Wiem, że przy mnie jest inny, bo mnie kocha. A teraz odejdź i daj mi się nacieszyć MOIM chłopakiem.- syknęłam jej w twarz i wtuliłam w bok bruneta. Hazz delikatnie przytulił mnie do siebie, a blondynie uśmiech zszedł z twarzy.. Zarzuciła włosami i z obrażoną miną odeszła od nas.
- Słońce..-szepnął mi do ucha i delikatnie musnął ustami mój policzek..
- Później mi to wytłumaczysz..-spiął delikatnie mięśnie. Obawiał się czegoś.- To nic nie zmieni Harry..
- Zostawisz mnie..- głos mu się załamał.- Kocham Cię Alex..
- Ja Ciebie też kocham..- wplątałam palce w jego włosy.- Chodź. Tata będzie się martwił.
Przytaknął delikatnie głową. Złapałam go za dłoń i pociągnęłam go w stronę lokalu. Czułam jego wzrok na swojej twarzy. Lekko się uśmiechnęłam. Byłam w centrum jego uwagi.
Weszliśmy na salę weselną. Wszystko było pięknie wystrojone w trzech kolorach: zielony, fioletowy i biały. Ludzie zajmowali swoje miejsca, na sali panował gwar, ale wszyscy byli w świetnych humorach.
Kątem oka zauważyłam Alice.. Chciała mnie zabić wzrokiem. Miałam ją gdzieś.
- Kochanie..- Zachrypnięty głos Loczka  dotarł do moich uszu.- Tu są wolne miejsca.
Przytaknęłam i rzuciłam u ręce na kark. Musnęłam ustami jego malinowe wargi. Zaczął łapczywie muskać moje usta. Spojrzałam na blondynę. Była wkurzona. Jej twarz zrobiła się czerwona, a gdyby w oczach miała lasery, to jestem kupką popiołu. Uśmiechnęłam się lekko. Harry oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy. W jego oczach tańczyły płomyki szczęścia. Kocham go.. Tak bardzo.

***

- Jestem wykończona..- mruknęłam, gdy weszłam do pokoju Harry'ego. Usiadłam na łóżku i ściągnęłam te piekielne szpilki. Podniosłam wzrok na Loczka. Odpinał właśnie ostatni guzik swojej koszuli. Moim oczom ukazały się idealne tatuaże, które zdobiły jego idealne ciało. Boże, kocham ten widok.
-Kochanie.. Mieliśmy porozmawiać..- westchnął i kucnął przede mną.- Bo ja.. Bo ona.. Ja..
- Harry..- spojrzał mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego.- Nie interesuje mnie to, co ona o tobie mówi.. Kocham Cię, wiesz?
- Chcę, żebyś wiedziała o co jej chodziło..- złapał moją dłoń w swoje duże ręce i bawił się moimi palcami.
- Okej.- szepnęłam i wolną ręką przeczesałam jego loki. Zamknął na chwilę oczy i mruknął gardłowo.
- Ehh.. Z Alice spotykałem się jakieś dwa, trzy lata temu.. Dość krótko. Wtedy.. Podobałaś mi się.. Ale byłaś z  Foster'em. A ja.. Ja szalałem. Znaczy nie tak, jak normalny człowiek.. Nie upijałem się, nie ćpałem. - przetarł oczy.- Nerwy 'wypuszczałem' podczas seksu.. Często moje partnerki były poobijane, obolałe. Sprawiało mi to jakąś przyjemność. Nie kontrolowałem tego, bo te wszystkie dziewczyny to podniecało, zachowywały się jak typowe dziwki.. Czasami nawet same sprawiały, że wychodziła ta druga strona mnie. Ta ciemna. Nawet czasami nie pamiętałem tego, co działo się w łóżku. Potem one mi to opowiadały po czym wychodziły, lub ja wychodziłem. Chciały tylko seksu. Tego brutalnego. W wieku 17lat stałem się kimś w stylu męskiej dziwki.- zaśmiał się gorzko.- Z Alice trwało to najdłużej. Ona mnie w tym trzymała. Wiedziała, że jesteś moim słabym punktem. Gdy dochodziło do czegoś, ona mówiła mi, że ty nigdy nie będziesz moja, że mnie nie kochasz.. Wtedy wychodziła moja druga strona...
Patrzyłam na niego i słuchałam.. W moich oczach zbierały się łzy.. Harry nie jest taki.. To ona chciała zrobić z niego potwora, który by ją zadowalał.. Te dziewczyny, kobiety.. One go wykorzystywały..
- Nie chcę Ci zrobić krzywdy gdy my.. Kiedy będziesz chciała ze mną spróbować i..- głos mu się załamał, a po policzku spłynęła łza. Starłam ją kciukiem i upadłam obok niego na kolana.
- Nie płacz..- wyszeptałam, by mój głos również się nie załamał.
Usiadłam na jego kolanach i przytuliłam go do siebie. Wtuliła się we mnie jak małe dziecko do swojej matki, gdy czegoś się boi. Jego głowa spoczywała na moim ramieniu, twarz wtulona w moją szyję, a ręce przyciskały mnie do jego klatki piersiowej. Wplątałam palce w jego włosy, by dodać mu otuchy. Płakał. Jego klatka piersiowa poruszała się nierównomiernie, oddech przyśpieszył.
- Kocham Cię.- Szepnął mi do ucha.- Kocham tak bardzo.. Nie chcę Ci zrobić krzywdy, dlatego..Zrozumiem jeśli...
- Harry...-przerwałam mu. Pociągnęłam go za włosy by podniósł głowę i spojrzał na mnie.
Był zapłakany. Jego oczy były czerwone, policzki mokre od łez. Patrzył mi głęboko w oczy. Moje dłonie objęły jego twarz, kciukami wytarłam jego policzki.
- Kocham Cię.- uśmiechnęłam się delikatnie. On tylko zamknął oczy, a jego usta wygięły się w prawie niezauważalny uśmiech.- I nie boję się, tego co będzie. Nie jesteś taki..
Objął mnie mocniej w pasie po czym wstał. Oplotłam jego talię nogami. Stał i patrzył mi w oczy.
- Pocałuj mnie.. Proszę.- szepnął cicho.
Bez zastanowienia wpiłam się w jego usta. Jego usta idealnie pasowały do moich. Oddał pocałunek z wielką namiętnością i miłością. Nasze usta były harmonią, języki tańczyły ze sobą. Oderwaliśmy się od siebie, gdy brakło nam tchu. Oparł czoło o moje i patrzył na moją twarz. Ja jeździłam rękoma po jego pięknych, wyrzeźbionych ramionach i klatce piersiowej. Był piękny..
- Jesteś śliczna..- mruknął i cmoknął mój policzek.- Taka drobna, piękna.. idealna.. Moja.
- Tylko twoja..- szepnęłam.- Chodźmy spać..
- Boję się, że to sen.. A jak się obudzę, nie będzie Cię przy mnie.- mruknął w moją szyję.
- Zawsze będę..- pocałowałam jego policzek.- A teraz mnie postaw, bo czas spać.
- Nie.- ruszył w stronę łóżka. Położył mnie na nim jak księżniczkę. Zaśmiałam się cicho.- Gdzie masz piżamę?
- W plecaku..- patrzyłam jak wyciąga z plecaka moje spodenki i koszulkę.. Ułożył je na łóżku i rzucił plecak w kąt pokoju.
- Przebiorę cię.- rozpiął powoli moją sukienkę.
 Podniosłam się delikatnie w górę, a on wsunął ją ze mnie, aż do kostek. Zapomniałam, że nie mam na sobie stanika. Odruchowo zakryłam swój biust i poczułam, jak moja twarz robi się czerwona.
- Wstydzisz się?- zmarszczył brwi tak, że tworzyły jedną linię. Przegryzłam dolną wargę.- Nie wstydź się.. Jesteś piękna..- złapał mój nadgarstek i delikatnie zabrał moją dłoń.- Cholera..
Przyglądał mi się przez chwilę. Odwróciłam wzrok.. To było tak cholernie krępujące..
- Jesteś piękna.- szepnął.
Nie patrzyłam na niego. Wystraszyłam się, gdy poczułam jego usta tuż pod moją piersią. Gdy oderwał się ode mnie zobaczyłam ból w jego oczach.
- Boisz się mnie?- wyszeptał i odwrócił wzrok.
- Nie.. Harry.- usiadłam obok niego i złapałam jego rękę.- Wystraszyłeś mnie troszkę, bo nie patrzyłam na Ciebie.. Kochanie..- Uśmiechnął się i sięgnął po koszulkę. Naciągnął ją na mnie.
- Idziemy spać.- pocałował mnie w czoło.
Patrzyłam jak ściąga spodnie i kładzie się na łóżku. Odkrył kawałek kołdry i spojrzał na mnie pytająco. Zaśmiałam się cicho. Gdy już leżałam pod ciepłą pierzyną, wtuliłam się w jego ramię.
- Dobranoc Harry.- Cmoknął mnie w czubek głowy i objął ramieniem.
Gdy już odlatywałam w krainę Morfeusza obudził mnie trzask i krzyk z dołu.
- ANN!

niedziela, 14 czerwca 2015

14.

Potarłem nosem o jej nosek. Uśmiechnęła się słodko. 
 - To jak jakaś scena z filmu. - Zaśmiałem się. - Dwoje ludzi mówi sobie, co do siebie czuje, a potem lądują w łóżku i..
 - Pieprzą się. - Wzruszyła ramionami i zaśmiała się. Przytaknąłem i cmoknąłem ją w usta.- Przykro mi, ale na razie ze mną nie będziesz się pieprzyć. 
- Masz rację.- uśmiechnąłem się do niej.- z tobą będę się kochać. Zarumieniła się lekko. Jej dłonie zjechały od mojego karku, na tors i brzuch. Palcami badała moją skórę. To było cholernie przyjemne. Przytaknąłem oczy i mruknąłem cicho. Leżała pode mną i wpatrywała się w moją twarz.
 - Jesteś piękny. - Szepnęła z lekkim uśmieszkiem na ustach. 
- Dziękuję.- mruknąłem. Tym razem to ona cmoknęła moje usta.- Chodźmy spać słońce.. Przytaknęła lekko głową. Opadłem ciałem po jej lewej stronie i przyciągnąłem jej drobne ciało do mojego torsu.
 - Teraz jest ciepło. - Wtuliła się we mnie. - Dobranoc Harry. Cmoknąłem ją tylko w tył głowy i zasnąłem.

**
Czekam na Alex już dobre pół godziny. Moja mama wzięła ją do łazienki i zaczęła malować, czesać.. Kobiety.
Poprawiłem garnitur po raz setny. Nie lubię wyglądać tak... Poważnie. Boże. Zaczynałem włosy do tyłu.
Kończąc kawę, wstawiłem kubek do zmywarki.
- Harry..- moja mama stała w progu i zadziornie się uśmiechała.
- Gdzie Alex?- jak ma zawołanie brunetka weszła do kuchni. Wyglądała pięknie. Ubrana jak księżniczka. Włosy lekko skręcone opadły na jej blade ramiona. Sukienka sięgała jej lekko powyżej kolan. Patrzyła na mnie z lekkim uśmiechem i zarumonymi policzkami. Ruszyłem w jej stronę.
- Wiem, że zieleń to nie jest mój kolor, ale..- zrobiła pauze- chyba nie jest źle.
- Wyglądasz pięknie, słońce. - cmoknąłem ją w czoło.
- Powinniście już jechać..- Szepnęła moja mama z wielkim uśmiechem na ustach.
Przytaknąłem jej i wziąłem Alexandre za rękę. Na podjeździe stał mój samochód. Otworzyłem jej drzwi od strony pasażera i pomogłem wsiąść do auta.
- Musimy jechać jeszcze po Rose i Lou.. Nie mają samochód. - Powiedziała niebieskooka, gdy zająłem miejsce za kierownicą.
- Dwie godziny jazdy z White i Tomlinsonem.. Super.- mruknąłem.
- Kocham cię. - zaśmiała się Alex i pocałowała mój policzek. Odpaliłem silnik i ruszyłem w stronę domu Tomlinson'ów.
Lou i Rose już na nas czekali. On również miał ubrany garnitur i białą koszulę. Ro... Wyglądała jak nie Ro. Była ubrana słodko, ale w tym wszystkim wyglądała.. seksownie. Zawsze widywałem ją w dresach lub jeansach i jakiejś koszulce. Otrząsnąłem się z rozmyśleń kiedy drzwi mojego samochodu zatrzasnęły się.
- Hej misiaczki.- Głos szatynki rozbrzmiał w aucie.
- Siemka White.- mruknąłem, ruszając.
-A ty Styles, co taki wkurzony?- Lou cmoknął swoją siostrę w policzek i zajął miejsce.
- Nie wyspany.- wymusiłem uśmiech.. Jeszcze godzina i będziemy w Londynie....


Zaparkowałem pod małym kościołem. Stało po niem pełno ludzi.. Boże. Wysiadłem i podszedłem do brunetki. Objąłem ją w talii.
- Alex! Lou!- męski głos za nami zaczął nawoływać rodzeństwo.
- Tata!- Alex pisnęła cicho i odwróciła się. Za nami stał Pan Tomlinson w szarym garniturze i uśmiechał się. Moja ukochana wyswobodziła się z mojego uścisku i pobiegła do swojego ojca. Zaśmiałem się pod nosem. Takiej szczęśliwej jej jeszcze nie widziałem. Wpadła w ramiona swojego ojca, a on podniósł ją do góry i zrobił coś w stylu piruetu. Podszedłem do niech i patrzyłem jak się cieszą. To było.. uroczę.
- Tata.- podszedł Lou. David puścił Alexandre i przytulił swojego syna.
Z tego co wiem Alex i Lou ze swoim ojcem widują się dość rzadko.. Choć między naszym miastem, a Londynem jest tylko jakaś godzina drogi samochodem. Alex bardzo tęskni za tatą. Wiele razy to słyszałem. On był dla niej bliski ideału.. Razem z Louis'em chcieli mieszkać z nim, jednak sąd przy rozwodzie orzekł, że dzieci zostają z matką.. Teraz gdy patrzę na nich z boku, widzę, że sąd się pomylił. Oni przy ojcu promienieją. Więź jaka ich łączy.. To co łączyło mnie i mojego ojca przy tym jest niczym.
- Harry! Witaj kolego.- Pan David uśmiechnął się do mnie.
- Dzień dobry.- odwzajemniłem uśmiech. Nawet nie wiem kiedy Alex przykleiła się do mojego boku.
- Tatusiu.. Chcę Ci powiedzieć, że Hazz i ja jesteśmy razem.- Brunetka uśmiechnęła się do mnie. Okej, czyli już jestem przedstawiony ojcu jako chłopak jego jedynej córeczki.. Jeżeli zrobi się afera jak w każdy amerykańskim filmie to chyba się zesram..
- Tak?- David obiegł mnie wzrokiem z poważnym wyrazem twarzy.. Kurde, to nie wygląda ciekawie..- To świetnie!- po chwili na jego ustach zarysował się uśmiech.. Uf.. mogę spać spokojnie.

*Alex*
Uroczystość była piękna! Boże, widząc wujka, który poważny stoi przed ołtarzem była.. dziwna. On zawsze był ten, który niczego, nigdy się nie boi. A tam był taki poważny, wystraszony.
Teraz jedziemy na wesele. Tato wepchał nam się do samochodu, bo do kościoła przyjechał taksówką. Harry dzielnie jechał znosząc docinki mojego brata i ojca. Widziałam, że trochę się denerwuje..
- Teraz w lewo Harry i jesteśmy na miejscu.- odezwał się ojciec. Loczek zaparkował na parkingu. Wysiedliśmy z samochodu, a Lou, Ro i Tato od razu poszli w stronę budynku. Podbiegłam do Hazz'a i zatrzymałam go.
- Nie wytrzymam.. Chcę wypaść dobrze przy twoim ojcu, ale on.. co chwile mi dogryza.. - mruknął. Wpiłam się w jego usta. Dzięki szpilką nie musiałam nawet stawać na palcach. Loczek natychmiast oddał pocałunek i objął mnie w talii. - Kocham cię słońce.- Mruknął pomiędzy pocałunkami.
- HARRY?!- czyjś piskliwy głos przerwał naszą słodką chwilę. Podeszła do nas blondyna, ubrana w długą, różową sukienkę. Z twarzy przypominała typową lalkę Barbie.- Harry, skarbusiu mój to ty!
- Co?- patrzyłam na Harry'ego. Nie jego twarzy było widać lekkie zdenerwowanie, odrazę i powagę.
- Alice.- warknął gardłowo.- Czego chcesz?
- Jak to kochanie? Nie odzywałeś się tyle czasu.. Tęskniłam z tobą.. I za twoim nocnym wcielenie,.- przegryzła dolną wargę.- A to kto? Nowa uległa?
- Co?- znów zerknęłam na Harry'ego. Teraz czegoś się bał.. Uległa.. Czyli Harry był jebanym dominantem?!

niedziela, 31 maja 2015

13.

Oparła się plecami o ścianę. Delikatnie musiałem jej usta moimi wargami. Jej małe dłonie wplątały się w moje włosy. Mruknąłem cicho w jej usta. Zjechałem całusami po linii jej szczęki, aż dotarłem do jej szyji. Schyliłem się i wtuliłem nos w zagłębienie między jej szyją, a obojczykiem.
- Co za słodkie powitanie. Czym sobie na nie zasłużyłam?- jej chłodne dłonie delikatnie masowały mój kark.
- Bardzo Cię kocham..- szepnąłem niepewnie i przytuliłem się do małej brunetki.
- Yhem. - wymowne chrząkniecie mojej mamy zniszczyło tą przyjemną chwilę- Miło Cię widzieć Alexandra'o.
- Dobry wieczór.. - Szepnęła niebieskooka piękność. Objąłem ją ramieniem.
-Mamuś, Alex będzie dzisiaj u mnie spała, dobrze? Została sama na noc w domu i trochę się boi..
- Okej.- uśmiechnęła się moja rodzicielka.- Alex, jeśli chcesz, mogę cię jutro uczesać. Rano.
- Będzie miło.- wyjąkała moja kruszynka z lekkim uśmiechem.- Dobranoc Pani Styles.
- Dobranoc kochani.- wziąłem Alex za rękę i zaprowadziłem do swojego pokoju. Dziewczyna rzuciła swoją torbę na fotel, a później podeszła do mnie i cmoknęła moje wargi. Uśmiech sam wkradł mi się na usta.
Po chwili namysłu wziąłem ją na ręce. Jej słodki, cichy pisk dobiegł do moich uszu.
- Księżyc odstaw mnie. Jestem ciężka. - Oparła głowę o mój obojczyk.
Usiadłem na łóżku z brunetką na kolanach. Oparła się policzkiem o jej głowę i zaciagnąłem się zapachem jej włosów. Jej ramiona objęły mój kark.
- Teraz mi cieplutko. - odezwała się, ziewając. Zaśmiałem się cicho.
- Przebieraj się szybko i idziemy spać.- cmoknąłem jej czoło. Oderwała się ode mnie.
- Mam się tu przebrać?- zapytała z zaskoczeniem.
- No a gdzie? Mama śpi na dole. - Przytaknęła niepewnie. Wstała z moich kolan i wyciągnęła z torby dresowe rybaczki i bluzkę na ramiączkach. Obserwowałem każdy jej ruch.
Powoli zsunęła trampki. Podwinęła trochę koszulkę i rozpięła spodnie. Równie powoli jak trampki zciągnęła z n nóg czarne jeansy. Odwróciła się do mnie bokiem i zarzuciła z siebie koszulkę. Skasowałem jej piękne ciało okręt tylko białą bielizną.
- Odwróć się w moją stronę.. - Szepnąłem cicho.. Spojrzała na mnie i niepewnie przytaknęła.
Mój przyjaciel dawał o sobie znać, gdy w moich bokserkach zrobiło się o wiele ciaśniej. Skasowałem jej piękne ciało wzrokiem. Moje spojrzenie zatrzymało się na jej płaskiem brzuszku i udach.
Najpierw myślałem, że mam schizy. Powoli wstałem i ruszyłem w stronę Alex. Ona stała i patrzyła w podłogę. Zatrzymałem się kilka centymetrów przed nią. Nie wierzyłem w to, co widzę. Moja ręką powędrowała do jej brzucha. Nie myliłem się.
Pod palcami poczułem chropowate wzgrubienia, które speciły jej idealną skórę. Tworzyły brzydkie, kańciaste wzory na jej ciele. Poczułem, jak w moich oczach zbierają się łzy.
- Słońce.. Co ty..- starałem się być twardy.. Ale po moich polikach zaczęły spływać łzy.
- Chciałam, żebyś wiedział.. I rozumiem, jeśli teraz się mną brzydzisz.
- Skarbie.. Dlaczego..- nie spojrzała na mnie. Uniosłem jej buzię tak, by patrzyła na mnie.
- Harry, dlaczego płaczesz?- jej małe dłonie objęły moja twarz i wywarły słoną ciecz z twarzy..
-Dlaczego sobie to robisz.. Kochanie..- złapałem jej rękę w ucałowałem wewnętrzną stronę jej dłoni.
- Kiedyś czułam się nie kochana.. A tak bardzo kochałam ciebie.. I.. Byłam beznadziejna.. Jestem beznadziejna..- pociągnęła noskiem.- Zrozumiem, jeśli teraz mnie zostawisz.. Jeśli się mną brzydzisz..
- Nie zostawię cię. Nawet tak nie mów.- wziąłem ją w objęcia.- nie rób tego więcej kochanie.. Bo zrobię to samo, słyszysz?
- Kocham cię Hazz.. - Wyszlochała..
- Chodź spać maluszku..- kolejny raz dziś wziąłem ją na rękę. Zaniosłem ją na łóżko i zacząłem ubierać.
Spojrzałem ostatni raz na jej brzuch. Czułem, jej wzrok na sobie. Pochyliłem się i ucałowałem jej blizny. Lekko zadrżała. Bolała mnie myśl, że taka piękna i mądra istotka jak ona robiła sobie krzywdę. To, że sprawiała sobie ból, bo czuła się beznadziejna, bo kochała mnie..
Naciągnąłem na nią koszulkę i położyłem się obok niej. Wtuliła się we mnie jak dziecko w maskotkę. Ona jest taka krucha i delikatna.
- Nie zrobię tego więcej..- spojrzała na mnie.- dopóki jestem z tobą nie zrobię tego..
- Słońce..- wypiłem się w jej usta. Musiałem je i delikatnie gryzłem jej dolną wargę.- Masz już więcej tego nie robić. Nigdy.
- Dlaczego?- chciała się ze mną droczyć. Na jej lekko opuchnięte usta wkradł się cwany uśmieszek.
- Bo cię kocham..- powiedziałem śmiertelnie poważe. Patrzyłem jej głęboko w oczy.
A ona połączyła nasze usta w delikatnym pocałunku. Gdy odezwałem się od niej i znów spojrzałem w jej cudne, niebieskie oczy usłyszałem odpowiedź na moje wyznanie.
- Ja Ciebie mocnej Księżyc...

piątek, 8 maja 2015

12.

*Harry*

Alex zasnęła tuląc się do mojego torsu. Uśmiechnąłem się lekko. Ona jest piękna. Taka słodka gdy śpi.. A co najważniejsze: jest tylko moja. Jeszcze raz zobacze jak Tom ślini się na jej widok, a będzie musiał zębów szukać po okolicy. Ten Aniołek jest tylko mój. MÓJ. Nie wiem, czy ją kocham.. Ale jej szczęście jest dla mnie najważniejsze. Kiedy jest obok czuję się... Silniejszy? Chyba tak. To jak się o mnie troszczy, jak się uśmiecha, jak słodko marszczy nosek kiedy myśli czy coś jej się nie podoba.. Uwielbiam to.. Czyli.. Kocham ją? Chyba tak.
Wykręciłem się jakoś z jej uścisku. Mruknęła coś pod nosem. Dłonią zaczęła szukać czegoś obok, aż natknęła się na puchatą poduszkę i wtuliła się w nią. Zaśmiałem się cicho i zabrałem koc z szafki. Nakryłem niebieskim materiałem jej drobne ciało i nachyliwszy się nad nią cmoknąłem jej zaróżowiony policzek.
Wyszłem z domu Alex i zakluczyłem je kluczem, który jak zawsze znajdował się w pod doniczką. Znów odłożyłem go tam, gdzie było jego stałe miejsce i potruchtałem do samochodu. Włączyłem silnik w ruszyłem wąską drogą. Z głośników sączyła się piosenka Billy'ego Talent'a. Stukałem na kierownicy rytm melodii.. Gdy stanąłem na światłach zacząłem wspominać cały dzisiejszy dzień. Skończyłem szkołę.. Wow.. Fajnie. I spotkałem Tom'a po trzech latach. A on.. Zaczął patrzeć na Alex jak na mięso. Zachowywał się tak jakiś... Ugh.. Miałem go dość.. Chamowałem się, by nie zrobić czegoś przy Alexandra'rze. Musze coś z tym zrobić..

Harry (00:53)
Stary podaj mi numer Tom'a.

Liam :3 (00:54)
Po co?

Harry (00:56)
Bo ładnie proszę? Liam, skarbie..

Liam :3 (00:59)
631 096 381

Harry (01:01)
Liam, kochanie, dziękuje. ♥

Usiadłem na schodach swojego domu i wybrałem numer, który Liam mi wysłał. Po trzech sygnałach w słuchawce, rozbrzmiał głos blondyna.
- Halo? Kto dzwoni?
- Odwal się od Alexandry..
- Hazz! Jakie miłe powitanie.- usłyszałem jego rozbawiony głos w słuchawce.
- Tom nie wkurwiaj mnie.- warknąłem do telefonu.
- Styles, o co Ci chodzi? Przecież jeszcze jej nic nie zrobiłem. - mruknął jakby znudzony.
-Dotknij ją choć palcem, a zginiesz..- syknąłem i rozłaczyłem się.. Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do domu, ale przez garaż. Stało  nim auto mojego ojca.. Czyżby wrócił na weekend? Hmm..
Jak najciszej mogłem dostałem się do domu. W salonie paliło się światło, co oznaczało, że rodzice nie śpią. Zciągnąłem kurtkę, a gdy chciałem odwiesić ją na haczyk, spadła robiąc troche hałasu.
-Synku to ty?- głos mojej rodzicielki dobiegł do moich uszu.
- Tak mamo..- mruknąłem i wszedłem do salonu. Mama siedziała w fotelu i czytała ostatnie strony swojej książki, a ojciec siedział z wzrokiem utkwionym w ekran laptopa.
- Idź spać Harry jutro idziesz z Alex na ten ślub.- powiedziała moja mama, posyłając mi ten jej kochany uśmiech.
- Z jaką Alex?- mój ojciec nagle zwrócił na mnie uwage. Wspominałem, że go nienawidzę? Dlaczego? Z prostego powodu. Jest zapatrzonym w siebie, egoistycznym frajerem, bez uczuć. Żałuje, że jest moim ojcem. Ale rodziny się nie wybiera.
- Alexandra Tomlinson- odezwała się mama, jeszcze szerzej się uśmiechając, gdy wspomniała o moim aniołku- To dziewczyna Harry'ego. Oj, znasz ją David, to ta urocza brunetka, która tak często odwiedzała nas w ubiegłe wakacje.
- Od kiedy jesteście razem?- Odezwał się, marszcząc czoło.
- Od niedawna.. - mruknąłem.
- To nie jest dziewczyna dla Ciebie synu..- odrzekł sucho, a ja myślałem, że dostane szału.
- Co? Co?!- krzyknąłem na niego- Czemu tak sądzisz? Bo nie ma tyle pieniędzy?! Bo jest skromna i nieśmiała?! Taką ją kocham! Nie chce mieć takiej dziewczyny, która wygląda i zachowuje się tak te wszystkie szmaty, z którymi zdradzasz mamę!
- Że co?- moja mama spojrzała na swojego męża z takim.. Zdziwieniem, strachem i złością.- David, o czym mówi Hazz?!
- Mamo, ty naprawde nie wiesz? Ten śmieć, zdradza cię z jakimiś dziwkami! Wiele razy go przyłapałem. To w domu, to w gabinecie..
Mama nie powiedziała nic tylko wstała i poszła do sypialni. Poszłem za nią, a zaraz potem przyszedł i tatuś. Wszedłem do sypialni rodziców i zobaczyłem jak moja mama z wielkim spokojem pakuje rzeczy swojego męża do walizki.
- Ann co ty robisz?- odezwał się ojczulek.
- Wyprowadzasz się.
- Ja? - szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia jego miny.
- A kto? Chce Ci przypomnieć kochanie, że ten dom odziedziczyłam po mojej babci i jest mój. Ty, możesz iść do tych swoich laseczek.- podziwiałem swoją mamę. Wiedziałem, że to, czego się dowiedziała, zabolało ją niemiłosiernie, jednak zachowała kamienny wyraz twarzy.
- Ciekawe skąd weźmiecie pieniądzę.- zadrwił David.
- Mamy oszczędności i mam odszkodowanie za ten wypadek w pracy. A Harry chciał pracować, prawda synku?- przytaknąłem i zapiąłem spakowaną walizkę ojca. - Aha. Nie będziesz mówił mojemu synkowi z kim ma być. On przynajmiej stara się wyjść na ludzi i wiem, że ta słodka dziewczyna mu w tym pomoże. Bo w przeciwieństwie do takich osób jak ty David'dzie, on ma serce zdolne do uczuć.
Mama objęła mnie w talii i uśmiechnęła się do mnie z dołu. Oddałem jej uśmiech i wyniosłem walizki tego człowieka z ganek.
- Wyjdź.- Warknąłem w jego stronę. Nie ruszył się z miejsca. - Wyjdź, albo Cię wyrzuce kurwo..
- Jestem twoim ojcem Harry.
- Ty? Nie. Ty jesteś nędzną karykaturą ojca. Brzydzę się tobą.
Wyminął mnie gdy wychodził, a ja zatrzasnąłem za nim drzwi. Podeszłem do mojej rodzicielki, a ta wtuliła się we mnie, jak dziecko.
- Damy radę mamo..- cmoknąłem ją w czybek głowy.
- Wiem synku. - szepnęła i spojrzała na mnie z uśmiechem.- idź spać Hazz.. Muszisz być wyspany, by jutro dobrze się bawić z twoją dziewczyną.
Zaśmiałem się i schyliłem się, by cmoknąć ją w policzek.
- Dobranoc. - mruknąłem i pobiegłem do swojego pokoju..
Kładąc się do łóżka, usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Alex.
- Cześć kochanie, czemu nie śpisz?
- Bo stoje pod twoim domem.. Lou nie wraca na noc, a ja boje się spać sama.. Mogę spać...
- Już biegnę Ci otworzyć.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem. Zbiegłem na dół i otworzyłem drzwi. Za nimi stała Alex z małą torbą. Zaprosiłem ją do środka, a gdy zamknąłem drzwi wpiłem się w jej słodkie usta...

czwartek, 30 kwietnia 2015

11.

- Tom.- odwróciłam się w jego stronę.- Cześć.
- Piękna jak zawsze.-Podszedł do mnie i objął ramieniem.
Speszyłam się.. Jego dotyk nie był miły. Nie taki, jak dotyk Hazz'a.
-Kochanie.- usłyszałam zachrypnięty głos mojego chłopaka. Momętalnie stał obok mnie i delitaknie do Siebie przysunął.
Twarz Tom'a stała się.. Kamienna. W oczach widziałam furię. Chyba nie spodobały mu się moje relacje z Lokatym chłopakiem.
-Jesteście razem?- warknął, a moje ciało przeszedł dreszcz. Harry mocniej objął mnie w talii. Czułam się choć trochę bezpieczniej.
-Tak.- powiedział Hazz i pocałował mnie w czoło.
- A więc.. Szczęścia.- Twarz Tom'a wygięła się w grymas, co pewnie miało być uśmiechem.
Nie wiem kiedy znalazła się przy mnie Ro. Wtuliła się we mnie jak w maskotkę. Coś bardzo ją ucieszyło.
-Wow.. Rose, co się dzieje?- przytuliłam ją, ale czułam, że brakuje mi tleny.
- Lou chce ze mną być. Pytał się mnie czy będę jego dziewczyną!- pisnęła cicho. Wiedziałam, że podoba jej się mój brat. Zawsze marudziła mi, że on jest przystojny, kochany. Ale nie wiedziałam, że Ro podoba się mojemu braciszkowi.
- Co? Mój brat?- szepnęłam.
Ona tylko kiwnęła. Podskoczyłam lekko w górę. Pobiegłam do Louis'a i wskoczyłam mu na plecy.
- Alex, kwiatuszku, co ty robisz?- zaśmiał się.
- Jesteś z Rose?- szepnęłam mu na ucho, a on przytaknął. - Awww... Szczęścia braciszku!
Zeszłam z jego pleców i wtuliłam się w jego tors. Papierosy i mięta.
- Harry Cię szuka- zaśmiał mi się do ucha. Odwróciłam się i spotkałam wzrok Harolda. Uśmiechnął się i podbiegł w moją stronę.
- Wszystko okej?- złapał moją dłoń. Przytaknęłam i wtuliłam się w niego. On cmoknął mnie w czubek głowy i wtulił nos w moje włosy.
-Zaraz zrobimy grilla- podszedł Zaza.- Boże, przestańcie się tulić..
Pokazałam mu język i stojąc na palcach cmoknęłam Styles'a w usta.
- Bardzo dojrzałe zachowanie Tomlinson.- zaśmiał się Zayn.

Zabawa płnęła w najlepsze. Siedziałam na kolanach Lou, bo uparł się, że o nim zapominam. Mój brat naprawde zachowuje się jak dzieciak. Dłoń Hazz'a przyjemnie grzała moje kolano.
Czasem łapałam kontakt wzrokowy z Tom'em, który wypalał mi dziurę w czaszce. Bałam się go. O co mu chodzi?
- Zagrajmy w prawda czy wyzwanie! - krzyknęła lekko pijana Nath.
Wygięłam twarz w grymas. Zabawa dla podstawówki.
- Chcesz grać?- szepnął mi do ucha Harry.
- Tak.- uśmiechnęłam się sztucznie.
Usiedliśmy wszyscy na tarasie w kole.
- Ja zaczynam!- krzyknął uradowany Liam trzymając w ręce butelke po piwie. Położył ją na środku i zakręcił. Szklane naczynie kręciło się przez chwilę, a po chwili zatrzymało. Wypadło na Rose.
- Wyzwanie czy pytanie?- spytał Li z lekkim uśmiechem.
- Pytanie.- szatynka odpowiedziała z uśmiechem, przeczesując włosy.
- Jesteś dziewicą?- Liam wyszczeżył się jeszcze bardziej.
Ro zarumieniła się lekko. Spojrzała na swoje paznokcie.
- Nie.- szepnęła cicho i spojrzała na nas. - teraz ja kręce.
Zakręciła szklanym naczyniem. Wypadło na Harry'ego.
- Wyzwanie.- powiedział od razu.
- Pocałuj Zayn'a.
- Serio?- odezwał się Zayn z lekkiem uśmiechem.
- Nie będziesz zazdrosna Kotku?- spojrzał rozbawiony w moją stronę.
- Jeśli przez Malika nie zmienisz oriętacji to nie. - wszyscy się zaśmiali. Hazz wstał i poprawił spodnie. Zayn już stał i śmiał się. Loczek podszedł do Mulata. Złapał go za szyję, a po chwili trwali w pocałunku. Język Styles'a bezwstydnie badał podniebienie czekoladowookiego. To było.. Kurwa, gorące. Po chwili oderwali się od siebie.
- Kurwa, zaczynam zazdrościć Alex.- mruknął Zayn. Reszta zaśmiała się.
Harry wrócił na miejsce obok mnie i pocałował moją skroń.
- Masz czego zazdrościć.- Cmoknęłam usta Harry'ego.
Brunet zakręcił butelką. Wypadło na Tom'a.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.- powiedział i uśmiechnął się.
-Hmm.. Nie wiem.. Pocałował byś kogoś z nas? - zaśmiał się Loczek.
- Hmm.. Tak?- jego wzrok utkwił na mnie. Harry to zauważył. Czyłam jak się spina. Wtuliłam się w jego bok.
- Księżyc uspokuj się.. Jestem tu..- szepnęłam cicho i pocałowałam jego policzek. Objął mnie w talii i wtulił nos w moją szyję. Był zazdrosny. Niepotrzebnie. Kocham go..

Po imprezie pojechaliśmy do mnie.
- Zostaniesz na noc?- mruknęłam, kiedy Loczek zaniusł mnie do mojego pokoju. Lou wróci później.
- Nie dziś.. Jutro jedziemy na ślub.- położył mnie na łóżku. Jęknęłam.. Chciałam zasnąć z nim przy boku..
- Byłeś zazdrosny o Tom'a?- szepnęłam, kiedy przebierałam się w spodenki. Widziałam, jak jego twarz tężeje i zaciska szczękę. Nic nie powiedział. Usiadł na moim łóżku, tyłem w moją stronę, jakby nie chciał na mnie patrzeć.
Przytuliłam się do jego pleców. Nie otrzymałam żadnej reakcji z jego strony. Pocałowałam jego szyję. Czułam jak jego mięśnie rozluźniają się, pod wpływem pocałunków, które zostawiałam na jego skórze.
- Jestem zazdrosny.. Za długo na Ciebie czekałem.- weschnął.
- Jestem z Tobą.. Kocham Cię.- Szepnęłam wtulając się w niego i rozkoszując jego ciepłem.
- Ja kocham Ciebie bardziej, Alex.- odwrócił się w moją stronę. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
Położył mnie na łóżku i zawisł nade mną. Delikatnie całował moją szyję. Zaśmiałam się cicho kiedy mruknął, gdy wplotłam palce w jego włosy. Cmoknął jeszcze raz moje usta.
- Powinnaś iść spać- szepnął mi do ucha.- Będę u Ciebie o 10;00.
- Zostań.. Poczekaj aż zasnę.- objęłam jego policzki dłońmi i cmoknęłam jego maliniwe usta.
-Dobrze.- położył się obok mnie i przyciągnął mnie do siebie. Po wymianie paru pocałunków, wtuliłam się w jego bok i zasnęłam,  czując jego usta na moim czole.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Bohaterowie ciąg dalszy.

Niall Horan

'Tak naprawdę wszystko zależy od nas. Możemy walczyć, lub się poddać'

Liam Payne

'W życiu wiele osób powie ci, że czegoś nie zrobisz. Ty musisz stanąć i Powiedzieć: No to patrz'

Zayn Malik.

'W życiu trzeba być twardym, jak przeterminowanie żelki..'

Nathalie King.

'Zrań mnie mówiąc prawdę, ale nigdy nie pocieszaj kłamiąc.'

Tom Foster.

'Upadłem.. Nikt nie podał mi ręki. Wstałem sam, silniejszy'

David Tomlinson.
(Ojciec Lou i Alex)

'Przegrywają Ci, którym nie chce się walczyć'

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

10.

*HARRY*
Zakończenie roku. W końcu. Potem już tylko praca.
Czekałem na Alex pod jej domem. Poprawiłem marynarkę. Kazała mi się ładnie ubrać, bo.. Cytuję "Liceum kończysz raz w życiu." Nie zazdroszczę jej siedzenia w tej szkole jeszcze jeden rok.
W końcu wyszła z domu. A za nią Tomlinson. Wyglądała pięknie. Sukienka i ciemne dodatki świetnie na niej wyglądały.
-Cześć kochanie.- podszedłem do niej parę kroków i wtuliłem twarz w jej włosy.
-Ładnie wyglądasz Harry.. Gdybyś ubrał koszulę  to..
- Alex..- jęknąłem.- I tak już wyglądam jak debil. Jutro ubiorę koszule i cały garnitur.
- Okej.- uśmiechnęła się. Jutro ślub ich wujka. Wystroję się i będę wyglądał jak jakiś.. profesorek?
Przybiłem z Lou piąteczkę i wsiedliśmy do mojego samochodu.
W radiu od razu rozbrzmiał kawałek Wiz'a Khalifa'y .
- Jee, aa... Black and Yellow..- Zaczął nucić Louis. Razem z brunetką zaczęliśmy się głośno śmiać.
- Braciszku zostań piosenkarzem!
- Mam piękny głos!- fuknął Tommo.
- Pewnie.- skręciłem w uliczkę prowadzącą  do szkoły.
~*~

Wreszcie koniec tej głupiej szopki.
- Muszę się przebrać.- Powiedziała Alex, kiedy szliśmy w stronę samochodu.- Nie lubię sukienek. Czuję się w nich gruba.
- Jesteś piękna.- objąłem ją w talii i pocałowałem w skroń.
-EJ! HARRY!- usłyszałem za sobą. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy biegnącego w naszą stronę Zayn'a.
- Siema stary.- Przybił ze mną piątkę i delikatnie przytulił Alexandra'e.
-Dzisiaj impreza u mnie. Wbijecie?
- Jutro jedziemy na wesele.. Nie wiem, zależy czy Alexandra chce..- Mruknąłem i spojrzałem na brunetkę.
- Okej.- odparła z uśmiechem.
- Super! Ubierzcie się ciepło bo będziemy siedzieć na dworze. Zrobimy grilla!
- Kto będzie?- Poprawiłem włosy. Wolę wiedzieć z kim będę siedział przez cały wieczór.
- Hm.. Wy, Niall, Liam, Rose, Louis, Nathalie i Tom.- Powiedział z uśmiechem.
Tom? Serio? No to mamy zjebany wieczór.
Tom jest.. No jest byłym Alex. Był w naszej paczce.  Ale miał problemy z alkoholem..
- To może my jednak nie..- powiedziała cicho niebieskooka, łapiąc mnie za dłoń.
- On się zmienił Alex.. Nie pije. - powiedział lekko uśmiechnięty Malik..- Błagam was.
- Dobra.. Ale musimy już iść.

*ALEX*

Hazz za godzinę po mnie przyjedzie i jedziemy do Zazu. Boże, Tom tam będzie. Boję się.. Przez to, że miał problemy, wyżywał się na mnie. Krzyczał.. Był przystojny i.. w niektórych sytuacjach opiekuńczy i kochany.
Podeszłam do szafy. Będziemy tam dość długo więc później będzie zimno. Stałam przed nią dobre 10 minut. Boże.. Chyba mam za dużo ubrań.  Przyszedł mi sms od... Harry'ego.

Harry  17;49
Będę za 15 minut kotku. 

Alex. 17;52
Okej.. Już się ubieram.

Harry  17;53
Poczekaj na mnie!

Zaśmiałam się i naciągnęłam na siebie ubrania. Gdy zakładałam już buty, poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach.
- Miałaś na mnie poczekać.- mruknął zmysłowo do mojego ucha.
-Mogłeś się pośpieszyć.- zaśmiałam się i odwróciłam do niego przodem. Od razu włączyl nasze usta w czułym pocałunku. Uśmiechnęłam się. Takie przywitania mi się podobają.
- Mmm.. Malinowy błyszczyk.- wymruczał.- Jedziemy?
- Jasne.- Wskoczyłam mu na plecy.- Zanieś mnie do samochodu.
- O ty małpko.- Podtrzymał moje uda, bym nie zsunęła się na ziemię.
Zaniósł mnie do samochodu. Posadził na siedzeniu kierowcy i odwrócił w moją stronę.
- Teraz chcę buzi.- wydął usta w dzióbek. Zaśmiałam się, bo wyglądał tak bardzo uroczo.
Musnęłam jego usta wargami. Ułożył dłoń na moim karku, przyciągając mnie bliżej siebie. Jego język prosił, bym wpuściła go do wnętrza moich ust. Rozchyliłam lekko wargi, a on od razu wtargnęł do środka badając językiem moje podniebienie. Kurde, całował tak dobrze.. Jego dłoń przyjemnie masowała mój kark, a druga spoczywała na moim kolanie.
Gdy brakło nam tchu, oderwaliśmy się on siebie. Wyglądał tak słodko, z lekko spuchniętymi wargami i poburzonymi włosami.
- Teraz możemy jechać.- uśmiechnął się i pobiegł na swoje miejsce.
Jechaliśmy w zupełnej ciszy i słuchaliśmy piosenek Green Day'a. Dłoń Loczka przyjemnie grzała moje kolano.

Podjechaliśmy pod dom Zayn'a. Wysiedliśmy i weszliśmy do ogródka. Przy stole siedziała Rose z Liam'em i Lou.
- Witaj Alexanrda'o- powiedział niski głos. Wiedziałam do kogo należy. Tom.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

9.

*Harry*
Wyprowadziłem Tomlinsona z pokoju Alexandra'y. Boże, jak dojdzie do siebie, to go zabije.
Z tego co wiem, Lou i Alex byli wręcz rodzeństwem idealnym. Nigdy się nie kłócili, nigdy się nie wyzywali. A co mu teraz odwaliło? Zawsze się spierali.. Czasami też chciałem mieć takie rodzeństwo.. Alex to zabolało. Wiedziałem to. Nie wrócę do jej pokoju. Nie chce widzieć jak płacze.
Zaprowadziłem Louisa do salonu. Rzuciłem go na kanapę. Usłyszałem jego jęk. Złapał się za nogę. No tak.. Ma ją w szynie. Kurwa, dobrze mu tak.
Zajrzałem do lodówki i wyciągnąłem butelkę zimniej wody. Wróciłem do niebieskookiego.
- Wypij to.- warknąłem. Może to go ocuci. Jęknął i wziął ode mnie butelkę. Grzecznie wykonał moją prośbę i po paru minutach wypił całą zawartość plastikowej butelki. Rzucił ją na ziemię i padł na kanapę. Spał. I dobrze. Obudzi się za jakieś pół godziny i sobie z nim porozmawiam. Stałem nad kanapą.
-Harry?- głos Alex dobiegł do mnie z piętra. Płaczę. Nie chce jej takiej widzieć bo się rozkleję.
- Jestem na dole słońce.- odkrzyknąłem jej.- Co się dzieje?
- Nic.- Wyjąkała. Poszedłem do jej pokoju. Siedziała na ziemi. Kucnąłem przy niej. Miała lekko czerwone oczy i mokre policzki.
- Połóż się kochanie.- nie będę płakał, nie będę płakał..
- Okej..- Usiadła na łóżku.- Co z Louis'em?
-Leży na dole.- westchnąłem.
- Nie bij go już..- głos jej się załamał. Znowu łzy spłynęły po jej polikach. Przycisnąłem wargi do jej czoła.
- Dobrze.. Uspokój się kochanie.- westchnąłem.- Przyślę go do Ciebie, gdy dojdzie do siebie.
Okryłem ja kocem i wyszedłem z jej pokoju. Usiadłem na schodach patrząc tempo w śpiącego Louisa.
*Louis*
Obudziłem się w salonie. Co się kurwa dzieje? Dlaczego tu jestem, dlaczego boli mnie brzuch i dlaczego Styles siedzi na schodach i wbija we mnie zabójczy wzrok?
- Co się dzieje?- mruknąłem i ściągnąłem koszulkę. Kurwa, nic nie pamiętam. Niezły odlot. Spróbowałem wstać. Szyna na mojej nodze nie pozwoliła mi na to, bym mógł to zrobić sprawniej. Sahara w ustach doprowadzała mnie do szału.
- Tomlinson, skurwielu, powinienem cię zajebać i zakopać gdzieś w lecie, ale po w między czasie pociąć na kawałki i spalić.- Harry podszedł do mnie i przyparł do ściany. Furia w jego oczach, to rzadkość kiedy jest trzeźwy.
- Spokojnie stary.. Co ja Ci takiego zrobiłem?- Serio nie pamiętam nic. Boże, co ja mu mogłem zrobić? Porzygać mu tapicerkę w samochodzie?
- Mi? Idź przeproś Alex!
- Co?
- Cnotka niewydymka. Serio stary? Powiedziałeś to swojej siostrze!
Mnie chyba serio pojebało. Kurwa.. Przecież wiem jaka Alex jest delikatna, jak przejmuje się zdaniem innych. Wiele razy słyszała jak inni tak o niej mówią.. BOŻE TOMLINSON JESTEŚ DEBILEM! Nie usprawiedliwia mnie to, że byłem pod wpływem marychy.. Wiem to..
- Gdzie ona jest..-brak odpowiedzi..- Harry..- znowu cisza.- Styles, gdzie jest do cholery Alexandra!
- U siebie.- mruknął pod nosem.
Pobiegłem do jej sypialni. Dobra, starałem się biec. Jebana noga. ugh...
Wchodząc do sypialni mojej siostry od razu ją zauważyłem. Leżała na łóżku, okryta zielonym kocem.
Jej włosy były porozrzucane na poduszce.
Usiadłem na brzegu jej łóżka.
- Kwiatuszku..- Odezwałem się. Zawsze tak do niej mówię. Nawet już nie pamiętam dlaczego.
-Już wszystko okej?- spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs.
- Tak.- szepnąłem.- Przepraszam Cię.. Za to co powiedziałem..
- Nie gniewam się.. Nie wiedziałeś co robisz..- Lekko się uśmiechnęła.
Rozłożyłem ramiona. Po chwili trzymałem ją już w objęciach. Szczelnie ją objąłem, tak jakby miała się rozpłynąć.
- Kocham Cię siostrzyczko.- cmoknąłem ją w czubek głowy.
- Yhym.- czułem jak się uśmiecha.- Chcę spać..
Zaśmiałem się. Czasem zachowuje się jakby miała z pięć lat. Ale i tak ja kocham. Jest moim małym aniołem stróżem..

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

8.

*Alex*

Jest środa. Kurde za dwa dni koniec roku szkolnego. A w sobotę ślub wujka Luke.
Harry nie odzywał się do mnie od niedzieli.. Nie było go w szkole. Gdy do niego dzwoniłam powiedział mi tylko, że wszystko jest okej i mam się nie martwić. Ehh..

Jest po 20.. Siedzę sama w domu. Matka jest w pracy, a Lou u kolegi na urodzinach, Wróci późno, o ile dziś wróci.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół. Mama pracuje do rana. A Louis nigdy nie wraca tak wcześnie. Powoli otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam przeraziło mnie.
Za drzwiami stał Harry.. To jak wyglądał.. Jego twarz była cała podrapana i tworzyły się na niej małe, fioletowo-żółte sińce. Z nosa wypływał strumyk krwi. Rozmazana, czerwona, zaschnięta ciecz była przyklejona do jego rąk. Jego warga była rozcięta i spuchnięta. Zielona koszulka, którą miał na sobie była ubrudzona krwią i ziemią, była trochę potargana.
- Harry?- prawie pisnęłam.- Boże, co się stało.
- Mogę wejść?- wyszeptał, spuszczając głowę. Złapałam jego dłoń i wciągnęłam go do środka. Gdy zamknęłam drzwi, zaprowadziłam go do salonu i posadziłam w fotelu. Pobiegłam do kuchni po apteczkę. Wzięłam jeszcze kubek z herbatą i wróciłam do bruneta.
Siedział dalej na tym samym miejscu i wpatrywał się w swoje kolana. Usiadłam na nich, a gdy dotknęłam jego brzucha, syknął. Wzdrygnęłam się i delikatnie podwinęłam materiał koszulki do góry. Na jego idealnie wyrzeźbionym brzuchu formował się ogromny siniak. Moje oczy zaszły łzami.
- C-co się stało?- wymamrotałam. Wiele razy opatrywałam jego rany, ale zwykle to była tylko rozcięta warga, czy rozcięta brew.
- Byłem komuś winny pieniądze..- wyszeptał.- Nie spłaciłem ich na czas. W poniedziałek mnie znaleźli.. Grozili, że zrobią coś mi i tobie.- przeszedł mnie dreszcz.- Dali mi czas do dzisiaj. Zdobyłem kasę, ale i tak oberwałem..
Wzięłam gazik i nalałam na niego wodę utlenioną. Przejechałam nim po jego rozciętej wardze. Drygnął lekko.
Gdy obmyłam jego twarz wstałam i zabrałam wszystkie brudne gaziki. Bez słowa poszłam do kuchni. Wyrzuciłam zawartość moich rąk do kosza i wyciągnęłam lód z zamrażalki. Gdy się odwróciłam, dostałabym zawału. Hazz stał za mną i wpatrywał się we nie.
- Przyłóż to do brzucha, nie będzie tak boleć.- podałam mu lód. Wziął go ode mnie, ale dalej patrzył na mnie tym przenikliwym wzrokiem.
- Jesteś zła.- wyszeptał.- Wiem, że jestem głupi..
- Jak możesz się tak narażać?! Harry. Gdyby było jeszcze gorzej? Chce cię mieć w całości!- z moich oczy wypłynął wodospad łez.  Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
- Słońce.. Nie płacz..- wtulił policzek w moje włosy.
Wzięłam jego dłoń i pociągnęłam do swojego pokoju. Usiadł na łóżku i patrzył co robię. Wyszłam do łazienki i wzięłam koszulkę brata. Wróciłam d
o niego. Usiadłam na jego kolanach i ostrożnie ściągnęłam z jego koszulkę. Siniak na jego brzuchu był coraz bardziej widoczny. Znów nazbierały mi się łzy w oczach.
- To nic..- powiedział Styles z lekkim uśmiechem i cmoknął moje usta. Złapał mnie w talii i podniósł lekko. Położył się na poduszkach, a mnie usadził na swoich udach. Wzięłam lód, który Loczek położył na szafce nocnej i obłożyłam nim obolałe ciało chłopaka. Wzdrygnął się lekko. Uśmiechnęłam się. Pochyliłam się i pocałowałam jego wyrzeźbiony tors w miejscu, gdzie znajdował się tatuaż przedstawiający motyla. Czułam jak napina mięśnie.
- Połóż się obok mnie.- mruknął. Zdjął lód. Położyłam się po jego prawej stronie. Przyciągnął mnie do siebie.
- Jesteś straszną przylepą Harry.- zaśmiałam się.- Będziesz u mnie spał?
- Jutro szkoła.- wzruszyłam ramionami.- Wagary?
- Raz w roku mogę.- wyszczerzyłam zęby. Loczek złączył nasze usta.- Lubię jak siedzisz bez koszulki.
- Na prawdę.- poruszył wymownie brwiami. Zaśmiałam się. - Też chciałbym zobaczyć ciebie bez koszulki.
Jego dłoń zsunęła się do krawędzi mojej szarej bluzki. Podciągnął ją lekko do góry. Wstrzymałam oddech.
- Hazz nie..- pisnęłam łapiąc jego nadgarstek.
- Dlaczego?- spojrzał na mnie spod wachlarza długich rzęs.- Kotku nic ci nie zrobię. Ufasz mi?
Przytaknęłam. Wpił się w moje usta. Podciągnął szary materiał po pasek biustonosza. Mój oddech przyśpieszył. Muskał delikatnie moje usta. Pisnęłam, gdy podniósł mnie.
- Alex.. Nie zrobię ci krzywdy kochanie.- jego twarz znalazła się nad moją. Koszulka wróciła na swoje miejsce. Znów złączył nasze usta i wrócił na swoje miejsce. Uśmiechnął się do mnie. Wtuliłam się w jego bok.
Do domu ktoś wszedł.
- Aleeeeex!- głos Lou dobiegł mnie z dołu. Nie był trzeźwy.
- Jestem u siebie braciszku!- odkrzyknęłam mu. Słyszałam jak wchodzi po schodach. Drzwi mojego pokoju otworzyły się.
- Moje gołąbeczki! O jak słodko!- zaśmiał się.
- Cześć Tomlinson.- mruknął Harry, wtulając się we mnie.
- Ruchałeś moją siostrę?- odezwał się nagle Louis.
- Co?!- warknął Harry zrywając się z łóżka.
- Nic, nic.- zaśmiał się Louis.. On nie był pijany.. On był naćpany.
- Braciszku.- podeszłam do niego.- Brałeś coś?
- Nie twój interes.- wyszczerzył swoje białe zęby.- Cnotka niewydymka.- zaśmiał mi się w twarz.
Moje oczy zaszły łzami.
- Lou..- wymamrotałam. Dalej wszystko działo się tak szybko. Harry wymierzył cios w brzuch mojego brata po czym wyprowadził go z mojej sypialni. Zwinęłam się w kłębek i usiadłam na podłodze.. Czy on na prawdę tak o mnie myśli?..

piątek, 3 kwietnia 2015

7.

-Co?- mruknęłam patrząc na nią
- Ten chłopak jest jeszcze gorszy niż twój brat. I..
- Mamo skończ!- krzyknął Lou, a ja aż podskoczyłam.- Ja i Hazz nie jesteśmy święci. Ale on kocha Alex! Kurwa, nie rozumiesz, że nie możesz jej zabronić tego by się z nim spotykała?! Jeśli spróbujesz, to ja i ona wyprowadzimy się!
Mama zbladła. Wiem, że Lou nienawidzi jej, za to, że zdradziła tatę, a on nas zostawił. Nie chciała, byśmy z nim zamieszkali. Też jej za to nienawidzę. Tato był najważniejszą osobą w moim życiu.. Zawsze zabierał nas na lody, do parku. Wiele nocy przepłakałam kiedy się wyprowadził.. Teraz mieszka w Londynie. Pisze czasami do nas sms'y, albo dzwoni. Razem z Lou jedziemy do niego na wakacje.
- Lou, dlaczego tak się do mnie odzywasz?- wyszeptała mama.
- Bo myślisz, że jesteś idealną matką?! Nie mieliśmy przez ciebie dzieciństwa! Puściłaś się i straciliśmy ojca! Boże, a teraz chcesz układać życie moje i Alexandra'y? Nie żartuj. Ona będzie z kim będzie chciała.- warknął Louis i próbował wstać. Miał załzawione oczy. On płakał.. - W wakacje przeprowadzimy się do taty. Nic z tym nie zrobisz mamo..
Zniknął za drzwiami kuchni. Słyszałam trzask drzwi jego pokoju. No tak nie musiał wchodzić po schodach miał pokój na parterze.
- Co? Alex wytłumacz mi to!- wrzasnęła w moją stronę.
- To co słyszałaś..- Poszłam do brata. Po cichu weszłam do jego pokoju.Rzadko w nim przebywał, bo prawie nigdy nie było go w domu. Bladożółte ściany, pod oknem kanapa na której przeważnie spał. Meblościanka, na stoliku telewizor. Bujany fotel naszego taty stał samotnie po prawej stronie.  Jego szloch odbijał się od  ścian i dotarł od moich uszu.. Leżał na kanapie, z głową w poduszce. Kule były rzucone na podłogę. Podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców.
- Nie płacz braciszku.- wyszeptałam całując jego ramię.- Proszę.
Odwrócił się do mnie i rozłożył ramiona. Wtuliłam się  w niego. Przeczesywał palcami moje czarne włosy. Pachniał papierosami i jego ulubionymi perfumami. Uwielbiam to.
- O co chodziło z tym.. Tym, że przeprowadzamy się do taty?
- Nie mówiłem Ci..- cmoknął mnie w czubek głowy.- Tato pytał się czy chcemy u niego zamieszkać. To na razie taki plan.. To też powinna być twoja decyzja kwiatuszku
- Chciałabym być blisko taty..- spojrzałam na brata.- Ale nie chce zostawić mamy..
Przytaknął tylko. Usłyszeliśmy dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu rozbłysło zdjęcie Harry'ego.
- Odbierz..- zaśmiał się Lou. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Tak?- uśmiechnęłam się.
- Cześć słońce.- usłyszałam jego rozbawiony głos.
- Hej księżyc.- mruknęłam siadając na łóżku Lou.- Jesteś w domu, tak?
- Yhym. -mruknął.- Co jedliście na kolacje?
- Nic.. Mama zepsuła nam apetyt.. Eh..
- Co się dzieje kotku?- usłyszałam troskę w jego głosie.
- Przeszkadza jej, że z tobą jestem. Lou się z nią pokłócił..
- Oh.. Zabiorę cię gdzieś jutro, okej? Może poprawie ci humor.
- Okej.. - szepnęłam widząc, że mój brat usypia.
- Przyjadę o 9;00. A teraz uciekaj spać. Dobranoc słoneczko.- nie widziałam go, ale wiedziałam, że się uśmiecha.
- Dobranoc.- rozłączyłam się. Powoli wstałam z łóżka. Cmoknęłam Louis'a w policzek. Wyszłam i udałam się do swojego pokoju.

*Harry*
Podjechałem pod dom Tomlinson'ów. Czekałem na moje słoneczko. Mam nadzieje, że ubierze się ciepło, bo jest zimno i pada deszcz. Kurwa, staje się zakochaną ciotą..
Wyszła z domu. Boże, wygląda pięknie. Ubrana jak zawsze w ciemne kolory. Włosy spięte w koka pasowały idealnie. Naciągnęła na głowę kaptur i szybko przybiegła do samochodu.
- Hej.- wpiłem się w jej usta. Uśmiechnęła się lekko. - Zabieram cię do mnie. Miałem inne plany, ale pogoda mi je pokrzyżowała.
- Okej, pod warunkiem, że zrobisz mi śniadanie. Wstałam za późno i umieram z głoodu!- zaśmiałem się i ruszyłem.